To było jedno z pierwszych - zaraz po czeladzkim M1 - centrów handlowych otwartych w Zagłębiu. W 2001 r. King Cross otwierano z wielką pompą. Dokładnie rok temu, po cichu, je zamknięto. W międzyczasie obiekt zmieniał nazwę. Ostatnia obowiązująca to CH Sosnowiec. W tym tygodniu do Urzędu Miejskiego w Sosnowcu wpłynął wniosek spółki HE Katowice 1, dotyczący wydania zgody na wyburzenie obiektu.

- Firma uzupełnia złożony wcześniej wniosek. Zgoda na rozbiórkę będzie ważna trzy lata. Nie znaczy to jednak, że firma będzie musiała wyburzyć obiekt. Może się zdarzyć, że znajdzie inwestora i tego nie zrobi - mówi Rafał Łysy, rzecznik sosnowieckiego magistratu.
Zobacz galerię
Wszystko wskazuje jednak na to, że dni tego miejsca, jako centrum handlowego, są już policzone.

Pierwotnie w 2001 roku w centrum King Cross głównym najemcą był hipermarket Geant. Podczas otwarcia - 10 sierpnia 2001 roku - klientom zabrakło dużych koszy na zakupy. Parking na 1300 samochodów był wypełniony po brzegi. Ulice prowadzące do centrum handlowego zakorkowały się. Na otwarciu koncert zagrał, będący wtedy u szczytu popularności, zespół Ich Troje.

Budowa obiektu kosztowała 150 mln zł. 12 mln z tej sumy przeznaczono na przebudowę infrastruktury drogowej ułatwiającej dojazd do CH. W hipermarkecie zatrudniono 315 osób, a 250 etatów czekało w galerii handlowej.

W tym samym roku w listopadzie centrum handlowemu w Sosnowcu przybyła większa konkurencja. W dzielnicy Środula otwarto bowiem Centrum Handlowe Plejada. Z biegiem lat zmienił się też główny najemca - zamiast hipermarketu Geant Zagłębiacy mogli robić zakupy w Realu.

Nazwa Real przylgnęła też do całego centrum. W 2016 roku sklepy Real kupiła firma zarządzająca m.in. hipermarketami Auchan.

Markę Real miał tu zastąpić market B1. Tak się jednak nie stało, firma wycofała się z tej decyzji. To był gwóźdź do trumny tego miejsca. 8 czerwca 2016 roku definitywnie zamknięto pustoszejące od paru miesięcy centrum.

- Rynek handlowy w Polsce dojrzewa i staje się coraz bardziej konkurencyjny - komentuje Agnieszka Tarajko-Bąk, starszy analityk rynku JLL. - Nowe inwestycje nie powstają już jak grzyby po deszczu, za to realizowane projekty są bardziej przemyślane i dostosowane swoją wielkością i ofertą do obecnych potrzeb rynkowych. Deweloperzy skupiają się nie tylko na budowie nowych projektów, lecz również na utrzymaniu atrakcyjności i nowoczesności starszych obiektów. Te mniej rentowne, nieradzące sobie z rosnącą konkurencją, będą zamykane, a ich miejsce zajmą inne funkcje - kończy ekspertka od rynku nieruchomości komercyjnych.

ZOBACZ KONIECZNIE: NASZA RAMÓWKA
DZISIAJ POLECAMY PROGRAM TOP SPORTOWY24

ANDRZEJ IWAN O PASJONUJĄCYM FINISZU SEZONU