W Kompanii Węglowej w sobotę rozpoczęła się kolejna tura rozmów ws. systemu płacowego w Polskiej Grupie Górniczej. Podobnie jak w czwartek - w spotkaniu uczestniczy również Krzysztof Tchórzewski, minister ds. energii, który nie ukrywa, że bez cięć wynagrodzeń pracowników osiągnięcie rentowności przez PGG na koniec 2017 roku wydaje się niemożliwe. ZOBACZ KONIECZNIE:

RELACJA NA ŻYWO Z SOBOTNICH ROZMÓW OSTATNIEJ SZANSY

Po godz. 10 w Kompanii Węglowej rozpoczęła się kolejna tura negocjacji w sprawie systemu płacowego, który miałby obowiązywać także w Polskiej Grupie Górniczej. A do powstania nowej spółki, która ma uratować 11 kopalń i 4 zakłady KW pozostało zaledwie 15 dni - zgodnie z zapowiedziami ma rozpocząć działalność 1 maja. W czwartek Krzysztof Tchórzewski, minister ds. energii zaznaczał, żeby aby ta data była osiągalna, wszystkie strony tego postępowania (zarząd KW, zarząd PGG, inwestorzy, związkowcy oraz wierzyciele) muszą podpisać odpowiednie dokumenty najpóźniej do końca przyszłego tygodnia. 

Przemysław Skupin, przewodniczący Sierpnia 80 w Kompanii Węglowej, przed rozpoczęciem spotkania mówił, że jak zawsze wchodzi na nie z nadzieją na to, że uda się wypracować kompromis. -Mam nadzieję, że rezultatem dzisiejszego posiedzenia będzie podpisanie porozumienia - mówił Skupin. 

Niektórzy działacze zaznaczali jednak, że nawet jeśli uda się dzisiaj wypracować porozumienie, to żadnego dokumentu nie podpiszą, dopóki nie przedstawią go załodze.

Krzysztof Tchórzewski, minister ds. energii powiedział, że w momencie objęcia przez niego funkcji, zastał Kompanię Węglową w bardzo złej kondycji.


- Czekanie przez ostatnie dwa na cud, gospodarce nic nie dało. Doprowadziło to do sytuacji, że potrzebna jest głęboka restrukturyzacja, a ta głęboka restrukturyzacja wymaga pewnych ustępstw ze strony załogi - mówił minister. 

Zaznaczał również, że w ciągu ostatniego roku KW znacznie obniżyła koszty w różnych obszarach swojej działalności, dlatego też spięcie biznesplanu dla PGG (osiągnięcie przez spółkę rentowności na koniec 2017 roku) wydaje się niemożliwe bez dokonania cięć wynagrodzeń pracowników. 

Jeśli do porozumienia nie uda się dojść, scenariusz w zasadzie jest tylko jeden: upadek Kompanii, ponieważ nie będzie w stanie obsługiwać swoich zobowiązań. A te łącznie wynoszą... 7 mld zł. - Wierzyciele chcą, żebyśmy się porozumieli. Natomiast jeśli do tego nie dojdzie, albo któryś z banków, albo któryś z wierzycieli złoży wniosek o upadłość. To jest już nóż na gardle. Nie możemy dłużej czekać - mówił.  

Minister poinformował również, że na bardzo zaawansowanym etapie są rozmowy z bankami na temat restrukturyzacji zadłużenia, które mogłoby zostać odroczone na 2 lata.

 

Kamila Rożnowska