Z przepisów wynika, że co do zasady przychody osiągnięte za granicą, nawet jeśli są zwolnione z podatku w kraju, doliczane są do dochodu uzyskanego przez podatnika - wyjaśnia Marek Siudaj z Tax Care.

Jednak dalsze liczenie nie jest już takie proste.  - W przypadku krajów, z którymi Polska podpisała umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania i w której jako metodę obliczania podatku należnego w Polsce wskazano tzw. metodę "wyłączenia z progresją", uzyskana kwota posłuży wyłącznie do ustalenia stopy opodatkowania w Polsce. Przez uzyskany wskaźnik mnoży się wyłącznie dochody uzyskane w Polsce, co daje należny podatek - mówi Marek Siudaj. - Jednakże w niektórych przypadkach do dochodów uzyskanych za granicą należy zastosować inną metodę liczenia zobowiązań podatkowych wobec polskiego fiskusa, czyli "metodę proporcjonalnego odliczenia" - dodaje.

Jak więc widać, trzeba dokładnie zbadać przepisy, zanim wypełnimy PIT-a. Trzeba też uważać na regulacje obowiązujące w kraju, w który pracowaliśmy, bo z tego też wynikają konsekwencje.

Zmieniło się holenderskie prawo  i mamy kłopot
Jak informuje holenderska prasa, tamtejsza prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie uchylania się polskich pracowników sezonowych od opodatkowania. Przedmiotem postępowania jest biuro podatkowe z Lejdy z oddziałami w Hadze i Tillburgu. Prokuratura podejrzewa wyżej wymienione biuro o składanie fałszywych deklaracji podatkowych dla sezonowych pracowników z Polski.  Skąd wziął się problem? - W 2013 r. holenderski urząd skarbowy zmienił zasady rozliczania deklaracji rocznej w odniesieniu do kwoty wolnej od podatku. Po tej zmianie wielkość kwoty wolnej od podatku uzależniona jest od okresu pracy w Holandii, w sytuacji gdy wcześniej automatycznie jako przepracowany zaliczany był cały rok podatkowy - tłumaczy  Adam Powiertowski, prezes Euro-Tax.pl. - Taka zmiana szczególnie dotknęła polskich migrantów, pracujących w Holandii sezonowo. Rozliczając podatek w roku 2014 wielkość zwrotu, jaką można było uzyskać z urzędu, zmniejszyła się? średnio z 700  do ok. 350 euro. Około  40 proc. migrantów zamiast zwrotu podatku musi dopłacić podatek do urzędu lub tez˙ "wychodzi na zero".

Tymczasem w systemie podatkowym Holandii funkcjonuje zasada, że urząd wypłaca zwrot podatku, czy zasiłek na podstawie deklaracji, którą składa podatnik bez jej weryfikacji. Następnie w okresie do trzech lat po złożeniu deklaracji, urząd może ją jednak weryfikować i korygować.

 

Najchętniej wybierane kierunki emigracji
Dlatego istnieje prawdopodobieństwo, że osoby, które podpisały nieprawdziwe oświadczenia zostaną wezwane do złożenia wyjaśnień lub będą zobowiązane do oddania zawyżonego zwrotu podatku. - Nie wiadomo też, czy jakaś nasza instytucja państwowa będzie starała się bronić polskich klientów tej nieuczciwej firmy na terenie Holandii - mówi Adam Powiertowski. 

Tymczasem według danych GUS Holandia to trzeci po Wyspach Brytyjskich oraz Niemczech, najchętniej wybierany kierunek emigracji Polaków. Według szacunków Euro-Tax.pl, w 2015 roku holenderski fiskus może zwrócić polskim obywatelom około 500 milionów złotych. - Jednak po wprowadzeniu zmian w przepisach prawa podatkowego w 2013 roku, na skutek błędnie wypełnionych zeznań podatkowych około 13,5 tysiąca Polaków rozliczających się w Holandii nie otrzymało należnych im w sumie ok. 17 milionów złotych. Z drugiej strony około 40 tysięcy polskich migrantów może otrzymać w 2015 r. wezwania do rozliczenia, z opcją kary za brak dostarczenia deklaracji w terminie - mówi Adam Powiertowski. 

- Zmiany przepisów sprawiły, że w ubiegłym roku wiele osób zamiast zwrotu podatku, wykazało niedopłatę. Niestety, większość nielicencjonowanych firm obsługuje tylko tych klientów, którym należy się zwrot. Natomiast interesanci z niedopłatą odsyłani są z kwitkiem. Nikt nie informuje takich osób, że w momencie kiedy niedopłata przekracza 40 euro, należy złożyć obowiązkowe rozliczenie roczne i dopłacić podatek. Dlatego według naszych szacunków około 40 tysięcy migrantów otrzyma w 2015 r. wezwania do rozliczenia, z opcją kary za brak dostarczenia rozliczenia w terminie. Niestety często korespondencja trafia na nieaktualne adresy klientów lub jest dla nich niezrozumiała. Prowadzi to do naliczania jeszcze wyższych kar przez holenderską skarbówkę - dodaje Adam Powiertowski.

Źródło: Dziennik Zachodni