Podatek od czynności cywilno-prawnych z tytułu sprzedaży Kompanii Węglowej trafi w całości do Katowic. Gminy górnicze uważają, że to niesprawiedliwe, bo to na ich terenie znajduje się sprzedany majątek. Chodzi o osiem miejscowości: Radlin, Łaziska Górne, Rybnik, Lędziny, Bieruń, Ruda Śląska, Rydułtowy oraz Gliwice.

Dwa słowa, a dla niektórych gmin górniczych mogą oznaczać mieć albo nie mieć dodatkowych kilku, a w niektórych przypadkach nawet kilkudziesięciu milionów złotych. Chodzi o zapis w akcie notarialnym dotyczący sprzedaży majątku Kompanii Węglowej na rzecz Polskiej Grupy Górniczej, który przesądził o tym, że osiem miejscowości (Radlin, Łaziska Górne, Rybnik, Lędziny, Bieruń, Ruda Śląska, Rydułtowy oraz Gliwice), w których znajdują się sprzedane kopalnie i zakłady, mogą nie otrzymać ani grosza z tytułu podatku od czynności cywilno-prawnych (PCC). Cała kwota za to ma wpłynąć do Katowic, ponieważ to właśnie tam zarejestrowana była siedziba spółki. 

Problem sprowadza się do  sformułowania o sprzedaży całego przedsiębiorstwa (taki zapis miał znaleźć się w akcie notarialnym), a nie jego zorganizowanych części (taki komunikat  jeszcze wczoraj pojawiał na stronie internetowej Kompanii). 


- Jeśli zapis o sprzedaży „zorganizowanych części przedsiębiorstwa” znalazłby się w umowie notarialnej, wtedy każda gmina, w zależności od posiadanych zasobów, otrzymałaby swój kawałek tortu finansowego z tytułu tego podatku. Natomiast jeśli w umowie zawarty jest zapis o sprzedaży całego przedsiębiorstwa, pieniądze z tego podatku trafią do Katowic, mimo że na terenie tego miasta nie ma żadnego zakładu produkcyjnego - tłumaczy Krzysztof Sitarski, poseł partii Kukiz’ 15, który w tej sprawie złożył już interpelację i właśnie czeka na pisemną odpowiedź. 

Sitarski zaznacza, że nie chodzi o to, aby Katowice nie otrzymały części tych pieniędzy, ale o to, aby zostały one sprawiedliwie podzielone pomiędzy gminy, na terenach których rzeczywiście prowadzone jest wydobycie. 

Tomasz Głogowski, rzecznik prasowy PGG, mówił, że do komunikatu wyświetlającego się na stronie internetowej  Kompanii Węglowej miał wkraść się błąd.  

Paweł Mocek, dyrektor biura Stowarzyszenia Gmin Górniczych w Polsce, poinformował nas wczoraj, że zostało już złożone pismo w sprawie udostępnienie kopii aktu notarialnego. Dopiero po analizie zapisów tego dokumentu będzie jasne, czy i  jakie kroki prawne będzie można podjąć. Jednak zaznacza, że gminy nie były stroną tego postępowania i nie miały wpływu na ostateczny kształt zawartej umowy. 

- Patrząc na to jednak zupełnie praktycznie, to sprzedawany majątek leży na jakimś terytorium i na obszarze tych gmin eksploatacja nadal będzie się odbywała - mówi Mocek. 

Miasta górnicze nie kryją zniesmaczenia całą sytuacją.


- W pewnym sensie czujmy się oszukani, ponieważ znaczna część majątku dawnej KW znajduje się na terenie Rudy Śląskiej (trzy kopalnie - przyp. red.). Biorąc pod uwagę to, jakie - poza przychodami - ponosimy z tego tytuł uciążliwości, to wydawało się nam, że przynajmniej część tego podatku powinna zostać w Rudzie Śl. - mówi Krzysztof Mejer, wiceprezydent Rudy Śląskiej. 

Tomasz Głogowski zaznacza, że transakcji związanej z powołaniem PGG nie można porównywać do wcześniejszych sprzedaży niektórych kopalń Węglokoksowi czy Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Wtedy Kompania Węglowa w pewnym stopniu ograniczała swoje wydobycie, teraz zaniechała jej całkowicie. 


„Rozumiejąc racje gmin górniczych, na obszarze których umiejscowione są poszczególne kopalnie i zakłady, a także potwierdzając ich wkład w zapewnienie możliwości prowadzenia przez zakłady górnicze działalności górniczej przy aprobacie społeczności lokalnej w związku z występującymi na terenie tych gmin negatywnymi oddziaływaniami na powierzchnię ziemi, zarówno Kompania Węglowa, jak i Polska Grupa Górnicza, nie mają wpływu na obowiązujące przepisy podatkowe i sposób dystrybucji środków budżetowych z tytułu podatku od czynności cywilnoprawnych od transakcji rynkowej sprzedaży przedsiębiorstwa spółki” - czytamy w oficjalnym komunikacie spółki. 

Głogowski podkreśla również, że konstrukcja tej transakcji nie różni się od tej, która była przygotowywana w 2015 r., ale wtedy nie doszła do skutku. 

Polska Grupa Górnicza
Prof. Artur Walasik z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach mówi, że w przypadku transakcji kapitałowych (a taką było powołanie PGG) podatek od czynności cywilno-prawnych wpływa do gminy, na terenie, której  jest siedziba spółki.

Zaznacza, że w 2015 r. wpływy z podatku PCC w skali całego kraju wyniosły ok. 1,7 mld zł, z czego Warszawa otrzymała ok. 320 mln zł. - To pokazuje, że 20 proc. wpływów z tego podatku trafia do budżetu Warszawy, bo największe spółki  tam mają siedziby - mówi prof. Walasik.  Dodaje, że Katowice w 2015 r. z tytułu tego podatku uzyskały ok. 30 mln zł. -To jest podatek „terytorialny” i nie jest równomiernie rozłożony (większe wpływy  są w miastach na prawach powiatu niż w gminach miejskich i wiejskich - przyp. red.). Ale taka jest jego uroda - mówi. 

Kamila Rożnowska