Słuchając niektórych polityków można odnieść wrażenie, że kończy się era węgla. Tymczasem świat zwiększa wydobycie i wykorzystanie tego surowca. Kto kłamie? O tym, że węgiel nie jest schyłkowym, brudnym paliwem, od którego się odchodzi, lecz przeciwnie, wciąż paliwem przyszłości, przekonywali wczoraj na konferencji "Węgiel - tania energia i miejsca pracy" zaproszeni goście.

Prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej Janusz Olszowski przytoczył dane, z których wynika, że rządy największych producentów węgla nie tylko tworzą regulacje prawne ułatwiające wydobycie, ale także wprost wspierają tę branżę.


- Niewiele się u nas mówi o tym, że Australia, drugi co do wielkości eksporter węgla na świecie, ma program wsparcia producentów tego surowca. Rząd federalny dofinansowuje ich na poziomie 10 mld dolarów amerykańskich rocznie, a rząd stanowy przekazuje kwotę 5 mld dolarów - powiedział.

Zwrócił uwagę, że na świecie wydobywa się ponad 8 mld ton węgla rocznie, z czego w Polsce zaledwie ok. 130 mln ton węgla kamiennego i brunatnego razem.

Chiny, największy producent węgla na świecie i jego największy konsument, aby zwiększyć atrakcyjność własnego surowca na rynku wewnętrznym, wprowadził regulacje zakazujące używania węgla o wysokim poziomie popiołu i siarki. Tym samym zatrzymał import taniego węgla z Indonezji.

- Indie budują elektrownie oparte na węglu, których moc wynosić będzie 118 GW. Dla porównania moc wszystkich polskich elektrowni oscyluje wokół 30 GW - wyliczał prezes Olszowski, by na koniec zwrócić uwagę, że Japonia, która nie ma własnych zasobów węgla, importuje go na poziomie 184 mln ton na potrzeby energetyki i wciąż inwestuje w elektrownie węglowe. Według prognoz, na świecie w 2026 roku aż 26 proc. energii elektrycznej pochodzić będzie właśnie z tego surowca.

Jedynym wyjątkiem w tej sztafecie wykorzystania węgla w gospodarce są Stany Zjednoczone, gdzie jego udział w produkcji energii spada.


- W USA to była polityczna decyzja. Postawiono tam bowiem na gaz łupkowy - przekonywał prezes Olszowski.

Zygmunt Łukaszczyk, prezes Katowickiego Holdingu Węglowego, powiedział wprost, że w Europie mamy do czynienia z histerią antywęglową. Przy czym czarnym charakterem jest wyłącznie węgiel kamienny. Jego brunatny brat  jest jakby niedostrzegany, a przecież tylko Niemcy wydobywają ponad 180 mln ton tego surowca i konsumują go na rynku wewnętrznym.


- Najwyższy czas skończyć z wyliczeniami, ile wydobywa się czy spala węgla, a czas zacząć liczyć wydobycie w wartości energetycznej, czyli ile wydobyto megadżuli, bo węgiel nie jest jednakowy - powiedział prezes Łukaszczyk, zwracając uwagę, że wciąż jest on najpewniejszym źródłem produkcji energii.

- Podczas gdy wiatr czasem nie wieje, słońce nie świeci, a woda nie płynie, dzięki węglowi mamy pewność dostaw energii - powiedział przytaczając jako przykład sierpniowe problemy,  gdy w niektórych elektrowniach węglowych przeprowadzano zaplanowane okresowe remonty.

- Pragnę tylko przypomnieć, że nominalnie z elektrowni wiatrowych  mamy w Polsce 6000 MW energii. Kiedy jej naprawdę potrzebowaliśmy, okazało się, że wiatraki mogą przekazać do sieci... 200 MW (poniważ nie wiało - przyp. red.) i nie było skąd uzupełnić różnicy, co skutkowało m.in. ograniczaniami dla przemysłu w dostawach z wprowadzeniem 20 stopnia zasilania - wyliczał.

Aby zobrazować, że nie ma alternatywy dla węgla jako taniego źródła energii, Katowicki Holding Węglowy stworzył symulację ogrzewania standardowego domu jednorodzinnego energią pochodzącą z różnych źródeł. Najdroższym sposobem okazało się korzystanie z czystej energii elektrycznej - ponad 8 tys. zł rocznie. Najtaniej wciąż pali się węglem. Przy wysokowydajnych ekologicznych piecach c.o. koszt ogrzewania może być nieznacznie wyższy niż 2 tys. zł rocznie. 

Górnictwo - filar regionu czy kamień u nogi? Pod takim hasłem dziś o godz. 11.00 w sali audytoryjnej MCK rozpoczęła się konferencja w ramach Międzynarodowych Targów Górnictwa, Przemysłu Energetycznego i Hutniczego KATOWICE 2015, organizowana przez Wydawnictwo Górnicze.

Podczas pierwszego panelu marszałek województwa Wojciech Saługa, prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik, wiceprezydent Katowic Mariusz Skiba, dyrektor WUP w Katowicach Grzegorz Sikorski, naczelnik I Urzędu Skarbowego Marcin Kuś spróbują odpowiedzieć na pytanie: "Czy województwo śląskie może sobie poradzić bez górnictwa?". Spółki górnicze reprezentował będzie prezes KHW Zygmunt Łukaszczyk.

Drugi panel, który rozpocznie się o godz. 12.45, nosi tytuł "Śląska Górnicza Dolina Krzemowa".  Wśród uczestników prezesi: Kopeksu - Józef Wolski, Famuru - Mirosław Bendzera, członek zarządu Sandvik Mining and Construction - Marcin Kapkowski, prezes Centrum Badań i Analiz Technicznych - prof. Aleksander Nawrat, dyr. Instytutu Technik Innowacyjnych EMAG - prof. Stanisław Trenczek, przewodniczący RN Wasko - Wojciech Wajda oraz prof. Krzysztof Wodarski z Politechniki Śląskiej.

Sławomir Cichy