Jeszcze do wczoraj niektórzy twierdzili, że inwestorze, mający wejść do Polskiej Grupy Górniczej (nowej Kompanii Węglowej, która ma uratować 11 kopalń i cztery zakłady spółki) są jak złoty pociąg w Wałbrzychu: wszyscy o nich słyszeli, ale nikt jeszcze nie wie kim są. Do wczorajszego wieczora, kiedy trzy spółki energetyczne: Energa, PGE oraz PGNiG opublikowały komunikty, w których poinformowały, że są zainteresowane objęciem akcji w nowym podmiocie.

Zgodnie z zapowiedziami łącznie mają wnieść 1,5 mld zł. Najwięcej, bo 600 mln zł chce zainwestować Energa, 500 mln zł - PGE, a 400 mln zł - PGNiG. Czwartym graczem ma być również Kompania Węglowa, która - według wcześniejszych zapowiedzi - ma przekazać 700 mln zł. Pieniądze mają pochodzić z emisji obligacji.

Czy Kompanii uda się zebrać potrzebną kwotę? Zdaniem Jerzego Markowskiego, byłego wiceministra gospodarki, jeśli trzy wspomniane spółki zdecydują się wejść do PGG, to uwiarygodni to cały projekt i nabywcy się znajdą.

–Moim zdaniem i bez tych 700 mln zł wartę tę organizację zakładać - odpowiada Markowski na pytanie czy wierzy w to, że uda się pozyskać całą kwotę. –Stale namawiam, żeby szukać pieniędzy w Kompanii Węlowej, a nie w kieszeniach kontrahentów i podatników. W górnictwie są pieniądze tylko trzeba mieć odwagę je poszukać - dodaje

Inwestorzy stawiają warunki

Chęć, którą potencjalni inwestorzy wyrazili we wtorek jest na razie nie wiążąca. I uwarunkowana kilkoma zastrzeżeniami.

Po pierwsze to wdrożenie działań restrukturyzacyjnych, które mają zagwarantować rentowność i płynność finansową spółki. Zarząd Kompanii informował, że  biznesplan dla PGG zakłada, że spółka i wszystkie jej kopalnie będą na siebie zarabiać na koniec 2017 roku.

Po drugie: zawarcie porozumienia ze związkami w sprawie harmonogramu i kwestii finansowych dotyczących programu restrukturyzacyjnego.

Po trzecie: Energa oraz PGE chcą gwarancji, że do 2026 roku nie będzie potrzeby dodatkowego dofinansowywania nowego podmiotu. Natomiast PGNiG sprawę stawia ostrzej: chce zapewnienia, że PGG nie będzie wymagała dalszego dokapitalizowania lub pozyskania kapitału dłużnego.

Po czwarte: uzyskanie przez firmy wymaganych zgód korporacyjnych, które umożliwią wejście w ten biznes.

Energa leci w dół

Decyzja o możliwości objęcia akcji w PGG nie wszystkim wyszło na zdrowie. Od samego rana Energa traci na giełdzie od 8 - 10 proc., a jej akcje o godz. 13.30 taniały o 1,45 zł. Nieco lepiej wychodziło PGNiG, które traciło ok. 0,40 proc., natomiast PGE było 1 proc. na plusie.

Bartłomiej Kubicki, analityk Société Générale mówi, że o ile rozmiar zaangażowania inwestycyjnego PGE i PGNiG był mniej lub bardziej spodziewany przez rynek, o tyle oferta Energi wydaje się ogromna.

–600 mln zł to dość sporo jak na Energę. PGE jest o wiele bogatszą spółką. Jeśli spojrzeć, jak to 600 mln zł przekłada się na kosumpcję czy koszty zakupy węgla, to w przypadku 500 mln zł, które chce zainwestować PGE, stanowi ok. 38 proc. kosztów zakupu węgla przez spółkę w 2015 roku, a w przypadku_Energi - ponad 200 proc. - mówi Bartłomiej Kubicki.

Dodajmy, że wszystkie trzy spółki, które wyraziły chęć uratowania Kompanii Węglowej łączy nie tylko branża energetyczna, ale również większościowy właściciel. To Skarb Państwa. Najwięcej, bo 70,83 proc. akcji ma ich w PGNiG, 58,39 proc. w PGE a 51,52 proc. w Energi.