Rozpoczął się okres prac sezonowych. Powód jest oczywisty - pogoda dopisuje, więc stali pracownicy zaczynają brać urlopy i trzeba ich kimś zastąpić. Jednocześnie dla wielu firm zwłaszcza w miejscowościach turystycznych rozpoczyna się gorący sezon letni i tam zaczyna brakować rąk do pracy. Poszukiwani są pracownicy handlu, gastronomii, hoteli. Kiedy umowa o dzieło, a kiedy zlecenie To praca na krótko, tymczasowa, więc najczęstsze umowy to umowy zlecenia.

- Przedsiębiorca szukający pomocy w gorącym okresie dla swojego biznesu, ale niekoniecznie nastawiający się nawiązywanie współpracy na stałe, najczęściej oferuje pracę w postaci jedno-, dwumiesięcznej umowy zlecenia - tłumaczy Katarzyna Miazek z Tax Care. Jej zdaniem, jeśli kandydatem na sezonowe stanowisko jest pracownik innej firmy (zatrudniony na umowę o pracę), najbardziej opłaca się podpisać z nim umowę o dzieło, która nie generuje kosztów w postaci składek społecznych i składki zdrowotnej.

Umowa zlecenie będzie dla przedsiębiorcy droższa:

jeśli na umowie o pracę zarabia minimum 1750 zł (lub minimum 1400 zł w 1. roku pracy), od umowy zlecenia trzeba będzie obowiązkowo zapłacić jedynie składkę zdrowotną,

jeżeli ze stosunku pracy dostaje mniej niż 1750 zł (lub 1400 zł), zleceniodawca poniesie koszt składek na ubezpieczenie emerytalne, rentowe, wypadkowe oraz zdrowotne. - Podpisanie umowy zlecenia z niepracującym nigdzie indziej emerytem lub rencistą to obowiązek współfinansowania wszystkich składek - wyjaśnia Katarzyna Miazek. - Natomiast w przypadku np. emeryta zatrudnionego u kogoś innego na umowę o pracę, zleceniodawca zapłaci jedynie ubezpieczenie zdrowotne - niezależnie od tego, ile emeryt czy rencista zarabia na umowie o pracę - dodaje nasz ekspert.

Najtańsi są uczniowie i studenci

Najtańszym pracownikiem dla przedsiębiorcy są nadal uczniowie i studenci przed 26. rokiem życia. - Niezależnie od tego, czy pracują w innej firmie, czy nie, zawarcie umowy cywilnoprawnej z uczęszczającymi do gimnazjów, liceów, techników czy na uczelnie nie generuje dla zatrudniającego żadnych kosztów. Od pensji brutto pobierana jest jedynie zaliczka na PIT- twierdzi ekspert. W przypadku kandydata do zlecenia, który w tym samym czasie wykonuje zlecenia dla kilku innych firm, trzeba poprosić go o przedstawienie takich zarobków, najlepiej w formie oświadczenia o jego aktualnym statusie składkowym. - Będzie on bowiem podlegać pod ubezpieczenie społeczne u pierwszego zleceniodawcy, z którym podpisał umowę, a ze wszystkich zleceń obowiązkowe jest ubezpieczenie zdrowotne - wyjaśnia Katarzyna Miazek. - Zleceniobiorca wielu zleceniodawców ma natomiast prawo podlegać dobrowolnym ubezpieczeniom społecznym z tytułu kolejnych umów. Może też zamienić tytuł ubezpieczeń z pierwszej zawartej umowy na kolejną.

Umowa z własnym pracownikiem

Nierzadko zdarza się, że pod nieobecność jednych pracowników, przedsiębiorca z ofertą dodatkowej pracy zwraca się do innych podwładnych, którzy akurat nie wykorzystują urlopu.

- Przedsiębiorca ma takie prawo, ale trzeba uważać, żeby treści umów o pracę i umowy cywilnoprawnej się nie pokrywały (czyli, aby czynności ze zlecenia były zupełnie inne niż te z etatu), bo taka sytuacja oznaczałaby naruszenie przepisów Kodeksu pracy - podkreśla Katarzyna Miazek. - Etatowca podpisującego umowę zlecenia (czy o dzieło) z własnym pracodawcą traktuje się jako pracownika, a to oznacza, że przychód ze zlecenia (czy dzieła) jest oskładkowany identycznie jak przychód z etatu, tj. odprowadza się składkę emerytalną, rentową, wypadkową, chorobową, zdrowotną i jeśli trzeba także na Fundusz Pracy czy Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Dotyczy to także sytuacji, w której zlecenie podpisujemy z etatowcem-emerytem lub etatowcem-rencistą oraz z etatowcem przebywającym na płatnym urlopie - podkreśla ekspert.