Od dłuższego czasu toczy się dyskusja, jaki jest zysk z tego, że dwukrotnie w ciągu roku przestawiamy wskazówki zegarów. Jedni są zdania, że oszczędzamy energię, a drudzy, że zegarkowy chaos kończy się m.in. pogorszeniem samopoczucia. Pomysłodawcom wprowadzenia zmiennego czasu był Beniamin Franklin. Wiosną 1789 roku, gdy przebywał w Paryżu jako ambasador amerykański, o 6 rano zauważył, że choć słońce już dawno wzeszło, to praktycznie wszystkie okna były jeszcze zasłonięte, a miasto jeszcze śpi.

Po analizie, stwierdził, że gdyby paryżanie wcześnie wstawali i wcześnie kładli się spać, to mogliby zaoszczędzić przez rok nawet 64 mln funtów wosku. W krajach Unii Europejskiej zmiana czasu letniego na zimowy następuje zawsze w ostatnią niedzielę października. Zmianę czasu stosuje się w sumie w 79 krajach. W Europie zegarki przestawiają mieszkańcy większości państw, z wyjątkiem Islandii i Rosji. Zmiany czasu nie stosuje się natomiast w 159 krajach, między innymi w Chinach, Indiach oraz Japonii. Czas zimowy to inaczej czas lokalny, który obowiązuje w okresie jesienno-zimowym. Jesienią przestawiamy zegarki o godzinę do tyłu, przez co czas lokalny zrównuje się z czasem geograficznym.


- W powszechnym dyskursie obowiązuje przekonanie o tym, że jest to związane z jakimiś potencjalnymi oszczędnościami, zwłaszcza w sektorze energetyki. Jednak w rzeczywistości zupełnie nie o to chodzi. Być może w XIX w. kiedy wprowadzano takie zmiany, to ten element miał istotne znaczenie, natomiast teraz nie ma o tym mowy – mówi Maciej Dobieszewski, naczelnik wydziału Departamentu Innowacji i Przemysłu w ministerstwie Gospodarki - Tak naprawdę chodzi o komfort i jakość życia – dodaje.

Zmiana czasu jest stosowana w prawie całych Stanach Zjednoczonych, niemal wszystkich rejonach Kanady i Meksyku oraz od niedawna na Kubie. Rozróżnienia czasu nie wprowadziła większość krajów Ameryki Południowej z wyjątkiem m.in. niektórych rejonów Brazylii i Chile. Nie stosuje go też większość krajów Afryki i Bliskiego Wschodu. W Polsce czas zmieniano okresowo od 20-lecia międzywojennego, ale od 1977 roku robimy to już stale. Specjaliści uważają, że dla ludzi o ustabilizowanym trybie życia zmiana czasu jest męcząca. Takie osoby potrzebują z reguły kilku dni, aby dostosować swój zegar biologiczny do nowych warunków.

- Podstawową wadą jest ta bezsporna niedogodność z którą mamy do czynienia dwukrotnie w ciągu roku. Jednak uważam, że problemy z nią związane są minimalne w stosunku do całorocznych dobrodziejstw, jakie są związane ze zmianą czasu. W rzeczywistości ta niedogodność nie jest większa, niż ta z którą się spotykamy, kiedy przekraczamy granice podróżując z jednej strony do Wielkiej Brytanii, i z drugiej strony do Grecji – tłumaczy Dobieszewski.

Jednak co do zmiany czasu, innego zdania jest większość ekonomistów, którzy uważają, że obecnie jest to kompletnie niepotrzebne i nie spełnia swojej funkcji. W czasach komuny, kiedy Polacy zmagali się z niedoborem w produkcji prądu czy jego przesyłem, rzeczywiście to miało sens, ale dzisiaj jest zupełnie inaczej.

Polskie PKB to usługi,a nie twarda produkcja. Te usługi nie są tak mocno uzależnione od tego, czy akurat o godzinę wcześniej, czy godzinę później wstanie słońce. Zatem nie ma to większego znaczenia – wyjaśnia Marek Zuber, ekonomista, analityk rynków finansowych. - Tutaj to jest ten jeden z niewielu przypadków, kiedy muszę się zgodzić z prezydentem Putinem – Nie ma sensu zmieniać czasu, bo to tylko zaburza krowom moment, kiedy mają dawać mleko -podsumowuje ekspert.

Jednak zanim więc podejmiemy kluczowe decyzje w sprawie zmiany czasu, przeanalizujmy wszystkie opcje za i przeciw. Wybór uzależniony będzie od tego gdzie i w jakich porach doby pracujemy, jaki zawód wykonujemy, kiedy odpoczywamy, kiedy przebywamy poza domem oraz czy mamy z tego jakiekolwiek oszczędności.