Krakowska sieć delikatesów ogłosiła, że w ramach restrukturyzacji firmy chce zamknąć 10 nierentownych sklepów i zamierza zwolnić pracowników.

Czytaj też: Założyciel sieci Alma Jerzy Mazgaj opowiada, co to jest luksus [WYWIAD]

W komunikacie giełdowym, który ukazał się w środę po południu napisano, że spółka Alma Market planuje zwolnienie 1321 pracowników i w związku z tym przystąpiła do procedury zawiadomienia związków zawodowych, a następnie urzędu pracy.

- Spółka prowadzi rozmowy z zakładową organizacją związkową w celu zawarcia porozumienia. Pracownikom zostaną wypłacone odprawy zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa - czytamy w oświadczeniu przesłanym przez firmę.

Jako bezpośrednią przyczynę zwolnień grupowych firma podaje redukcję nierentownych placówek handlowych, a także zamiar ograniczenia zatrudnienia w centrali w związku ze zmniejszeniem skali działalności. W całej sieci jest obecnie zatrudnionych 3100 osób.

To nie jedyny problem firmy - w środę w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia wierzyciel Alma Market - Zbigniew Jurasz, właściciel hurtowni owoców i warzyw z Gdańska - złożył wniosek o ogłoszenie upadłości Almy, obejmującej likwidację majątku spółki. Zdaniem władz Almy, wniosek nie zagraża postępowaniu restrukturyzacyjnemu, o które Alma wnioskowała w Sądzie Rejonowym w zeszłym tygodniu. - Staramy się o postępowanie sanacyjne, które umożliwi nam pod ochroną sądu rozwiązać niekorzystne umowy - mówił wtedy w rozmowie z „Dziennikiem Polskim” Jerzy Mazgaj, prezes i główny udziałowiec spółki, dodając, że konieczne będzie zamknięcie 10 sklepów. Postępowanie sanacyjne jest taką formą reorganizacji, która ma przywrócić firmie konkurencyjność.

O złej kondycji Almy, która oferowała towary z nieco wyższej półki niż inne sklepy, wiadomo było od czasu, gdy konkurencją w sprzedaży markowych produktów spożywczych stały się dla niej sieci Lidl i Biedronka. Od kilku miesięcy firma zmniejszała asortyment. W wakacje w niektórych sklepach część półek była pusta. Nieoficjalnie mówiło się o niezapłaconych fakturach za dostawy oraz o tym, że niektórzy dostawcy odeszli do konkurencji.

W połowie września zarząd informował o korekcie prognozy wpływów ze sprzedaży w sklepach w tym roku. Zakładano, że będzie to ponad 900 mln zł, teraz - tylko 660 mln zł.

Obecnie w Małopolsce pod szyldem Almy działa 11 placówek - w Krakowie, Bochni, Nowym Targu i Tarnowie. W całym kraju jest ich ponad 40.

- Firma to ludzie, więc podjęcie decyzji było bardzo trudne - napisano w oświadczeniu. Na razie Alma nie chce informować, czy zwolnienia dotyczyć będą naszego regionu czy może innych części kraju. Nie podaje też, ile krakowskich i małopolskich sklepów będzie zlikwidowanych.