Przed nami rok ogromnych wyzwań. Będzie to wymagający rok dla całej branży nieruchomości, która w dość trudnym otoczeniu rynkowym będzie musiała zmierzyć się z nowymi trendami w budownictwie komercyjnym.

Deweloperzy zapatrzeni w PKB

W nadchodzącym 2017 r. niepokojące dla całego rynku, nie tylko w sektorze nieruchomości, mogą być wskaźniki makroekonomiczne. W związku z utrzymującą się niepewnością na globalnych rynkach, również na naszym podwórku odczuwać będziemy konsekwencje nieprzewidzianych wydarzeń za granicą. Przede wszystkim jednak niepokojące będą dla Polski spadki PKB, jak ten zanotowany w trzecim kwartale 2016 r. Dziś wciąż nie wiemy, czy mamy do czynienia z chwilowym wahnięciem, czy wchodzimy w stały trend. Wiadomo jednak, że złą wiadomością dla całego rynku będzie utrzymujący się odczyt PKB na poziomie poniżej 3 proc. Przyniesie on zapewne spadek konsumpcji, a także obniżenie otwartości przedsiębiorców na inwestycje i rozwój biznesu, co będzie miało bezpośrednie przełożenie na sytuację polskich deweloperów.

Brexit a sprawa polska

Ogromne znaczenie dla rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce, będzie miał Brexit, głównie w krótkim i średnim horyzoncie czasowym. Jednak wbrew pozorom, może mieć on pozytywne skutki. Już teraz widzimy, że instytucje finansowe wykorzystują Brexit jako wymówkę do wyprowadzenia się z londyńskiego City, które jest po prostu drogie. Przed referendum taka decyzja była w pewien sposób niepolityczna, a przecież wiele firm już kilka lat temu dostrzegło duże korzyści płynące z lokacji biura chociażby w Polsce. Okazuje się bowiem, że kwalifikacje pracowników w sektorze finansowym w Polsce są często porównywalne, a nawet wyższe niż w londyńskim City, koszt nieruchomości w Warszawie to 1/3 kosztów w Londynie, a koszty pracy są o połowę niższe. Widzimy to po ilości zapytań od banków i instytucji finansowych, które przyglądają się Warszawie w poszukiwaniu potencjalnej siedziby dla swoich operacji.

Warszawa (niemal) niewzruszona

O warszawski rynek nieruchomości jestem spokojny, o ile PKB utrzyma się na poziomie pomiędzy 3 a 3,5 proc. Będziemy mogli wówczas liczyć na zdrowy popyt na powierzchnie biurowe, a podaż z pewnością się do niego dostosuje. Oczywiście rośnie współczynnik powierzchni niewynajętej, ale warto zwrócić uwagę na jego strukturę. Budynki, które mają duże kłopoty, najczęściej wymagają repozycjonowania na rynku. Są to zazwyczaj inwestycje, które na skutek dynamicznego rozwoju infrastruktury w mieście nagle znalazły się w gorszej lokalizacji. Warszawa ma bowiem to do siebie, że dynamicznie zmienia się znaczenie poszczególnych lokalizacji. Z uwagi na budowę metra czy obwodnicy, jedne lokalizacje w krótkim czasie zyskują na znaczeniu – jak Wola. Inne – jak Mokotów – niestety tracą. W przypadku tego ostatniego, właściciele budynków muszą się dziś zastanawiać, jak je zrepozycjonować, by utrzymać w nich najemców.

Co ważne, obserwujemy również wyraźny trend skrócenia cyklu życia budynków z 30 nawet do 10 lat. Nowe inwestycje, w tej chwili oddawane do użytku, wynajmują się w bardzo stabilny sposób. Pustostany dotyczą natomiast głównie starszych, ponad 10-letnich budynków. Stały się one ofiarą szybkich przeobrażeń na rynku nieruchomości. I dzieli je z nowym budownictwem przepaść technologiczna. Najemcy chętnie przechodzą do nowych budynków, bo wiedzą, że są one znacznie nowocześniejsze i pełne technologicznych gadżetów.

Rynek pracownika

Bardzo ważnym trendem dla deweloperów stała się również zmiana dotycząca rynku pracy. Dziś bowiem posiadanie atrakcyjnej siedziby – zarówno pod względem lokalizacji, jak i otoczenia, jest bardzo ważnym elementem dla działów HR w firmach. To element gry o najlepszych pracowników. A zarazem powód, dla którego firmy są skłonne przechodzić do nowszych budynków.