Ceny towarów i usług konsumpcyjnych według eksperymentalnego szybkiego szacunku w lipcu 2017 r. w stosunku do czerwca obniżyły się o 0,2 proc., ale w porównaniu z lipcem 2016 r. są wyższe aż o 1,7 proc., poinformował w poniedziałek 31 lipca Główny Urząd Statystyczny. To wzrost inflacji wyższy od oczekiwanego.

Choć ceny lipcowe sa nieznacznie niższe od czerwcowych - o 0,2 proc., - to w praktyce drożyzna wcale nie ustapiła. Zawsze bowiem, niezależnie od tego czy jest inflacja czy deflacja, ceny w kolejnych meisiącach letnich spadają, bo sezonowo tanieją warzywa i owoce. Trzeba więc patrzeć na ruchy cen z perpsktywy rocznej. A tutaj niestety jest wzrost inflacji; czerwcowa - liczona rok do roku wynosiła 1,5 proc., lipcowa 1,7 proc.

Wyższa inflacja to przede wszystkim efekt wzrostu cen żywności.

W tzw. koszyku towarów i usług, których ceny Główny Urząd Statystyczny (GUS) porównuje, ceny żywności odgrywają kluczową rolę, bo stanowią aż 24,3 proc. I choć jest sezon na owoce i warzywa i teraz powinny być one najtańsze w skali roku, to takimi wcale nie są. I to nie tylko czereśnie, których ceny ustanowiły w tym roku rekordy bieżącego stulecia. Wiosenne przymrozki nie są zresztą jedyną tego przyczyną. Żywność drożeje także na światowych rynkach. Może nie tak bardzo jak masło w Polsce, ale wiele sygnałów na przyszłość jest niepokojących; np. 40-procentowy wzrost cen prosiąt w Unii Europejskiej czy kilkunastoprocentowe wzrosty żywca wołowego w USA oraz opcji na zboża z tegorocznych zbiorów.

Czytaj też:
Na pewno od nowego roku płaca minimalna wzrośnie. Nawet do 2100 złotych, a minimalna stawka godzinowa?

Poniedziałkowe dane GUS mają charakter wstępny. Dane ostateczne za lipiec 2017 r.  zostaną opublikowane dopiero 11 sierpnia 2017. Wtedy też będzie więcej wiadomo, co w koszyku towarów i ustaw podrożało więcej, a co mniej. Niepokojące jest jednak to, iż lipcowy wzrost cen jest wyższy od tego, którego spodziewali się eksperci (średnio oczekiwali oni inflacji na poziomie 1,6 proc.).

Wojciech Gadomski / Polskapresse

Mało ciekawe są też perspektywy na przyszłość. Skoro ceny żywności w środku lata są na tak wysokim poziomie, to trudno spodziewać się, że nie wzrosną w ostatnich miesiącach roku równie - a może i nawet bardziej dynamicznie, niż obecnie.

Na dodatek przez zmiany w prawie musimy spodziewać się wzrostu opłat za energię elektyczną, wodę oraz ścieki.

A niewykluczone, że kierowców ponadto ostatecznie - w takiej lub innej formie - dotknie nowy podatek na budową dróg lokalnych. Ponieważ w kosztku towarów i usług, który służy za podstawę uystalania przez GUS inflacji konsumenckiej na drugim miejscu, z udziałem wynoszącym 20,5 proc. znajdują się wydatki związane z użytkowaniem mieszkania i nośnikami energii, trzeba być pełnym obaw, że w ostatnim kwartale roku te podwyżki "dołączą" do zwyżkujących cen żywności i dodadzą inflacji nowego impulsu.

OBEJRZYJ WIDEO:
Na wynajmie mieszkania dalej możesz zarobić