Według twórców mID i mDokumentów mają być one wielkim przełomem nie tylko w kontaktach obywateli z administracja państwową, lecz przede wszystkim w codziennym życiu.

Najważniejszy w niej jest fakt, że telefon będzie bramką dostępową do naszych danych, a nie ich magazynem. - Można więc mówić jedynie o np. dowodzie przez komórkę, ale nie o dowodzie w komórce- tłumaczył podczas poniedziałkowej konferencji Arkadiusz Szczebiot, Pełnomocnik Ministra Cyfryzacji do spraw projektów informatycznych.


- Myślę, że pod koniec 2018 roku, kiedy będziemy obchodzić 100- lecie odzyskania niepodległości będę mogła wychodzić z pracy mając te rozwiązania w zasięgu ręki, czyli we własnej kieszeni. Chciałabym mieć w swoim smartphonie dowód osobisty, prawo jazdy, kartę rejestracyjną samochodu czy kartę ubezpieczenia zdrowotnego- mówiła podczas konferencji prasowej Anna Streżyńska, minister cyfryzacji. - Do tego całe otoczenie komercyjne. Będę mogła dostać SMS wszystkie informacje o transakcjach administracyjnych, które wykonuję- dodała.

Do obsługi nowych narzędzi na służyć każdy telefon wyposażony w aktywną kartę sim. Rozwiązanie ma być całkowicie bezpieczne, oparte o model, który funkcjonuje już w niektórych państwach na świecie, chociażby w Austrii.
To model tzw. serwerowy - dane fizycznie nie są przenoszone na urządzenie użytkownika, co oznacza, że jeżeli zgubimy telefon komórkowy, to nie gubimy jednocześnie ani naszej tożsamości ani naszych danych. Jeśli chodzi o poziom bezpieczeństwa m-Dokumentów będzie on wyższy niż tradycyjnych dokumentów.

- Rozwiązanie nie będzie obowiązkowe - będzie ono działało równolegle z tradycyjnymi dokumentami, papierowymi i plastikowymi, co do których niektóre osoby mogą mieć preferencje - wyjaśnił Arkadiusz Szczebiot.

Aby skorzystać z mDokumentu trzeba telefon zarejestrować na powstającym właśnie portalu. Dostęp do niego uzyskamy przez bankowość elektroniczną.

Po zarejestrowaniu, gdy zatrzyma nas policja, zamiast plastiku podamy funkcjonariuszowi numer telefonu lub PESEL. Jednocześnie otrzymamy sms-a z kodem. Policjant wpisze go do urządzenia, dzięki czemu dostanie dostęp do informacji o nas. Analogicznie będzie działać to w urzędach.

Jak przekonywał Szczebiot, telefon jest dużo lepiej zabezpieczony niż plastikowy dokument.

- Po pierwsze chroni go PIN, czy kod zabezpieczający. Po drugie jak nam zginie albo zostanie ukradziony, to wiemy o tym niemal od razu. Znamy przypadki osób, którym skradziono dowód i przez miesiąc tego nie zauważyły - tłumaczył Szczebiot.

Po rejestracji będziemy mogli sprawdzić kto, kiedy i w jakim celu pobierał nasze dane. Ponadto nie będzie przymusu rejestrowania tylko telefonu zapisanego na siebie, dzięki temu będzie można korzystać z telefonu służbowego.

Na początku działania mDokumenty posłużą do kontaktu z administracją publiczną. Jednak Ministerstwo Cyfryzacji chce aby nowe rozwiązania z czasem znalazły zastosowanie w bankach.