Chociaż kredyty we franku szwajcarskim i euro oferują nieliczne banki, a ich udzielanie mocno zaostrzono, nadal mogą pozwolić sobie na nie najbogatsi Polacy.

Jak się okazuje, jeśli decydują się oni na kredyt walutowy, to pożyczają ponadprzeciętne kwoty, znacznie powyżej średniej wartości kredytu złotowego.

Kredyty walutowe nie są już dominującym graczem na rynku kredytów mieszkaniowych. Komisja Nadzoru Finansowego poprzez swoje Rekomendacje skutecznie ograniczyła akcję kredytową w walutach obcych. Od kilku lat obserwujemy systematyczny spadek udziału kredytów walutowych i tak np.

w 2009 roku stanowiły one 27 procent wszystkich udzielanych kredytów, a w I kwartale 2012 roku udział tego typu kredytów spadł do poziomu 15,80 procent. Należy oczywiście podkreślić, że ograniczenie dostępności kredytów w walutach obcych w ostatnich miesiącach spowodowane jest nie tylko zmianami w regulacjach, ale także ogólną sytuacją na europejskich rynkach finansowych.

Dla przypomnienia, warto odnotować, że zgodnie z ostatnią Rekomendacją SII KNF dla kredytów w walutach obcych suma obciążeń kredytowych kredytobiorcy nie może przekroczyć 42 procent. Dla porównania przy zaciąganiu kredytu w naszej rodzimej walucie pułap ten jest znacznie wyższy i wynosi 50 procent lub 65 procent w przypadku osób zarabiających powyżej przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. W praktyce oznacza to, że o kredyt walutowy mogą ubiegać się osoby najlepiej zarabiające.

W ostatnim czasie znacząco wzrosła średnia kwota kredytu z uwzględnieniem podziału na wnioskowane waluty. W przypadku kredytu w walutach obcych w I kwartale tego roku wartość ta wyniosła 361 471 złotych, natomiast dla kredytów złotowych średnia wartość to 187 865 złotych. W porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego oznacza to wzrost o 2,23 procent dla kredytów w walutach obcych i 0,32 procent dla kredytów złotowych. Znaczenie ciekawsze dane pokazują jednak porównania z rokiem 2009. W przypadku kredytów w naszej rodzimej walucie wzrost średniej kwoty kredytu wyniósł tylko 1,30 procent, jednak dla kredytów denominowanych średnia kwota wzrosła aż o 16,56 procent.

Dane dotyczące średniej kwoty kredytu zdają się potwierdzać przypuszczenia, że o kredyt w walucie obcej będą mogli ubiegać się tylko klienci z ponadprzeciętnym dochodami. Osoby o wysokich dochodach z reguły zaciągają także ponadprzeciętne kredyty, o wartości często kilkuset tysięcy złotych. Praktyczne wyeliminowanie z rynku kredytów walutowych osób z niewielkimi dochodami i pozostawienie takich kredytów klientom najlepiej zarabiającym spowodowało dosyć znaczący wzrost średniej kwoty kredytu walutowego. Jednocześnie, mimo iż średnia kwota dla walut rośnie, a dla udział kredytów walutowych jest malejący. Wzrost średniej kwoty kredytu walutowego nie znalazł aż tak dużego odzwierciedlenia w średniej kwocie kredytu dla całego rynku. W porównaniu z rokiem 2009 średnia kwota średnia kwota kredytu wyliczona dla wszystkich walut wzrosła o nieco ponad 3 procent, z poziomu 202 448 złotych w roku 2009 do 209 348 w I kwartale 2012 roku.