Od 1 maja 2016 r. obowiązują kontrowersyjne przepisy, które ograniczyły obrót polską ziemią rolną. W uzasadnieniu dotyczącym tych regulacji możemy przeczytać, że podobne rozwiązania są stosowane na terenie Niemiec oraz Francji. Wymienione państwa rzeczywiście prowadzą restrykcyjną politykę w zakresie ochrony ziemi rolnej. Trzeba jednak pamiętać, że Unia Europejska składa się też z wielu innych krajów, które bardziej liberalnie traktują obrót gruntami.

Nawet na Węgrzech obowiązuje znacznie wyższy limit powierzchni działki rolnej (1 ha), możliwej do sprzedaży bez dodatkowych regulacji i zezwoleń. Mimo tego, Komisja Europejska zarzuciła węgierskiemu rządowi wprowadzenie rozwiązań niezgodnych z zasadą swobodnego przepływu kapitału wewnątrz UE. Podobne zarzuty dotyczą również Słowacji, Litwy, Łotwy oraz Bułgarii. Można spodziewać się, że do gruntowego sporu z Komisją Europejską niebawem dołączy Polska.

Polskie przepisy są bardziej restrykcyjne od niemieckich oraz francuskich


Pomysłodawcy nowych regulacji nie ukrywają, że inspiracją dla nich były rozwiązania stosowane na terenie Niemiec oraz Francji. Te dwa kraje cechują się dużym stopniem ingerencji państwa w obrót gruntami rolnymi – tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. W przypadku Francji, pieczę nad transakcjami sprawują państwowe lokalne spółki, które są określane jako Sociétés d’Aménagement Foncier et d’Etablissement Rural (SAFER). Wspomniane podmioty czuwają nad tym, aby nie doszło do znaczącego uszczuplenia zasobu ziemi rolnej i dalszego zmniejszenia liczby gospodarstw rodzinnych. Lokalna spółka SAFER musi zostać powiadomiona o zamiarze sprzedaży działki rolnej. W trakcie dwóch miesięcy, wydawana jest opinia na temat transakcji - dodaje Prajsnar.

SAFER może zablokować sprzedaż, która:

* ma charakter stricte spekulacyjny

* odbywa się po zaniżonej cenie

* utrudni działalność młodszym rolnikom na danym obszarze

* doprowadzi do rozpadu gospodarstwa rolnego

Spółka SAFER podobnie jak polska Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR), ma prawo pierwokupu działek, ale korzysta z niego tylko sporadycznie. We Francji państwowe spółki starają się doprowadzić do polubownego zakończenia sporu (m.in. poprzez ustalenie wyższej ceny sprzedaży). Polskie przepisy nie zobowiązują ANR do koncyliacyjnego zakończenia sprawy. Na uwagę zasługuje jeszcze jedna kwestia. Dane OECD z 2008 roku wskazują, że mimo regulacyjnej działalności SAFER, „nierolnicy” we Francji generowali około 80% wartości rocznego obrotu gruntami rolnymi.

Na terenie Niemiec, podobną funkcję jak SAFER, pełni spółka Bodenverwertungs - und - verwaltungs GmbH (BVVG). Warto nadmienić, że ten podmiot działa w granicach byłego NRD. Spółka BVVG zajmuje się rozdziałem ziemi rolnej, która wcześniej była objęta kolektywizacją. Prawo do preferencyjnego zakupu takich gruntów (za 65 proc. ceny rynkowej), mają ich byli właściciele. Podmiot zawierający umowę z BVVG zobowiązuje się do rolniczego wykorzystania ziemi (bez możliwości odsprzedaży) przez kolejne 20 lat. Potencjalny kupujący musi również przedstawić plan rozwoju gospodarstwa rolnego.

Warto nadmienić, że restrykcje dotyczące zakupu ziemi rolnej, wcześniej wprowadziły te kraje „nowej unii”, którym udało się wynegocjować krótszy okres ochronny niż Polsce. Mowa o Węgrzech, Bułgarii oraz Litwie. W pierwszym z wymienionych państw, „nierolnik” może kupić do 1 ha gruntu rolnego, a maksymalna wielkość gospodarstwa została ograniczona do 300 ha ziemi posiadanej na własność. W przypadku Bułgarii, wymagane jest m.in. pięcioletnie zamieszkanie nabywcy ziemi rolnej na terenie tego kraju – tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Analogiczny wymóg dla firm dotyczy pięcioletniego okresu posiadania bułgarskiej siedziby. Litewski rząd w 2014 roku, wprowadził natomiast wymagania uzależniające możliwość zakupu działki rolnej od stażu pracy na roli.

Swobodny zakup ziemi rolnej to kolejne zarzewie sporu wewnątrz UE …

Informacje napływające z Brukseli wskazują, że Komisja Europejska już analizuje zmiany prawne w Polsce. Ze względu na restrykcyjny charakter przepisów dotyczących gruntów rolnych, możemy oczekiwać, że Polska dołączy do grona państw, którym UE zarzuca złamanie zasady swobodnego przepływu kapitału. Argumentem unijnych urzędników, na pewno będą zapisy traktatu akcesyjnego. Polska zobowiązała się w nim, że po zakończeniu dwunastoletniego okresu przejściowego, zasady nabywania gruntów rolnych i leśnych przez obywateli innych państw członkowskich oraz firmy z UE, nie będą bardziej restrykcyjne niż 16 kwietnia 2003 r. (patrz: Załącznik XII do Traktatu Ateńskiego). Komisja Europejska ma również inny argument. Nawet po uwzględnieniu nieoficjalnych zakupów (ok. 200 000 hektarów), polska ziemia rolna w posiadaniu obcokrajowców stanowi około 1% jej ogólnego zasobu.

Można spodziewać się, że kwestia obrotu gruntami rolnymi będzie kolejnym powodem sporu między krajami „nowej unii” oraz państwami należącymi do „piętnastki”. Ekonomiczną przyczyną tego konfliktu, jest po prostu duże zróżnicowanie cen gruntów rolnych pomiędzy Europą Zachodnią i Środkowo - Wschodnią. Obecnie spore zainteresowanie zachodnich inwestorów, wzbudzają tanie pola uprawne na terenie Bułgarii i Rumunii. Tamtejsze grunty mają największy potencjał, jeżeli chodzi o spodziewane wzrosty cen.