W środę 29 marca o świcie brytyjska premier Theresa May podpisała list, który uruchomił art. 50 Traktatu Lizbońskiego i oficjalnie rozpoczął proces Brexitu. Tego samego dnia list zostanie przekazany szefowi Rady Europejskiej Donaldowi Tuskowi. Jeśli negocjacje na linii London-Bruksela zakończą się sukcesem, Wielka Brytania opuści Unii Europejską w marcu 2019 r.

W środę 29 marca o świcie brytyjska premier Theresa May podpisała list, który uruchomił art. 50 Traktatu Lizbońskiego i oficjalnie rozpoczął proces Brexitu. Tego samego dnia list zostanie przekazany szefowi Rady Europejskiej Donaldowi Tuskowi. Jeśli negocjacje na linii London-Bruksela zakończą się sukcesem, Wielka Brytania opuści Unii Europejską w marcu 2019 r.

May podpisała oficjalny list kierowany do szefów Unii Europejskiej w środę rano, a o 12:30 (13:30 czasu polskiego) zostanie on przekazany Donaldowi Tuskowi przez ambasadora Wielkiej Brytanii przy Unii Europejskiej Toma Barrowa.

Przed wielkim dniem, we wtorek wieczór, premier Wielkiej Brytanii rozmawiała telefonicznie z przewodniczącym Rady Europejskiej, a także szefem Komisji Europejskiej Jean-Claudem Junckerem i kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Także w środę rano odbędzie się specjalne posiedzenie brytyjskiego rządu, a następnie May wystąpi w parlamencie, aby potwierdzić, że proces Brexitu formalnie się już rozpoczął.

Według BBC Theresa May ma powiedzieć brytyjskim parlamentarzystom, że dzień uruchomienia art. 50 Traktatu Lizbońskiego "to moment, w którym Wielka Brytania musi się zjednoczyć". - Jesteśmy wspaniałą wspólnotą ludzi i narodowości ze wzbudzającą dumę historią i świetlaną przyszłością - powie również szefowa rządu Brytyjczykom. Brexit podzielił bowiem brytyjskie społeczeństwo. W czerwcu ubiegłego roku za wyjściem z UE głosowało w referendum 51 proc. Brytyjczyków, a za pozostaniem we Wspólnocie - 48 proc.

Obejrzyj też:

Polacy stracą na Brexicie, zyska Unia Europejska Obejrzyj co o tym sądzi premier Beata Szydło

Wielką Brytanię i Unię Europejską czekają teraz żmudne negocjacje, które rozpoczną się na przełomie maja i czerwca. Sygnałem do ich rozpoczęcia będzie szczyt UE 29 kwietnia, na którym 27 unijnych liderów (bez Theresy May) uzgodni wspólne stanowisko negocjacyjne, które będzie punktem odniesienia dla głównego negocjatora - Komisji Europejskiej. Jesienią tego roku brytyjski rząd ma przygotować dokument Great Repeal Bill, który zastąpi ustawodawstwo unijne brytyjskim, a same negocjacje Londynu z Brukselą planowo mają zakończyć się w październiku przyszłego roku.

Jeśli Wielka Brytania i UE dojdą do tego czasu do porozumienia, a brytyjski parlament, Rada Europejska i Parlament Europejski przyjmą każdą negocjowaną umowę (dotyczącą m.in. handlu, bezpieczeństwa czy granicy Wielkiej Brytanii z Irlandią Północną), kraj powinien formalnie opuścić Wspólnotę w marcu 2019 r.

W środę polskie MSZ wydało oficjalny komunikat, w którym zapewnia, że rozpoczęcie procesu Brexitu nie zmienia sytuacji Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, a prawa polskich imigrantów będą jednym z tematów unijno-brytyjskich negocjacji i są dla rządu w Warszawie priorytetem.

"Do momentu wyjścia z UE Zjednoczone Królestwo musi respektować wszystkie prawa obywateli Unii mieszkających na jej terytorium wynikające z prawa europejskiego” - informuje Ambasada RP w Londynie z ramienia MSZ i dodaje: "W naszej ocenie kwestia [praw obywateli UE mieszkających w Wielkiej Brytanii i Brytyjczyków mieszkających w krajach unijnych] musi zostać rozstrzygnięta na początku negocjacji".

Czytaj też:
Kto dobrze zna angielski, może spokojnie planować zatrudnienie w Wielkiej Brytanii. Praca czeka

MSZ zapewnia również, że polski rząd będzie dążył do zagwarantowania Polakom praw pobytu na Wyspach, zabezpieczenia im dostępu do zatrudnienia oraz świadczeń społecznych, a także utrzymania prawa do korzystania przez polskich imigrantów z systemu edukacji i ochrony zdrowia.