Obecny styl konsumpcji pokolenia młodych można uznać za spontaniczny, lubią spełniać swoje zachcianki, a zakupy stanowią sposób na spędzanie czasu i sprawiają im przyjemność. Taka postawa przejawia większą skłonność do zachowań ryzykownych w kwestii finansów niż u osób w starszych grupach wiekowych a także ich rówieśników dziesięć lat temu.

Młodzi Polacy są aktywnymi konsumentami, pomimo że ich głównym zajęciem jest nauka, a większość młodzieży do 24 lat (76 proc. - jak podaje Centrum Badań i Opinii Społecznej) pozostaje na tzw. „garnuszku rodziców”.

Grupa prawie 600 tys. młodych w wieku 18-24 lat posiada 1 mln aktywnych kredytów. Łącznie, obecni maturzyści, absolwenci szkół ogólnokształcących i zawodowych oraz studenci, mają do spłaty 6,81 mld złotych. W 70 proc. są to kredyty konsumpcyjne zaciągane na spełnianie marzeń i codziennych przyjemności. Warto zaznaczyć, że szczególną popularnością cieszy się u dzisiejszej młodzieży karta kredytowa.

Dzisiejsza młodzież w wieku od 18 do ok 24 lat jest pokoleniem szczególnie podatnym na wpływ idei konsumpcjonizmu. Jak wynika z powszechnie dostępnych badań, tzw. pokolenie Z, a więc urodzeni w połowie lat 90-tych XX w., dorastało w dobrobycie, nie jest w żaden sposób obciążone poprzednim ustrojem politycznym Polski, większą uwagę przywiązuje do dobrej jakości produktów czy usług niż ceny. Pokolenie Z to w większości ludzie niecierpliwi, którzy chcą mieć wszystko „tu i teraz”.

Najpierw konsumpcja, potem mieszkanie

Prawie co piąty młody człowiek (18,3 proc.) w wieku 18-24 lat posiada kredyt. Z danych BIK na luty 2017 roku wynika, że grupa  589,4 tys. młodych kredytobiorców posiada 1 mln aktywnych kredytów. Osoby te mają do spłaty 6,81 mld złotych. Młodzież korzysta z różnych form kredytowania, co wynika z ich wieku i potrzeb, mocno powiązanych ze stylem życia. Na milion obsługiwanych kredytów niemal 70 proc. to kredyty konsumpcyjne, 15 proc. karty kredytowe, a 17 proc. limity w koncie osobistym. Najmniejszy udział w strukturze posiadanych przez młodych kredytów stanowią kredyty mieszkaniowe – jest ich tylko 1,4 proc., co jest naturalnym zważywszy, że w większości mieszkają z rodzicami.

Czytaj też:
Tam gdzie czeka praca, studia wyższe nie są potrzebne. Sprawdź jakie to zawody

Znajdująca się w portfelach młodych karta kredytowa jest najbardziej docenianym produktem kredytowym aktywnie wykorzystywanym przez młodzież. Obecnie blisko 70 proc. młodych, którzy posiadają kartę kredytową aktywnie się nią posługuje (posiada zadłużenie powyżej 200 zł), podczas gdy ich rówieśnicy sprzed 10 lat korzystali z niej jedynie w 40 proc..
Zupełnie odwrotna tendencja widoczna jest w wykorzystaniu limitów kredytowych w koncie osobistym – w roku 2017 liczba limitów debetowych spadła o 60 proc. w porównaniu do młodych sprzed 10 lat.

Wzrosło średnie zadłużenie młodego kredytobiorcy i wynosi obecnie 11 560 zł, natomiast jego rówieśnika w 2007r. tylko 3 311zł.

Niestety rosną także opóźnienia w spłacie powyżej 90 dni: w roku 2007 było to 5 proc. udziału wśród młodych kredytobiorców, w 2017 roku jest już 12 proc..

Dane GUS dowodzą pogłębiającego się spadku liczby osób w omawianym przedziale wiekowym. Liczba młodych w wieku 18-24 lat w roku 2007 była o 26 proc. wyższa niż obecnie. Przekłada się to wprost na liczbę osób aktywnych kredytowo - 10 lat temu było ich o 23 proc. więcej niż w bieżącym roku.

Każde pokolenie ma swój model finansowy

Analiza BIK na grupie rówieśników zbadanych w roku 2007 i w roku 2017 wykazała kilka istotnych różnic, na które wpływ wywarły zarówno zmiany demograficzne, jak i zmiany zachowań na rynku kredytowym. Spadającej liczbie młodych kredytobiorców towarzyszy znaczący wzrost wysokości ich zadłużenia. Jest to ponad 1,5 raza więcej niż w roku 2017. Łączna kwota pozostająca do spłaty z tytułu zaciągniętego kredytu wzrosła z 2,64 mld zł w 2007 r. do 6,81 mld zł w 2017 r.
Za ten wzrost odpowiadają zarówno kredyt konsumpcyjne, które wzrosły o ponad 1,45 mld, jak i kredyty mieszkaniowe z tytułu których kwota do spłaty wzrosła ok 0,9 mld. zł. Można to tłumaczyć wyższymi potrzebami konsumpcyjnymi, które finansowane są przy wykorzystaniu kredytu. Wpisuje się to również w ogólny trend, który widzimy wśród wszystkich kredytobiorców tzn. przesunięcie wysokokwotowego finansowania konsumpcyjnego do banków zaś finansowanie niskokwotowe do 1 tys. staje się domeną firm pożyczkowych (już ponad 40 proc. tego finansowania ogółem udzielają firmy pożyczkowe).

- Na spadek liczby młodych kredytobiorców niewątpliwie główny wpływ ma czynnik demograficzny – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk kredytowy BIK. - Na zjawisko wzrostu ryzyka kredytowego wśród młodych należy natomiast spojrzeć przez aspekt socjologiczno – psychologiczny. Obecny styl konsumpcji pokolenia młodych można uznać za spontaniczny, lubią spełniać swoje zachcianki, a zakupy stanowią sposób na spędzanie czasu i sprawiają im przyjemność. Taka postawa przejawia większą skłonność do zachowań ryzykownych w kwestii finansów niż u osób w starszych grupach wiekowych a także ich rówieśników 10 lat temu– stwierdza prof. Rogowski. - Należy również podkreślić zmianę podejścia do posiadania dóbr. Obecnie młodzi preferują korzystanie niż posiadanie, zauważa prof. Rogowski.

W ciągu 10 lat zmniejszyła się rzetelność obsługi zaciągniętych kredytów. Na korzyść wypada zdecydowanie postawa młodych z roku 2007, u których osoby z przeterminowaniem ponad 90 dni stanowiły jedynie 5,3 proc.. Tymczasem obecnie odnotowuje się znaczący wzrost wśród młodych kredytobiorców osób posiadających kredyty opóźnione > 90 dni, jest ich już 12,1 proc. w 2017 r. Może to oznaczać wysokie ryzyko kredytowania tej grupy wiekowej.

- Wzrost ryzyka kredytowego związanego z kredytowaniem grupy wiekowej 18-24 lata można próbować tłumaczyć kulturowo - ogólnym wzrostem wszelkich ryzykownych zachowań wśród młodzieży, częściowo może być to wynikiem warunków zatrudnienia młodych na rynku pracy, gdzie dominują elastyczne formy zatrudnienia a nie umowy o pracę, dające większą stabilizację i bezpieczeństwo - zauważa prof. Rogowski.

[/b]Obejrzyj wideo:[/b]

Wrócił temat likwidacji PIT oraz ZUS. Posłuchaj co proponują eksperci