Organizacje pozarządowe już wielokrotnie alarmowały, że w naszym kraju występuje poważny deficyt gminnych mieszkań. Najnowsze dane GUS-u z końca października bieżącego roku, potwierdzają wagę wspomnianego problemu. Kilkuletnie kolejki po lokal socjalny albo zwykłe mieszkanie komunalne, w dużych miastach nie są rzadkością. Problem z mieszkaniami socjalnymi, negatywnie wpływa na cały rynek najmu. Przez brak odpowiedniego lokum, obecnie jest wstrzymanych około 60 tys. eksmisji. Z opracowań Głównego Urzędu Statystycznego dowiadujemy się również, że przez 19 lat (1997 r. - 2015 r.) gminy sprzedały najemcom ponad 825 tys. lokali komunalnych. Rodzi się pytanie, czy przynajmniej części tych mieszkań nie można było pozostawić w gminnym zasobie i przekształcić na potrzebne lokale socjalne.

Samorządy „od zaraz” potrzebują nawet 180 000 - 200 000 mieszkań

Dane GUS-u o gospodarstwach domowych oczekujących na lokal od gminy, wydają się bardzo ważne, ponieważ wspomniana instytucja w poprzednich latach nie podawała takich informacji. Obliczenia Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że pod koniec 2015 roku na gminne „M” czekało prawie 164 000 gospodarstw domowych (samotnych osób i rodzin). Ten wynik niestety nie uwzględnia dodatkowego zapotrzebowania na lokal zamienny lub pomieszczenie tymczasowe. Faktyczny niedobór wszystkich mieszkań gminnych, można szacować na około 200 000 jednostek w skali całego kraju.

Dane z gmin potwierdzają, że najbardziej potrzebne są mieszkania socjalne. Już wcześniej organizacje pozarządowe szacowały ogólnopolski deficyt takich lokali na ponad 100 000 sztuk. Statystyki GUS-u wskazują, że liczba rodzin i singli faktycznie oczekujących na socjalne „M”, pod koniec 2015 roku była niewiele mniejsza od 100 000 (93 366). Około dwie trzecie zapotrzebowania na lokale socjalne, ma związek z eksmisjami. W grudniu 2015 r. brak mieszkań socjalnych wstrzymywał ponad 61 000 eksmisji. Ta sytuacja oznacza dodatkowe wydatki dla gmin. Zgodnie z art. 18 ustęp 5 ustawy o ochronie praw lokatorów, prywatni wynajmujący mogą domagać się od gminy odszkodowania za brak lokali socjalnych i wydłużoną eksmisję. W całym 2015 roku, miasta wojewódzkie musiały z tego tytułu zapłacić prawie 32 mln zł (dane Onet.pl).

Po przeanalizowaniu statystyk GUS-u można również stwierdzić, że zdecydowanie najwięcej gminnych „M” brakuje w województwie śląskim. Na terenie Górnego Śląska, „od zaraz” jest potrzebnych około 41 000 mieszkań komunalnych (z wliczeniem lokali socjalnych). W ujęciu bezwzględnym, najmniejszy deficyt gminnych lokali dotyczy województwa podkarpackiego, podlaskiego, opolskiego i lubelskiego.

Deficyt gminnych lokali warto skonfrontować z liczbą ludności każdego województwa. Taka bardziej dokładna analiza potwierdza, że w województwie śląskim problem niedoboru wszystkich mieszkań komunalnych (w tym mieszkań socjalnych) oraz samych mieszkań socjalnych jest najbardziej widoczny. Na 10 000 Ślązaków przypada aż 89 rodzin i singli potrzebujących lokalu komunalnego. Średni wynik dla całego kraju nie przekracza 41, a w czterech województwach jest mniejszy od 20. Dane GUS-u wskazują, że niedobór gminnych lokali stanowi duży problem także dla mieszkańców województwa zachodniopomorskiego i dolnośląskiego. Podobnie jak w przypadku Górnego Śląska, niezaspokojony popyt na lokale komunalne dotyczy głównie największych miast.

Masowa wyprzedaż mieszkań należących do gmin budzi wątpliwości

Problem brakujących mieszkań komunalnych staje się szczególnie interesujący, gdy dotrzemy do innych danych GUS-u. Te statystyki wskazują, że w latach 1997 - 2015 samorządy sprzedały około 825 000 mieszkań ze swojego zasobu. Przez ostatnie dwa lata (2014 r. - 2015 r.), lokal od gminy wykupiło ponad 42 000 gospodarstw domowych. Takie tempo wyprzedaży gminnego majątku budzi spore kontrowersje, bo kupujący nierzadko płacą tylko 10% - 20% ceny rynkowej mieszkania (bonifikata wynosi 80% - 90%).

Teoretycznie wyprzedaż powinna dotyczyć tylko tych mieszkań, których utrzymywanie w zasobie gminnym jest nieopłacalne ze względu na zły stan techniczny. Trudno jednak przypuszczać, że potrzeba remontów była jedynym powodem wyprzedania połowy zasobu mieszkaniowego gmin z 1997 r. Otwarte pozostaje pytanie, ile mieszkań w gorszym standardzie (do przekształcenia na socjalne) można było pozyskać, oferując najemcy przeprowadzkę do lepszego (zwolnionego) lokalu komunalnego, zamiast preferencyjnej sprzedaży dotychczasowego „M”.

Gospodarkę mieszkaniową samorządów powinien zweryfikować obecny rząd, który planuje budowę kolejnych lokali komunalnych i zaostrzenie zasad wynajmu takich „M”. Wydaje się, że w przypadku nowych mieszkań gminnych, zasadne będzie wprowadzenie zakazu ich sprzedaży przez długi okres.