Poniedziałkowy poranek przynosi stabilizację notowań złotego, po tym jak w piątek był on mocno wyprzedawany, co miało swe źródła w krajowej polityce. W najbliższych dniach polityka i nastroje na rynkach globalnych zdecydują o losach polskiej waluty.

O godzinie 08:39 kurs EUR/PLN testował poziom 4,2670 zł, CHF/PLN 3,8680 zł, USD/PLN 3,6605 zł, a GBP/PLN 4,7590 zł. To poziomy zbliżone do tych z piątkowego zamknięcia, gdy euro, szwajcarski frank i funt w jeden dzień podrożały po 5,5-6 gr, a dolar o 3,5 gr. Była to reakcja na kontrowersje jakie wzbudza pozakonstytucyjna zmiana funkcjonowania Sądu Najwyższego i masowe protesty społeczeństwa tym spowodowane, a także płynące m.in. z Unii Europejskiej i USA głosy zaniepokojenia zmianami w sądownictwie.

Na wyłącznie krajowe źródła piątkowej wyprzedaży złotego wskazuje nie tylko fakt, że polityka była wówczas jednym impulsem do zmian, ale i to, że podczas gdy euro do złotego podrożało tego dnia o 1,3 proc., wyznaczając nowy 3-miesięczny szczyt, w relacji do węgierskiego forinta wspólna waluta podrożała zaledwie o 0,1 proc., do czeskiej korony nie zmieniała swej wartości, a w relacji do rumuńskiego leja straciła 0,1 proc.

Spór polityczny wokół Sądu Najwyższego przypomina podobny spór wokół Trybunału Konstytucyjnego. Tyle tylko, że obecnie siła jego oddziaływania, również z uwagi na głosy zaniepokojenia płynące od największych partnerów gospodarczych i politycznych Polski, jest dużo większa.

Dlatego nie jest wykluczone, że jeżeli tylko prezydent Duda nie zawetuje 3. ustaw "sądowych", to złoty może dalej tracić na wartości.

Aczkolwiek trzeba jednocześnie pamiętać, że teraz kondycja rodzimej gospodarki jest dużo lepsza niż na jesieni, więc powrót polskich par do poziomów z końca roku jest mało prawdopodobny. Tak samo jak obniżka ratingu wywołana tylko i wyłącznie osłabieniem otoczenia instytucjonalnego.

Piątkowa wyprzedaż złotego zmieniła układ sił na wykresach EUR/PLN i CHF/PLN. W tym pierwszym przypadku euro nie tylko zawróciło z poziomu wsparcia na 4,20 zł, ale też wybiło się powyżej czerwcowych maksimów. Dynamika wybicia sprawia, że na gruncie analizy technicznej otwarta została droga w okolice 4,36 zł.

Drożeć też może szwajcarski frank, który w poprzednim tygodniu w sposób niebudzący wątpliwości obronił majowy dołek (3,7994 zł). To może zwiastować powrót do czerwcowych maksimów, czyli powyżej 3,92 zł.

Na wykresach dziennych USD/PLN i GBP/PLN sytuacja nie jest już tak jednoznaczna. Stąd też ostatnie mocne wzrosty, jakkolwiek stopują tendencje spadkową, to jeszcze nie oznaczają zmiany trendu na wzrostowy.

W poniedziałek, oprócz krajowej polityki, wpływ na notowania złotego niezmiennie będą miały nastroje na rynkach globalnych. Te zaś będą kształtowane z jednej strony przez publikowane dziś dane makroekonomiczne. Z drugiej, przez oczekiwania co do całego tygodnia.

Świat mniej ważny, ale ważny

Pomiędzy godziną 09:00 a 10:00 zostaną opublikowane wstępne odczyty lipcowych indeksów PMI obrazujących kondycję w sektorze przemysłowym i usługowym we Francji, Niemczech i całej strefie euro. Oczekuje się odczytów zbliżonych do tych z czerwca, a więc wciąż potwierdzających bardzo dobrą koniunkturę gospodarczą w Europie. To już jest w cenach, dlatego ewentualne lepsze dane przejdą bez echa. Lekkim zaskoczeniem byłyby natomiast odczyty wyraźnie poniżej konsensusu.

Po południu światło dzienne ujrzą analogiczne indeksy PMI dla USA, a także czerwcowy raport o sprzedaży tam domów na rynku wtórnym. Zważywszy, że od wielu tygodni dane z amerykańskiej gospodarki w większości negatywnie zaskakują, więc teraz każde pozytywne zaskoczenie byłoby impulsem wzmacniającym dolara.

Pewien (pośredni) wpływ na nastroje mogą też mieć doniesienia z Petersburga, gdzie państwa należące do OPEC spotkały się z Rosją, żeby omówić sytuację na rynku ropy.

Wspomniane wcześniej indeksy PMI to jedno z wydarzeń rozpoczynającego się tygodnia na rynkach finansowych. Jednak wcale nie najważniejsze. Uwaga inwestorów przede wszystkim skupi się na USA. W centrum uwagi znajdzie się środowe posiedzenie Fed, piątkowy raport o PKB, a także polityka.

Powszechnie się oczekuje, że Fed na najbliższym posiedzeniu nie zmieni polityki monetarnej. Jednocześnie się zakłada, że we wrześniu ogłosi on redukcję sumy bilansowej, a w grudniu trzeci raz w tym roku podniesie stopy procentowe w USA. Środowe posiedzenie posłuży więc do oceny, na ile te prognozy są realne.

Do oceny realności powyższych prognoz posłużą również publikowane w piątek wstępne szacunki amerykańskiego PKB za II kwartał br. Oczekuje się, że gospodarka przyspieszyła do 2,6 proc. z 1,4 proc. w pierwszych 3. miesiącach roku.

Dużą rolę będzie też odgrywała amerykańska polityka. W weekend przywódcy Republikanów i Demokratów poinformowali, że porozumieli się ws. zaostrzenia sankcji wobec Rosji w związku z jej ingerencją w ostatnie wybory prezydenckie w USA.

Porozumienie to jest wbrew dotychczasowemu stanowisku prezydenta Donalda Trumpa, co dodatkowo osłabia jego pozycję. Trump znajdzie się w tym tygodniu jeszcze raz na cenzurowanym, gdy w środę syn prezydenta (a także były szef kampanii wyborczej Trumpa) będzie zeznawał przed senacką komisją w sprawie tzw. afery rosyjskiej.

Czytaj też:
By przeczytać o szczegółach projektu ustawy o sukcesji i korzyściach dla firm rodzinnych - kliknij

W tym tygodniu ponadto warto jeszcze zwrócić uwagę na wstępne oszacowanie dynamiki PKB za II kwartał dla Wielkiej Brytanii, a także niemieckie dane nt. inflacji konsumenckiej i indeksu Ifo. Nie można też zapominać, że na Wall Street trwa sezon publikacji wyników kwartalnych, co pośrednio też może wpływać na nastroje na rynku walutowym.

Marcin Kiepas, główny analityk Fundacji FxCuffs

OBEJRZYJ WIDEO:
Na wynajmie mieszkania dalej możesz zarobić