Rośnie odsetek Polaków odkładających „na czarną godzinę”, ale ogólnie nastroje w społeczeństwie są coraz bardziej optymistyczne. Głównie wśród beneficjentów programu 500+, którzy dobrze oceniają bieżącą sytuację i z nadzieją patrzą w przyszłość. Jak na razie otrzymywane pieniądze raczej konsumują niż oszczędzają.

W kwietniu minie pierwsza rocznica uruchomienia rządowego programu wsparcia dla rodzin z przynajmniej dwójką dzieci w wieku poniżej 18 lat. Jeszcze przed jego startem pojawiło się wiele sondaży badających, na co beneficjenci mają zamiar wydać dodatkowe pieniądze. Zazwyczaj rodzice odpowiadali, że będą inwestować w edukację dzieci, w książki, pomoce naukowe, a spory odsetek – w granicach 20 proc. – ankietowanych deklarował chęć odłożenia pewnej sumy na przyszłość.
Minął rok i jak na razie nie widać dużego wpływu 500+ na oszczędności Polaków. Według opublikowanych niedawno danych NBP („Sytuacja finansowa gospodarstw domowych w III kwartale 2016 r.”) stopa oszczędności dobrowolnych wzrosła w miesiącach lipiec-wrzesień tylko o 2 proc.

Wskaźnik ten pokazuje, ile pieniędzy odkładamy z własnej woli, a nie w ramach np. funduszy emerytalnych. Kwartał wcześniej (kwiecień-czerwiec) na dobrowolne oszczędności trafiło 3,1 proc. wolnych środków. Średnia dla ostatnich 10 lat wynosi natomiast 2,4 proc.


Bank centralny stwierdza zresztą wprost, że niezwykle trudno ocenić wpływ 500+ na poziom oszczędności w kraju. – Z jednej strony, w rodzinach z dwójką i trójką dzieci napływ ekstra funduszy z programu jest na tyle duży, że mają z czego oszczędzać – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Bankowości Detalicznej i Inwestycyjnej Deutsche Bank. – Z drugiej jednak strony dane o spożyciu sugerują, że tak nie jest i większość pieniędzy zostaje przeznaczonych na konsumpcję. W III kwartale dynamika wydatków gospodarstw domowych wyniosła 3,9 proc. wobec 3,3 proc. kwartał wcześniej- dodaje.

NBP sugeruje, że beneficjenci 500+ nie są skłonni do odkładania na przyszłość ze względu na ich większy optymizm. O ile wśród gospodarstw domowych, które nie korzystają z tej subwencji, ocena bieżącej i przyszłej sytuacji jest negatywna, to osoby z rządowym wsparciem pozytywnie zapatruje się zarówno na teraźniejszość, jak i na przyszłość. Stan ducha, jak twierdzi bank centralny, ma istotny wpływ na postawy finansowe Polaków, dla których istotnym motywatorem do oszczędzania jest poczucie zagrożenia. Szacunki NBP wskazują, że pogorszenie własnej sytuacji finansowej zwiększa prawdopodobieństwo wzrostu oszczędności o 10 pp. Do oszczędzania mocno motywuje również słaba prognoza makroekonomiczna.

Na czarną godzinę

- Obserwacje i dane NBP znajdują potwierdzenie w tegorocznej edycji badań Deutsche Bank dotyczących oszczędności Polaków, którym zostali objęci także beneficjenci programu 500+. - Trzeci rok z rzędu Deutsche Bank bada trendy związane z oszczędzaniem w polskim społeczeństwie. Najnowsze wyniki wskazują na dość istotne zmiany w nastawieniu Polaków do planowania swoich finansów – mówi Monika Szlosek.

Pierwszy wniosek może być nieco zaskakujący, ponieważ w stosunku do 2015 r. wzrósł odsetek odkładających „na czarną godzinę”. O ile przed rokiem było to 40,3 proc. to w tym roku odsetek takich odpowiedzi wyniósł 46,1 proc. (dodajmy, że dwa lata temu aż 55 proc. Polaków gromadziło pieniądze „na wszelki wypadek”). Skąd ten skok oszczędności odkładanych bez konkretnego celu? Z badań Deutsche Bank wynika, że jest to wynik wzrostu niepewności wśród osób niepobierających dodatkowych świadczeń rodzinnych z budżetu, co jest w pełni zgodne z obserwacjami NBP. Odsetek oszczędzających na czarną godzinę wśród gospodarstw, które nie korzystają z 500+, wynosi aż 51 proc., a wśród beneficjentów programu tylko 26 proc.

Różnic w postawach wobec własnych finansów między tymi dwiema grupami jest więcej. Na drugim miejscu spośród celów oszczędnościowych rodziny 2+2 i więcej wskazują edukację dzieci. Co piąte gospodarstwo przeznacza środki na naukę. W przypadku rodzin nieotrzymujących dodatkowych świadczeń jest to 14 proc. Program 500+ mocno motywuje też do oszczędzania na mieszkanie. 19 proc. beneficjentów odkłada pieniądze na ten cel. To 10 pp. więcej niż odsetek gospodarstw, które nie korzystają z dobrodziejstw programu. Role odwracają się, jeśli chodzi o oszczędzanie na emeryturę, na którą odkłada tylko 4 proc. rodzin z subwencją i 10 proc. gospodarstw bez wsparcia. Niewielkie zainteresowanie oszczędnościami w grupie beneficjentów 500+ znajduje także odzwierciedlenie w bardzo ograniczonym popycie na specjalną emisję obligacji dla korzystających z programu.

Zdaniem prof. Małgorzaty Bombol ze Szkoły Głównej Handlowej, eksperta Deutsche Bank, deklaracje beneficjentów bywają werbalizacją ich idealistycznych wyobrażeń o sobie samych.


– W rzeczywistości przypływ gotówki musiał zostać zweryfikowany o „czynnik pokus rynkowych”. Odkładane marzenia np. o wakacyjnych wyjazdach czy doposażeniu gospodarstw domowych w nowe dobra trwałego użytku wreszcie mogły stać się faktem - komentuje. – Dlatego też nie dziwi pierwszy impuls konsumpcyjny z programu 500+. Ponadto należy pamiętać, że w wielu niezamożnych gospodarstwach domowych środki z programu zostały przeznaczone na spłatę najpilniejszych zobowiązań.

Jak zaznacza prof. Bombol ważną kwestią jest dalszy rozwój zachowań finansowych beneficjentów. – Tu upatrywałabym pola do zachęt ze strony banków, oferujących produkty mobilizujące do systematycznego odkładania i budowania kapitału początkowego na start w dorosłe życie prawdziwych adresatów programu – czyli dzieci.


- Takich zachęt do oszczędzania nie brakuje po stronie banków. – Przykładowo Deutsche Bank przygotował dla rodziców lokatę Plan 500+ Premia, program systematycznego oszczędzania rozpisany na 10 lat, z comiesięczną wpłatą na rachunek dowolnej kwoty z możliwością uzyskania nawet 500 zł rocznie premii na każde dziecko – mówi Monika Szlosek.


Kobiety stawiają na stabilność

Badania Deutsche Bank pokazują również ciekawą zależność między płcią a motywami oszczędzania. Generalnie panie stawiają na stabilność, panowie są nieco mniej pragmatyczni. Na czarną godzinę oszczędza 57 proc. respondentek i tylko 37 proc. mężczyzn. W porównaniu do 2015 r. mamy wzrost wśród kobiet aż o 16 pp. i spadek wśród respondentów o 3 pp. Panie częściej też niż mężczyźni myślą o nowym mieszkaniu (odpowiednio 14 proc. i 7 proc.) i o emeryturze (11 proc. vs 7 proc.). Panowie z kolei bardziej skłonni są przeznaczać pieniądze na edukację dzieci (26 proc. vs 6 proc.) oraz, co mniej zaskakuje, na samochód (8 proc. vs 1 proc.).

Wyniki badań są spójne z analizami NBP jeszcze w jednej kwestii: oszczędzania na emeryturę. Z raportu o sytuacji finansowej gospodarstw domowych wynika, że po reformie OFE na oszczędzanie w otwartych funduszach zdecydowało się tylko 12 proc. Polaków. Niestety, wraz z kolejnymi, młodymi rocznikami wchodzącymi na rynek, odsetek zainteresowanych emeryturą spoza ZUS maleje. Z kolei z badań Deutsche Bank wynika, że o ile jeszcze przed rokiem o dodatkowym zabezpieczeniu na emeryturze myślało 12 proc. respondentów, tak w tym roku odsetek zapobiegliwych spadł do 8,8 proc. Potwierdza się też teza o spadku zainteresowania emeryturą wraz z wiekiem.

W 2016 r. 11 proc. osób w wieku 25-34 lata jako cel oszczędności wskazywało budowę poduszki finansowej na przyszłość. W tegorocznej edycji badań tylko 8 proc. respondentów w tej grupie wiekowej odkłada ekstra pieniądze na starość. Osłabła też nieco chęć do kumulowania pieniędzy na jesień życia w pokoleniu czterdziesto- i pięćdziesięciolatków, które jednak na tle innych roczników charakteryzuje się największą zapobiegliwością w oszczędzaniu na czas po zakończeniu aktywności zawodowej. O ile jednak przed rokiem niemal co trzeci ankietowany z tej grupy wiekowej (29 proc.) zbierał na dostatniejszą emeryturę, to w tym roku odsetek wynosi już 23 proc. Nieznaczny spadek mamy też wśród osób będących już na progu emerytury - 55-64 lata: z 14 proc. w 2016 r. do 13 proc. obecnie.

Natomiast jak się okazuje, nie ma oczywistego związku między dochodami, a skłonnością do oszczędzania na emeryturę. Z badań wynika, że największy odsetek planujących swoje finanse długofalowo, jest wśród najlepiej zarabiających osób - z tej grupy oszczędza co szósty ankietowany (18 proc.). Osoby o zarobkach powyżej średniej krajowej nie grzeszą zapobiegliwością, gdyż zaledwie 7 proc. Polaków z miesięcznymi dochodami w granicach 5 tys. zł gromadzi kapitał na starość. Najwyższy odsetek oszczędzających na późne lata, za osobami najlepiej uposażonymi, występuje w grupie dochodowej 2000-3000 zł. 15 proc. ankietowanych odpowiedziało, że emerytura jest jednym z celów ich oszczędzania.

Badania pokazują wyraźnie rysujący się spadek zainteresowania w społeczeństwie skłonnością do oszczędzania. I to pomimo rosnących zarobków, jak też napływu funduszy z 500+. To niepokojąca tendencja, tym bardziej, że jak podaje NBP w cytowanym raporcie, to krajowe oszczędności wkrótce będą stanowiły bazę do realizowania inwestycji w polskiej gospodarce. W 2016 r. bank centralny po raz pierwszy odnotował realny odpływ kapitału zagranicznego z Polski. Przez ostatnie 25 lat to oszczędności Niemców, Austriaków, Francuzów, Włochów i mieszkańców innych krajów Europy napędzały u nas inwestycje, bo Polacy dopiero budowali własny kapitał. Bez odpowiedniego zaplecza kapitałowego Polaków może być trudno w przyszłości finansować projekty infrastrukturalne czy budownictwo mieszkaniowe.