Według najnowszego badania AKCENTY, blisko 80 proc. handlujących z zagranicą firm z sektora MŚP nie zabezpiecza swoich transakcji przed ryzykiem kursowym. Większość z przekonania, że to walka z wiatrakami, bo i tak nie da się go wyeliminować. Taki stereotyp słono jednak kosztuje.

Blisko co czwarty importer (24 proc.) i co piąty zbadany eksporter (20 proc.) uważa, że ryzyka kursowego nie można wyeliminować ani nawet zminimalizować. Ponad dwie trzecie ankietowanych (68 proc.) twierdzi, że ryzyko to można ograniczyć, ale tylko w pewnym stopniu. Tylko 6 proc. firm z sektora MŚP ma świadomość tego, że ryzyko kursowe można całkowicie wyeliminować, wynika z badania przeprowadzonego przez 4P research mix na zlecenie instytucji płatniczej AKCENTA, realizującej i zabezpieczającej transakcje walutowe.

– Ryzyko kursowe na danym kontrakcie można zminimalizować, a nawet całkowicie wyeliminować – mówi Radosław Jarema szef AKCENTY w Polsce. – Wszystko zależy od narzędzia lub strategii jaką przedsiębiorca wybierze. Jednak żeby świadomie wybrać, warto wiedzieć, jakie są możliwości, tym bardziej, że istnieją na rynku łatwo dostępne rozwiązania pozwalające wyeliminować ryzyko kursowe całkowicie za darmo – zauważa Jarema.

Zmiana kursu może skończyć się stratą
– Ryzyko kursowe jest doskonale znane każdemu polskiemu importerowi i eksporterowi dokonującemu transakcji rozliczanej w walucie innej niż polski złoty. Kursy walut ulegają ciągłym i trudnym do precyzyjnego przewidzenia wahaniom, więc kurs wymiany w dniu rozliczania transakcji będzie prawdopodobnie inny niż w dniu ustalania cen. Co oznacza, że wyrażona w złotówkach ostateczna kwota transakcji może się różnić, i to nawet znacząco, od tego, co przedsiębiorca zaplanował. – W ten sposób ryzyko kursowe wpływa na wysokość rzeczywistej marży na danym kontrakcie. Przy dużych wahaniach kursów, transakcja może się okazać wręcz nieopłacalna – wyjaśnia Radosław Jarema.

Ryzyko kursowe bez ryzyka

Jednym z podstawowych i najprostszych narzędzi zabezpieczania kontraktów przed ryzykiem kursowym są transakcje forward. To rozwiązanie oferowane przez instytucje finansowe, takie jak banki czy instytucje płatnicze, które polega na wyeliminowaniu wpływu wahań notowań walut poprzez „zamrożenie” kursu, po jakim eksporter lub importer wymieni po danym czasie określoną ilość waluty. Gwarantem zarezerwowanego kursu jest instytucja finansowa, z którą firma podpisuje stosowny kontrakt, wiążący potem obie strony. – Eksporter bądź importer ma pewność co do marży, którą uzyska z danej transakcji i może lepiej zaplanować swoje finanse, ale z drugiej strony nie może od umowy na forward odstąpić, jeśli kurs rynkowy będzie lepszy niż ten zabezpieczony. Taka jest właśnie idea forwardów. Wartością jest nie tyle zysk na zabezpieczonym kursie, choć oczywiście może być dodatkową korzyścią. Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo wynikające z pewności co do wysokości kwoty, jaką eksporter bądź importer uzyska z danej transakcji – podkreśla ekspert AKCENTY.

Wielką zaletą forwardów jest też brak opłat za ich zawarcie oraz to, że to instytucja finansowa bierze na siebie zabezpieczenie potrzebnej ilości waluty. Przedsiębiorca nie musi zamrażać swoich środków finansowych, bo realizacja transakcji po ustalonym i zabezpieczonym kursie następuje dopiero w terminie określonym w umowie.

Mała firma nie musi być bezbronna

Ryzyko kursowe jest dużym zagrożeniem dla stabilności finansowej przedsiębiorstw. Znaczna zmiana kursu waluty, w której rozliczana jest transakcja, może nie tylko istotnie obniżyć marżę, ale nawet sprawić, że zamiast wygenerować zysk, kontrakt przyniesie firmie stratę. – Pamiętajmy, że rynek walutowy jest nieprzewidywalny i nawet potencjalnie bardzo stabilne waluty mogą ulec nagłym i znaczącym wahaniom. Wystarczy popatrzeć na gwałtowną deprecjację brytyjskiego funta w reakcji na wyniki referendum w sprawie Brexitu. Tylko w tym roku, notowania brytyjskiej waluty zmieniły się o ponad złotówkę. Łatwo policzyć, jak duże mogą być w takich przypadkach potencjalne straty. Różnica kursu rzędu 1 zł przekłada się przy kontrakcie na 10 tys. funtów na 10 tys. złotych różnicy dla polskiego przedsiębiorcy – mówi Jarema.

Ekspert podkreśla jednocześnie, że brak wiedzy o możliwościach zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym wśród MŚP jest szczególnie niepokojący, bo jest to ryzyko wyjątkowo groźne właśnie dla firm z tego sektora. Mniejsze przedsiębiorstwa są bardziej wrażliwe na wszelkie zaburzenia w finansach niż duże przedsiębiorstwa i korporacje, którym łatwiej zrównoważyć niespodziewane zmiany dzięki efektowi skali. Narzędzia zabezpieczania ryzyka są im też częściej proponowane w bankach, które są nastawione właśnie na obsługę tego sektora przedsiębiorstw. Oferta bankowa dla MŚP jest uboższa, jednak możliwości nie kończą się na bankach. W instytucjach płatniczych mniejsze firmy mogą znaleźć łatwo dostępną i atrakcyjną ofertę obsługi walutowej, w tym zabezpieczania transakcji w walutach. – Jako instytucja płatnicza działamy w aż 5 krajach Europy Środkowej. Na dostarczanie usług finansowych pozwalają nam przepisy unijne oraz niezbędne pozwolenia. Tak jak banki działamy pod nadzorem bankowym, ale skupiamy się na innym segmencie klientów, czyli MŚP. To ogromna i niezwykle żywa grupa przedsiębiorstw, która także potrzebuje oferty dopasowanej do ich potrzeb i skali działalności - dodaje Jarema.