Inwestowanie za granicą daje szansę na osiągnięcie satysfakcjonujących zysków, gdyż zyskujemy dostęp do bardzo wielu różnych, płynnych instrumentów.

Trzeba mieć też jednak odpowiednią wiedzę, wyższą od przeciętnej, nawet wówczas gdy zdecydujemy się na inwestowanie za pośrednictwem stosunkowo bezpiecznych funduszy inwestycyjnych.

Kiedy za granicą króluje hossa, nasz parkiet jest od dawna w głębokim dołku. Polski inwestor nie jest na szczęście skazany na krajowy rynek, gdyż ma dostęp do wielu zagranicznych instrumentów inwestycyjnych. Oferta obejmuje zarówno bardziej ryzykowne inwestycje, jak i bezpieczne fundusze inwestycyjne.

Warszawski indeks WIG20 w ciągu roku stracił kilkanaście procent wartości. W tym czasie zagraniczne rynki osiągają historyczne wyceny i przynoszą inwestorom wysokie zyski o jakich polski akcjonariusz, czy posiadacz funduszy inwestycyjnych może tylko pomarzyć. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby również on skorzystał z hossy w innych krajach, czy z możliwości dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Zagraniczne aktywa są dostępne w Polsce w większości biur maklerskich oraz w wyspecjalizowanych firmach i platformach inwestycyjnych. Zasady obracania tymi instrumentami są bardzo podobne jak w przypadku kupowania i sprzedaży papierów w Polsce. Wyższe mogą być nie tylko prowizje, ale też zyski. Trzeba mieć też nieco większą wiedzę o rynkach, szczególnie kiedy ktoś inwestuje na własną rękę. Inwestowanie za granicą można jednak oddać w ręce fachowców i kupić jednostki zagranicznego funduszu. Analitycy BGŻOptima przygotowali krótki poradnik na temat możliwości inwestowania za granicą.

Zagraniczne akcje i obligacje

Szansa osiągnięcia wyższych zwrotów z inwestycji za granicą nie wynika tylko z lepszej obecnie sytuacji na obcych parkietach niż na naszym rodzimym. Jest to po prostu rynek bogatszy i głębszy od naszego, oferujący ogromną paletę instrumentów inwestycyjnych, lokowanych w różne aktywa, na różnych rynkach.
W Polsce dostępna jest spora część tych produktów. Oferta jest całkiem bogata i obejmuje szereg aktywów: akcje, obligacje rządowe i korporacyjne, surowce, towary, fundusze oraz instrumenty odwzorowujące zachowania indeksów.
Kupno akcji wymaga posiadania konta w domu maklerskim. Rachunek uprawnia do dostępu do rynku wtórnego akcji. Inwestor z Polski nie może natomiast brać udziału w zapisach na oferty pierwotne.
Wszystkie formalności i dokumentacja są dostępne po polsku, zatem żadna bariera językowa nie stanowi przeszkody w dostępie do nawet egzotycznych krajów. Jak wspomniano trzeba mieć natomiast odpowiednią wiedzę o rynku, na którym inwestujemy, większą niż w przypadku lokowania pieniędzy na rynku lokalnym.

Gra w indeksy

Również dla bardziej zaawansowanych inwestorów przeznaczone są instrumenty typu ETF. Naśladują one zachowanie rozmaitych indeksów notowanych na giełdach. Nie zawsze pokrywają się w pełni z ich wynikami, ale przynoszą rezultaty bardzo zbliżone. ETF-y na dwa zagraniczne indeksy można też kupić na warszawskiej giełdzie. Tu warto dodać, że przy tym instrumencie można wykorzystać tarczę podatkową w postaci rachunku maklerskiego IKZE, kupując za jego pośrednictwem ETF.
Inwestorzy z żyłką do ryzyka mogą zastanowić się też nad kupnem CFD, instrumentu przypominającego kontrakt terminowy, dającego szansę na bardzo duże zyski, dzięki wykorzystaniu dźwigni finansowej, ale też proporcjonalnie równie duże straty.

Fundusz za granicą

Mniej zaawansowani inwestorzy raczej powinni zainteresować się lokowaniem pieniędzy w zagranicznych funduszach inwestycyjnych. Na rynku są dostępne dwa rodzaje tego typu funduszy. Pierwszy oferują krajowe instytucje finansowe: banki, biura maklerskie, TFI. Można w nich kupić jednostki zagranicznych funduszy, lokujących w rozmaite aktywa na całym świecie. Zasada kupna jest bardzo podobna jak w przypadku krajowych funduszy, m.in. obowiązuje niska bariera wejścia, gdyż minimalne wpłaty nie są wysokie. Kolejnym plusem tego rozwiązania jest możliwość korzystania z dobrodziejstwa funduszy parasolowych, pozwalających na przenoszenie inwestycji między różnymi funduszami, bez płacenia podatku. Minusem mogą być opłaty. Niektóre fundusze oferowane w kraju to w istocie fundusze funduszy (zarządzający kupuje jednostki zagranicznego funduszu), co sprawia, że nabywca płaci podwójną opłatę za zarządzanie.
Koszty zarządzania mogą być niższe w przypadku kupowania jednostek bezpośrednio w funduszu zagranicznym. Na polskim rynku już kilka instytucji oferuje taką możliwość, np. od niedawna BGŻOptima. Niższe opłaty są pochodną skali działania funduszu, zarządzającego potężnym portfelem, co w efekcie przekłada się na ceny. Większa jest natomiast bariera wejścia do funduszu, gdyż minimalna wpłata jest wyższa niż w funduszach krajowych.

Konrad Grzelec, BGŻOptima