Polak decydując się na zakup nowego samochodu patrzy przede wszystkim ile on kosztuje. Ma oczywiście rację, choć trzeba wiedzieć, że to tylko jeden z elementów, który wpływa na to, ile będzie w kolejnych latach użytkowania pieniędzy pochłonie jego utrzymanie.

Równie ważne są też koszty przeglądów, zużycie paliwa czy postępująca utrata wartości tegoż pojazdu. Fachowcy uważają, że właśnie na to wszystko, a nie tylko na cenę trzeba zwrócić uwagę kupując nowe auto.

Wyniki badań przeprowadzonych przez Millward Brown dowodzą, że dla 77 proc. kupujących nowe auto jego cena jest najważniejszym kryterium przy wyborze konkretnego modelu. Tymczasem sprawdzenie wartości auta w cenniku czy konfiguratorze to zdecydowanie za mało. Dlatego przed dokonaniem wyboru warto porównać przynajmniej kilka modeli, zwracając przy tym uwagę także na inne aspekty.

By takie zestawienie było miarodajne, trzeba umieścić w nim kilka modeli różnych marek z silnikami o zbliżonej mocy, a przede wszystkim z porównywalnym wyposażeniem.

Warto także zwrócić uwagę czy poszczególne systemy, zwłaszcza te dbające o bezpieczeństwo, działają w każdym z nich w ten sam sposób. Np. układ Lane Assist w Volkswagenach nie tylko ostrzega przed niezamierzoną zmianą pasa ruchu, jak w większości konkurencyjnych modeli, lecz także koryguje tor jazdy, by uniknąć potencjalnego zagrożenia. Po takim porównaniu okazać się może, że początkowo tańszy samochód po doposażeniu okazuje się jednak droższy od konkurencyjnych modeli innych marek.

Z pakietami korzystniej

Znawcy uważają, że warto wybierać pakiety wyposażenia, które zdecydowanie podniosą komfort użytkowania samochodu, a kosztują sporo mniej, niż gdyby dobierać pojedynczo poszczególne elementy. Np. pakiet Business do Golfa w wersji Trendline, w skład którego wchodzą m.in. czujniki parkowania z przodu i z tyłu, system radiowy Composition Media, czujnik zmierzchu, czujnik deszczu i autoalarm kosztuje 1390 zł. Kupując je osobno zapłacilibyśmy przynajmniej trzy razy więcej niż za ów pakiet.

Z danych Eurotax i serwisu Otomoto wynika, że z upływem czas Volkswageny tracą niewiele na wartości i są poszukiwane na rynku wtórnym. Skąd się to bierze? Ano stąd, że przy kupnie nowego samochodu mało kto myśli o tym, że kiedyś trzeba będzie go sprzedać. Dlatego właściwy wybór wtedy, gdy kupujemy auto w salonie, później pozwoli nam je sprzedać szybko i to za wyższą niż u konkurentów cenę. Takie „trzymanie” ceny odzwierciedla tzw. wartość rezydualna.

Popyt określa cenę

Wysoka wartość rezydualna czyli wspomniane trzymanie ceny to jednak nie wszystko, bowiem nie mniej ważny jest popyt na takie używane auto. Zestawienia serwisu ogłoszeniowego Otomoto dowodzą, że najczęściej wyszukiwaną przez jego użytkowników marką jest Volkswagen. W 2016 roku Polacy szukali samochodów używanych marki Volkswagen w tym serwisie ponad 100 milionów razy. VW od lat jest numerem jeden pod względem liczby wyszukiwań, a Golf i Passat są niezmiennie w czołówce rankingu najchętniej wyszukiwanych modeli. Skoro Volkswageny są tak poszukiwane na rynku, to nie można się dziwić, że „trzymają” cenę.

Warto też zwrócić uwagę na częstotliwość przeglądów. Duża część producentów przewiduje je co 15 lub 20 tys. km. Są też na rynku marki, których samochodami wystarczy odwiedzić serwis co ok. 30 tys. km. Znacząco obniża to koszty eksploatacji. Kolejne oszczędności zapewniają - oferowane przez coraz większą liczbę marek - pakiety przeglądów. Przykładowo - w Volkswagenie za wizyty w serwisie przez 4 lata lub 60 tys. km trzeba zapłacić zaledwie 99 zł!

Zużycie paliwa stanowi ok. 25 proc. wszystkich kosztów utrzymania samochodu. Dlatego warto wybrać oszczędne auto. Dobrze, gdy niskiemu spalaniu towarzyszą przyzwoite osiągi. Do tego opisu nieźle pasują silniki TDI i TSI Volkswagena. Niektóre modele VW są w stanie przejechać nawet 1500 km na zbiorniku. Oznacza to, że np. Passatem 2.0 TDI można dojechać np. z Warszawy do Gdańska, następnie do Zakopanego, w baku wciąż będzie wystarczająca ilość paliwa, aby wrócić do stolicy.

Kiedy starannie rozważymy każdy z tych aspektów nie będzie zaskoczenia, że model X choć w salonie droższy, będzie tańszy w eksploatacji (spalanie, przeglądy, serwis) i na końcu nie dość, że nie będzie kłopotu z jego odsprzedażą to jeszcze weźmiemy za niego przyzwoite pieniądze.