Naszym priorytetem jest, aby w ciągu 3 do 5 lat połowa społeczeństwa korzystała z 80 proc. usług publicznych drogą elektroniczną. Chcemy zbudować kompleksową e-administrację, która zapewni obywatelom i przedsiębiorcom szybki i wygodny dostęp do cyfrowych usług państwa. To ważny komponent opracowanego przez nas Planu odpowiedzialnego rozwoju Polski. Niektóre usługi publiczne zostaną unowocześnione, inne zbudowane od nowa.

Patrząc z perspektywy czasu cyfryzacja idzie w Polsce, delikatnie mówiąc dość opornie, żeby nie powiedzieć, że nic się nie udaje. Wystarczy przypomnieć informatyzację ZUS przez Prokom R Krauzego, poprzez podpis elektroniczny, który nie jest w powszechnym użyciu, aż do flagowego projektu Platformy Obywatelskiej systemu E-WUS. Dlaczego Pańskim zdaniem tak się dzieje, że nie udaje się w Polsce przeprowadzić procesu od początku do końca tak, żeby właściwie funkcjonował ?

Dotychczasowe podejście do cyfryzacji było nieefektywne. Mówię to z perspektywy managera z 37-letnim doświadczeniem w bankowości, który debiutuje jako urzędnik państwowy.

Teraz swoje kompetencje i doświadczenie w zarządzaniu chcę przenieść na grunt urzędowy. Mam wrażenie, że Polska przez ostatnie 20 lat była zarządzana jako stowarzyszenie małych i średnich przedsiębiorstw, a powinien być to system zarządzania znany z dużych korporacji, a więc ukierunkowany na potrzeby klienta. To nie może być tak, jak do tej pory, że każde ministerstwo posiada swój oddzielny system informatyczny, który jest niekompatybilny z tymi, które funkcjonują w innych resortach czy instytucjach. Co prawda, każdy resort ma swoich „klientów” – obywateli, których wie, jak najlepiej obsłużyć, ale musi być ktoś, kto te wszystkie działania będzie „spinać”, nadzorować i koordynować. Krótko mówiąc - zabrakło kompleksowej wizji tego, jak ma wyglądać rozwój cyfrowy w Polsce.

My zmieniamy sposób myślenia o zarządzaniu państwem. To zupełnie fundamentalna kwestia. Mamy konkretną strategię, którą będziemy sukcesywnie wprowadzać w życie. Chcemy zburzyć te mury między ministerstwami, żeby nie było tak, że każdy resort działa niezależnie od innych, zamiast współpracować. Tak wygląda nasza wizja państwa, którą będziemy konsekwentnie realizować.

W jaki sposób zatem chcecie to zrobić?

Po pierwsze, musi być jeden właściciel infrastruktury teleinformatycznej – trzeba uzgodnić między resortami, że jest jedno ministerstwo, czyli resort cyfryzacji, które bierze za nią odpowiedzialność i sprawuje nadzór. Jeśli mamy odnieść sukces w rozwoju e-państwa, to absolutnie kluczowa jest współpraca z innymi ministerstwami. Do tego potrzebna jest sprawna administracja, dlatego przyjmujemy rozwiązania charakterystyczne dla dobrze zarządzanych korporacji, jak np. zarządzanie przez cele i motywujące systemy wynagradzania, budowanie międzyresortowych zespołów tematycznych czy wspólna polityka zakupowa IT.

Drugim ważnym elementem, jest współpraca z rynkiem. Forpocztą zmian będą partnerzy biznesowi, którzy specjalizują się w zaawansowanych technologiach informatycznych. Chcemy, aby jak najwięcej pomysłów i rozwiązań pochodziło z sektora prywatnego. Rolą administracji natomiast jest odpowiednia koordynacja rozwoju cyfrowego. Nasze działania mają ułatwiać proces budowania administracji przyjaznej obywatelom. Stawiamy zatem na realne partnerstwo z rynkiem.

Czy te rozwiązania, które już istnieją chcecie zmieniać kompletnie od podstaw czy będzie wprowadzać zmiany?

Oczywiście, trzeba przeanalizować, to, co do tej pory zrobiono w obszarze cyfryzacji. I na podstawie takiego audytu będziemy podejmować odpowiednie decyzje. Ministerstwo Cyfryzacji już ocenia, na ile przyjęte rozwiązania informatyczne były efektywne. Po tej analizie specjaliści zaproponują modernizację lub nowe rozwiązania dla poszczególnych usług publicznych tak, aby w praktyce ułatwiały obywatelom i przedsiębiorcom łatwe i szybkie załatwianie codziennych spraw.

W jakiej perspektywie czasu chcecie zrealizować swoje plany?

Sądzę, że pierwsze efekty naszych działań, będą odczuwalne w perspektywie 2-3 lat. Będziemy nasze plany konsekwentnie realizować. I nie myślę tu w kategoriach kalendarza wyborczego, tylko przez pryzmat celów, które chcemy osiągnąć.

Więc jaka jest recepta na to, żeby się udało podobnie, jak to jest w biznesie?

Polska ma bardzo duży potencjał, którego w ogóle nie wykorzystuje. Projekty, takie jak e-ZUS, e-Tożsamość czy e-Zdrowie nie funkcjonują dobrze. Ale wystarczy spojrzeć na rewolucję cyfrową, która dokonała się przez ostatnie 20 lat choćby w bankowości, by wiedzieć, że mamy umiejętności, aby sprostać wyzwaniom, które niesie cyfryzacja. A co najważniejsze, Polacy chętnie przyjmą nowoczesne rozwiązania, o czym świadczy to, że mamy ponad 30 mln rachunków, z czego 17 mln elektronicznych. Powinniśmy zatem wspierać skłonność Polaków do korzystania z nowych technologii. Wystarczy przypomnieć, że jesteśmy europejskimi liderami w płatnościach zbliżeniowych. To pokazuje, że powinniśmy usunąć wszelkie bariery prawne, które hamują rozwój rynku usług.

To, co w pierwszej kolejności chcecie osiągnąć ?

Naszym priorytetem jest, aby w ciągu 3 do 5 lat połowa społeczeństwa korzystała z 80 proc. usług publicznych drogą elektroniczną. Chcemy zbudować kompleksową e-administrację, która zapewni obywatelom i przedsiębiorcom szybki i wygodny dostęp do cyfrowych usług państwa. To ważny komponent opracowanego przez nas Planu odpowiedzialnego rozwoju Polski. Niektóre usługi publiczne zostaną unowocześnione, inne zbudowane od nowa. Chcemy obniżyć koszty funkcjonowania administracji i zwiększyć popyt na publiczne i prywatne e-usługi. Powołaliśmy już grupy ekspertów, które pracują nad konkretnymi pomysłami. Jednym z nich jest stworzenie oficjalnej skrzynki pocztowej, aby każdy obywatel miał swój adres e-mail, dzięki któremu może kontaktować się z urzędem czy przesyłać dokumenty za pomocą internetu. Podobnie jak w bankowości elektronicznej nie musimy już iść do oddziału, żeby sprawdzić stan konta czy wziąć pożyczkę. Pracujemy nad wieloma tematami - rozpoczynając od cyfrowych usług publicznych, przez e-Faktury, e-Opłaty, e-Świadczenia, zwiększenie obrotu bezgotówkowego, tożsamość cyfrową czy architekturę IT.

To dość ambitny plan zważywszy na fakt, że według wskaźnika gospodarki cyfrowej i społeczeństwa cyfrowego opracowanego przez Komisję Europejską Polska zajmuje 6. miejsce od końca. Za Polską są tylko takie kraje jak Grecja, Rumunia czy Bułgaria. Na 28 państw zajmujemy 23 miejsce.

W ciągu 3-5 lat chcemy awansować do pierwszej piętnastki. To jest do zrobienia, tylko powinniśmy uczyć się od liderów w światowej cyfryzacji sektora publicznego – Wielkiej Brytanii, Estonii czy Danii. W Anglii mieli 400 dni na dokonanie cyfrowej rewolucji i udało im się. Dlaczego nam miałoby się nie udać? Polska jest liderem w płatnościach kartą na świecie. Potrafimy to zrobić. Obecnie trwają już prace nad stworzeniem krajowego schematu płatniczego, co w mediach zaistniało jako „karta plastikowa”. Przy czym podkreślam, że to nie musi być tradycyjna karta, może to być aplikacja na smartfon. Tak czy inaczej, będzie to rozwiązanie wielofunkcyjne, zawierające w sobie inne usługi, jak dowód osobisty, ubezpieczenie, prawo jazdy czy bilet komunikacji miejskiej. Ale to nie my urzędnicy będziemy o tym decydować, tylko obywatele. I musimy założyć dobrowolność tych rozwiązań, bo nie każdy będzie chciał z tego od razu korzystać. To tak jak z odprawą lotniczą – można kupić bilet on-line lub załatwić sprawę „przy okienku”. Istotą jest to, że my będziemy podejmować decyzje dotyczące tego, jakie „zaszyjemy” usługi bez konieczność pytania o zgodę operatorów kart bankowych. Są realne szanse na wdrożenie tego rozwiązania w przeciągu roku.

A z jakimi kosztami wiążą się te plany?

Obecnie trwają prace nad studium wykonalności i na razie za wcześnie, aby mówić o konkretnych kwotach. Pamiętajmy, że w najbliższych latach mamy ok. 9 mld zł z programu Polska Cyfrowa. Dzięki tym środkom do 2020 r. każdy mieszkaniec Polski zyska dostęp do szybkiego Internetu o przepustowości co najmniej 30 Mb/s. Zainwestujemy je też w nowoczesne e-usługi. Aby cyfryzacja w Polsce się udała, niezbędne jest podnoszenie kompetencji cyfrowych obywateli, co też będziemy intensywnie wspierać.

Czy to, że program 500 + będzie można załatwić drogą elektroniczną w PKO BP niezależnie od tego czy mamy konto w tym banku to najlepszy przykład pierwszego kroku do tego cyfrowego skoku?

To dobry przykład pokazujący, w jaki sposób pomysły kreowane przez sektor prywatny odpowiadają na zapotrzebowanie społeczne. To rynek będzie dostarczał obywatelom dobre i szybkie rozwiązania, a rolą urzędników jest nie przeszkadzać. My pilnujemy, żeby wszystkie działania były zgodne z prawem krajowym i europejskim, aby nie dochodziło do faworyzowania jednej firmy. Korzystajmy z doświadczeń i dobrych praktyk najbardziej zdigitalizowanych sektorów gospodarki, bo to wydaje się najprostszym i najbardziej ekonomicznym rozwiązaniem.

Z Tadeuszem Kościńskim, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Rozwoju rozmawiał Szymon Szadkowski