Oczy inwestorów z całego świata skierowane są na amerykański kongres. Jeszcze w piątek (o ile głosowanie nie zostanie ponownie przełożone) dowiemy się czy rynki kapitałowe odetchną z ulgą po wycofaniu Obamacare, czy też korekta na giełdach nabierze rozpędu.

Kilkudziesięcioprocentowy rajd, z którym mieliśmy do czynienia na większości parkietów od momentu wyboru Trumpa na prezydenta USA wywindował indeksy na lokalne, a w niektórych przypadkach nawet na historyczne szczyty. Problem polegał jednak na tym, że pojawiające się informacje nie dawały silnych podstaw do dłuższej przeceny. Dotychczasowe silniki wzrostów - poprawa w sferze makro oraz zapowiadane przez Trumpa reformy - pracowały wyśmienicie. W minionym tygodniu jeden z motorów zaczął szwankować, co momentalnie znalazło swoje odbicie w zachowaniu się giełd. Spadki, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnich dniach były przede wszystkim pokłosiem sygnałów o rozłamie w partii republikańskiej w kwestii wprowadzenia nowej ustawy o ochronie zdrowia.

Około 30 kongresmenów republikańskich (wg danych NBC News) nie chce poprzeć propozycji Trumpa. Problem w tym, że Trump może sobie pozwolić na utratę tylko 21 głosów. Z tego też powodu przełożono głosowanie nad zmianami z czwartku na piątek.

Dlaczego wycofanie Obamacare jest takie ważne? Inwestorów nie tyle interesuje sam kształt nowej ustawy, czy też oczywiste niedoskonałości związane z rozwiązaniem wdrożonym przez prezydenta Obamę. Czwartkowe głosowanie miało być pokazem siły Trumpa w partii republikańskiej, początkiem „marszu po zmiany”. Miało się okazać pierwszym, najłatwiejszym krokiem, poprzedzającym zapowiadane w kampanii wyborczej reformy w podatkach, ułatwiające amerykańskim firmom konkurowanie na globalnych rynkach, oraz olbrzymi plan infrastrukturalny. Rozłam w partii w sprawie Obamacare źle wróży tym wszystkim, bardzo ważnym z punktu widzenia gospodarki, zmianom. De facto załamuje się wówczas w pewnym stopniu scenariusz, który był jednym z głównych filarów dotychczasowych wzrostów.

Wydaje się, że o ile nie będziemy mieli do czynienia z jakimiś nagłymi zwrotami „akcji” cały przyszły tydzień może być ustawiony przez piątkowe głosowanie (być może administracja Trumpa „kupi” sobie jeszcze trochę czasu). Jeśli propozycje prezydenta USA przejdą przez kongres, w krótkim horyzoncie możemy mieć do czynienia z umocnieniem dolara (naszym zdaniem przejściowym) i powrotem optymizmu na giełdy. Jeśli nie – korekta na rynkach akcji powinna się znacząco pogłębić, a waluty rynków wschodzących będą zyskiwać. Naszym zdaniem Trumpowi powinno się udać przekonać przynajmniej kilku przeciwnych zmianom Republikanów i przepchnąć projekt, tym samym giełdy, wbrew krzyczącym ostatnio tytułom serwisów informacyjnych, wcale nie musza spadać. W późniejszym czasie temat ten jednak może wracać jako doskonały pretekst do korekt – ziarno niepewności zostało zasiane, a ograniczone poparcia wśród republikanów będzie oznaczać problemy Trumpa z wprowadzeniem kolejnych zmian. Oczywiście ma to także swoje dobre strony – jeśli projekt Trumpa dotyczący podatków nie będzie wystarczająco dobry, bądź okaże się szkodliwy dla globalnej gospodarki jest szansa, że nie zostanie wprowadzony w życie.