Po burzliwej, czwartkowej debacie w Sejmie, dyskusja dotycząca młodych lekarzy przeniosła się na komisję zdrowia, która została zwołana na wniosek jej przewodniczącego - posła Bartosza Arłukowicza z Platformy Obywatelskiej. Posłowie obradowali w szpitalu przy ul. Żwirki i Wigury w Warszawie, gdzie od prawie dwóch tygodni protestują rezydenci. W półtoragodzinnym spotkaniu wzięli udział również przedstawiciele rezydentów, którzy po posiedzeniu mówili o dobrej i spokojnej atmosferze rozmów.

Młodzi lekarze w trakcie debaty ponownie podkreślali, że oczekują konkretnych rozwiązań, które zostaną wprowadzone wcześniej, niż proponuje rząd. Rezydenci mówili o „ograniczonym zaufaniu” do rządu, przywołując przy tym protesty służby zdrowia z przeszłości i niespełnione deklaracje rządzących.

W trakcie piątkowej komisji nie padły żadne nowe propozycje ze strony ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła. Szef resortu zdrowia ponownie deklarował to, co dzień wcześniej w Sejmie i w trakcie poprzednich spotkań z młodymi medykami. Wielokrotnie podkreślał, że wolą premier i rządu jest, by wynagrodzenia rezydentów rosły, a wraz z nimi nakłady na całą służbę zdrowia - z ponad 4 proc. PKB do 6 proc.

- Deklaracje premier dotyczące zwiększania nakładów na ochronę zdrowia charakteryzują dwie rzeczy - determinacja, aby zrobić to jak najszybciej, ale jednocześnie odpowiedzialność, żeby nie zburzyć wszystkiego wokół - tłumaczył Radziwiłł. - To nie jest takie proste, jak się niektórym wydaje. Nie jestem specjalistą od finansów publicznych, ale moja wiedza wystarcza do tego, żeby zauważyć, że rozłożenie tego wszystkiego w czasie jest po prostu niezbędne - zaznaczył szef resortu zdrowia.

Radziwiłł przypomniał, że w przyszłym roku zostaną zwiększone środki dla stażystów i lekarzy rezydentów o ok. 150 mln zł w porównaniu do tego roku. - To o 40 proc. więcej, niż w 2015 roku - wyjaśniał minister.

Wyjazdowe posiedzenie komisji zakończyło się przyjęciem apelu do posłów „o zakończenie sporu politycznego” w sprawie lekarzy. Dokument, w którym podkreślono wagę protestu, przygotowała poseł Prawa i Sprawiedliwości Joanna Kopcińska.

Tuż po spotkaniu lekarze podkreślali, że ich postulaty wciąż pozostają aktualne i nie przerywają protestu. Jak mówili, cały czas są otwarci na rozmowy, jednak nie wezmą udziału w pracach specjalnego zespołu, który powoła minister zdrowia. Zespół ma do 15 grudnia wypracować ustalenia dotyczące finansowania służby zdrowia.

- W tej chwili przygotowujemy swoje propozycje i przedstawimy je przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w sobotę o godz. 12 - przekazał wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL lek. Łukasz Jankowski. Młodzi lekarze zaplanowali pikietę, która „ma być poparciem dla idei protestu” i postulatów rezydentów.

Do Warszawy mają przyjechać medycy z innych miast. Protest wspiera m.in. prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz. NIL przygotowuje specjalne koszulki dla uczestników protestu.

Protesty odbywają się również w innych miastach - np. w piątek po południu rezydenci pikietowali w Białymstoku. Młodzi ludzie przekonywali, że jedyna propozcyja od rządu, to propozycja zakończenia protestu. „Życie Polaka w cenie Big Maca” - głosił jeden z transparentów. To nawiązanie do niskiej stawki godzinowej pracy rezydenta, porównywalnej do ceny popularnego hamburgera.

Posiedzenie komisji zdrowia było już kolejną okazją w ciągu ostatnich dni do rozmów medyków z politykami. Wszystkie dotychczasowe kończyły się jednak fiaskiem.

Przełomu nie przyniosło również niespodziewane, czwartkowe spotkanie lekarzy z ministrem zdrowia i szefową KPRM Beatą Kempą. Rezydenci nie kryli oburzenia faktem, że na spotkaniu nie pojawiła się szefowa rządu. - Czy tak wygląda dialog z młodymi, pełnymi ideałów ludźmi? Czy tak wygląda dopełnienie obietnic i wreszcie, czy tak wygląda zapraszanie liderów protestu do pani premier? - dopytywał lek. Jankowski. - Jesteśmy upokorzeni. Już nie damy się naciągać i manipulować. Wierzyliśmy i ufaliśmy, ale już nie wierzymy i nie ufamy - podsumował dotychczasowe spotkania z przedstawicielami rządu.

Po nieudanym spotkaniu minister przekonywał, że warunkiem ponownego podjęcia rozmów z premier jest jednoznaczne zakończenie protestu i powrót do pacjentów. - W kontekście tych protestów rozważane są różne opcje, w tym także taka, żeby w ogóle z formy, jaką jest rezydentura, zrezygnować. Rozważane są także różnego rodzaju formy, które zobowiążą lekarza, który w taki czy inny sposób będzie korzystał z finansowania swojego rozwoju zawodowego, do tego, żeby odpracował te środki publiczne, na które wszyscy się składamy - zagroził minister Radziwiłł.