Informacją dnia dla kierowców - i nie tylko - stała się we wtorek zapowiedź Marka Konkolewskiego, dyrektora Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, iż na polskich drogach pojawi się 600 nowych fotoradarów. Informacja ta została jednak szybko skorygowana przez Generalny Inspektorat Transportu Drogowego, który wydał w związku z tym specjalny komunikat. Wynika z niego, iż Ewentualny zakup 600 nowych urządzeń nie jest jeszcze ostatecznie przesądzony. Zależy on od wielu czynników, w tym przede wszystkim od decyzji o otrzymaniu dofinansowania z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

Na tak zaplanowane przedsięwzięcie potrzeba co najmniej 160 mln złotych. Jeśli uda się pozyskać fundusze, to i tak pierwsze urządzenia mogą pojawić się przy drogach i ulicach dopiero za kilka lat. W pierwszej kolejności bowiem zdecydowana większość nowych urządzeń sukcesywnie zastępowałaby najstarsze fotoradary, a cały projekt będzie realizowany przez sześć lat.

Tysiąc fotoradarów

Wcale nie jest więc przesądzone, że sieć fotoradarów w Polsce wkrótce będzie składać się z tysiąca urządzeń; 600 nowych fotoradarów uzupełniłoby 400 już funkcjonujących gdyby w pierwszej kolejności nie była planowana wymiana najbardziej przestarzałych fotoradarów.

Czytaj też:
Skażone jaja z Belgii są groźne dla życia. Na szczęście najdalej dotarły do Niemiec. A czy polskie są bezpieczne?

Obecnie automatyczny nadzór nad ruchem drogowym w Polsce funkcjonuje w oparciu o wspomniane 400 fotoradarów, 30 odcinkowych pomiarów prędkości oraz 30 zestawów do rejestracji przejazdów na czerwonym świetle. W lipcu system ten rejestrował w ciagu jednej doby średnio aż 5 tys. przypadków naruszenia przepisów ruchu drogowego.

Fotoradar zwiększa bezpieczeństwo?

W tej kwestii eksperci są mocno podzieleni i wzajemnie przerzucają się statystykami. Eksperci, którzy twierdzą, iż obecność fotoradarów nie poprawia bezpieczeństwa na drogach i ulicach wskazują, iż w wojewóztwach, w których jest najwięcej tych urządzeń notowanych jest też najwięcej wypadków i wykroczeń. Szef Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym podkreśla jednak, że fotoradary są w pierwszej kolejności lokalizowane w miejscach w któych dochodzi najczęściej do wypadków i kolizji drogowych. - Tam gdzie mieszkańcy czują się najbardziej zagrożeni, gdzie społeczność lokalna wręcz żąda ustawienia takich urządzeń - wyjaśniał Marek Konkolewski.

O tym, że między statystykami nie ma sprzeczności przekonuje też Alan Gajadhur. Fotoradar zainstalowany przy "zakopiance" w ciągu pół roku zarejestrował rekordową ilość - ok. 3,8 tys. naruszeń prawa drogowego, a jednocześnie w miejscu gdzie go zlikalizowano dwa lata temu w tym okresie nikt nie zginął. Lokalizacje fotoradarów nie są ponadto dla nikogo niespodzianką. Ich obecność zawsze odpowiednio wcześnie sygnalizuje kierowcom specjalny znak drogowy (D-51).

Obejrzyj wideo
60sekundBIZNESU - Dlaczego w Polsce tak ciężko prowadzić firmę?