Premier Beata Szydło poinformowała o zmianie w rządzie. Odwołany został minister finansów, Paweł Szałamacha. Wicepremier Mateusz Morawiecki dołącza do swoich obowiązków funkcję ministra finansów oraz szefa Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Rynek walutowy nie może się zdecydować, czy superwicepremier to dobre rozwiązanie, czy też rozwiązanie ryzykowne.

W środę 28 września od rana, w oczekiwaniu na konferencję prasową premier Beaty Szydło, na której miała zostać przedstawiona rekonstrukcja rządu, polski złoty systematycznie, ale jednocześnie niezbyt silnie osłabiał się. Konferencja prasowa i informacja o tylko jednej zmianie kadrowej w rządzie – odwołaniu ministra finansów Pawła Szałamachy i powołaniu na to stanowisko wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który będzie łączył je z dotychczasowymi obowiązkami wicepremiera i ministra rozwoju gospodarczego, a także z szefowaniem Komitetowi Ekonomicznemu RM, nie spowodowała powrotu złotego do kursu z otwarcia rynku. Wydaje się, że rynek walutowy nie może się zdecydować, czy superwicepremier to dobre rozwiązanie, czy też rozwiązanie ryzykowne.

Co z obniżeniem wieku emerytalnego

Wprowadzona zmiana w rządzie tworzy szanse, ale także ryzyka. Szansą jest sygnał, że rozwój ma mieć dostęp do finansowania. Premier M. Morawiecki przygotował wraz ze swoimi współpracownikami Strategię na rzecz odpowiedzialnego rozwoju. Zaplanował do 2020 r. na jej realizację 1,5 bln zł, przede wszystkim ze środków unijnych i krajowych. Połączenie funkcji ministra rozwoju i ministra finansów pozwala teoretycznie na uzyskanie efektu synergii – zapewnienie stabilności finansom publicznym, czyli utrzymanie deficytu budżetowego i długu publicznego w ryzach, a jednocześnie zapewnienie środków finansowych na realizację zaplanowanych w Strategii projektów. Ale wymaga to także jednoznaczne odniesienie się do projektów czekających w kolejce do realizacji, w tym do obniżenia wieku emerytalnego, czy też przyjętego przez rząd programu mieszkaniowego. Generują one bowiem koszty, które dodane do kosztów związanych z realizacją programu 500+ (prawie 23 mld zł w 2017 r.) nie pozwolą na jednoczesne zapewnienie stabilności finansów publicznych i kapitału na rozwój. Szansa jest zatem obarczona olbrzymim ryzykiem, bowiem decyzje o „wyborczych” projektach są decyzjami politycznymi, nie związanymi z tym co teraz dla polskiej gospodarki jest najważniejsze, czyli stworzeniem warunków dla rozwoju i zapewnieniem dla niego finansowania przy jednoczesnym utrzymaniu stabilności finansów publicznych. A jest to niezbędne, bo gospodarka globalna wyraźnie buduje 4. rewolucję przemysłową. I polska gospodarka, aby wziąć w niej udział, musi dostać silne wsparcie w polityce gospodarczej.

Rynki czekają na głos Morawieckiego

Dlatego premier Mateusz Morawiecki koncertując od dzisiaj w swoich rękach resort rozwoju i finansów, a także odpowiadając za koordynację polityki gospodarczej przez szefowanie Komitetowi Ekonomicznemu Rady Ministrów powinien wystąpić z „gospodarczym expose”, pokazać cele gospodarcze rządu i sposób w jaki chce je realizować, a także w jaki sposób chce panować nad pozarozwojowymi, „wyborczymi” wydatkami.

Gospodarka (i rynek finansowy) czeka na te informacje.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek , główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan