Elektrownia Łaziska w tym roku świętuje 100-lecie istnienia. W latach 1927-1953 była największą elektrownią w Polsce, a obecnie pozostaje trzecim takim zakładem na Śląsku - pod względem wielkości zainstalowanej mocy - oraz dziewiątym w kraju. O jej przeszłości opowiedział nam Adam Wisthal, były pracownik i wiceprezes zarządu Muzeum Energetyki w Łaziskach Górnych.

Zobacz galerię

- Kilkanaście lat spędzonych w Elektrowni Łaziska pozwoliło mi prześledzić rozwój, jaki towarzyszył temu zakładowi. Kiedy w miejscu tradycyjnych maszyn pojawiła się szeroko pojęta elektronika, nic już nie było takie samo - mówi Adam Wisthal, wiceprezes zarządu Muzeum Energetyki w Łaziskach Górnych, a także były pracownik Elektrowni Łaziska, która w tym roku świętuje swoje 100-lecie.

Łaziska największą elektrownią w Polsce

Początki dzisiejszej Elektrowni Łaziska sięgają dokładnie 1917 r. To właśnie wtedy książę pszczyński Jan Henryk XV Hochberg, postanowił postawić elektrownię obok miejscowej kopalni „Książątko”. Powód? Energia elektryczna była wówczas innowacją, która pozwalała relatywnie tanim kosztem zwiększyć wydobycie.

W 1918 r. elektrownia posiadała zaledwie 12 kotłów parowych i dwa turbozespoły o łącznej mocy 11,6 MW. Po powstaniach śląskich i plebiscycie, książę pszczyński związał się z kapitałem szwajcarskim, przez co elektrownia i karbidownia utworzyły Zakłady „Elektro” w Łaziskach Górnych. Dwa lata później, czyli w 1929 r. dzięki rozbudowie, stała się największym tego typu zakładem w Polsce i stanowiła podstawę górnośląskiego systemu energetycznego.

Według danych z 1932 r. wynika, że odbiorcami jej energii, poza zakładami przemysłowymi, byli mieszkańcy 85 gmin. W tym czasie własnością zakładu było 381 km linii wysokiego napięcia, 800 km linii niskiego napięcia oraz 136 stacji rozdzielczych i transformatorowych.

Historia Elektrowni Łaziska w kolejnych latach toczyła się oczywiście różnie. Po zakończeniu II wojny światowej Zakłady „Elektro” stały się własnością państwa. W latach 1963-1972 przeszła rozbudowę, dzięki czemu oddano do użytku dwa bloki po 120 MW i cztery bloki po 200 MW, dzięki czemu jej moc zwiększyła się siedmiokrotnie.

Kolejna gruntowna modernizacja elektrowni nastąpiła w latach 90. To właśnie wtedy postawiono na ekologiczne rozwiązania, takie jak montaż instalacji odsiarczającej spaliny, a także wybudowano nowoczesną stację ciepłowniczą. To właśnie dzięki tym inwestycjom w 2000 r. elektrownia została skreślona z listy 80 najbardziej uciążliwych dla środowiska zakładów przemysłowych w Polsce.

W tym miejscu zaczyna się również zupełnie nowy etap dla elektrowni, etap innowacji i wprowadzenia nowoczesnych rozwiązań energetycznych, który doskonale pamiętają jej byli pracownicy. Jednym z nich jest Adam Wisthal, wiceprezes zarządu Muzeum Energetyki w Łaziskach Górnych. W latach dziewięćdziesiątych i na początku nowego stulecia pracował on, jako specjalista elektryk.

Miały nagle zgasnąć światła. Był strach

- Dokładnie pamiętam rok 2000, kiedy to wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że nasza elektrownia, podobnie zresztą, jak inne tego typu zakłady w kraju po prostu przestanie działać. - wspomina Adam Wisthal.

W tym czasie w elektrowni na miejscu tradycyjnych maszyn pojawiło się coraz więcej skomplikowanej elektroniki, opartej na systemie Windows. Ówczesne oprogramowanie nie przewidywało jednak jednego... przyjścia nowego tysiąclecia, co skutkowało błędnym zapisem dat w systemie. Wtedy też w gronie producentów pojawiła się plotka, która mówiła o tym, że krajowy system tego nie wytrzyma i dojdzie do tzw. blackoutu. Wtedy też miało nastąpić lawinowe wyłączenie i przeciążenie elektrowni.

- Kiedy już wszystko zostało zdiagnozowane, kiedy już mieliśmy do dyspozycji awaryjne źródłem zasilania, przyszedł rok 2000 - wspomina Adama Wisthal.

- Wszyscy czekaliśmy wtedy, jak na szpilkach, do tego stopnia, że dyrekcja pozostała w sylwestra na terenie elektrowni i bawiła się w klubie fabrycznym. Wszystko na wypadek awarii - dodaje. Kiedy wybiła północ, pracownicy z Łaziska stali na balkonach swoich domów i czekali na rozwój sytuacji. Ostatecznie wszystko pozostało w normie, a zamiast gasnących świateł dostrzegli w oddali... fajerwerki. - Niektórzy stwierdzili: no nareszcie się mogą napić - mówi z uśmiechem pan Adam.

W tej chwili Adam Wisthal pracuje w Muzeum Energetyki w Łaziskach Górnych, które mieści się w budynku byłej rozdzielni z 1928 r. To miejsce jest świadkiem rozwoju i zmian, jakie zaszły w elektrowni. A także jej integralnym elementem - Muzeum powstało dzięki ludziom, którzy tutaj pracowali i byli chętni podzielić się swoimi pamiątkami - tłumaczy Adam Wisthal. - Ostatnio otrzymaliśmy silnik z młockarni. Niby mała rzecz, ale przed laty był to pierwszy elektryczny duży odbiornik w całym gospodarstwie. Właśnie z naszej elektrowni.

Moda uliczna w Katowicach: Zobacz, co tu się dzieje

Wracają upały: Prognoza 16-dniowa Tomasza Zubilewicza

Tarnowskie Góry. Zabytkowa Kopalnia Srebra wpisana na listę UNESCO [REPORTAŻ DZ]

Wielka woda 1997. Zobacz niezwykły dokument multimedialny, który przygotowaliśmy z okazji 20-rocznicy wydarzeń z lipca 1997 roku. Archiwalne filmy, zdjęcie i teksty. Zachęcamy, by oglądać w trybie pełnoekranowym komputera.