Spółka Moris, która formalnie wygrała przetarg na sprzedaż Walcowni Blach Grubych w Chorzowie odstąpiła od zawarcia umowy. Oznacza to, że upadły chorzowski zakład wciąż pozostaje bez właściciela. Syndyk ogłosi kolejny przetarg. Ale będzie to możliwe dopiero w połowie marca.

Sytuacja Walcowni Blach Grubych w Chorzowie ciągle nie rozwiązana. Spółka Moris, która formalnie wygrała przetarg na sprzedaż tego upadłego zakładu, zrezygnowała ze sfinalizowania umowy. Oznacza to, że straci 2 mln zł wadium, które musiała wpłacić, gdy do przetargu przystępowała. Syndyk ogłosi teraz nowe postępowanie, ale najszybciej może to zrobić dopiero w połowie marca.

Przypomnijmy, że w zeszłym tygodniu sąd gospodarczy w Katowicach oddalił zażalenie na przeprowadzone postępowanie, złożone przez Moris. Spółka ta, mimo że licytację wygrała, zwróciła się do sądu, aby jeszcze raz przyjrzał się temu przetargowi.

Radca prawny Morisu zwracał w sądzie uwagę, że z powodu uchybień formalnych ich konkurent - spółka Euroserwis II (jest związana z Węglokoksem) powinien zostać wykluczony z dalszego postępowania, a co za tym idzie - podbijania ceny podczas licytacji. Radca prawny podkreślał, że Moris jest niejako stratny ok. 2,3 mln zł, bo gdyby nie doszło do licytacji, walcowania mogłaby być sprzedana za cenę wywoławczą, czyli ponad 23,7 mln zł. Ostatecznie Moris zaproponował, że kupi walcownię za 26 mln zł. Po oddaleniu zażalenia, spółka miała tydzień na wpłacenie brakujących 24 mln zł.

Zbigniew Głodny, syndyk masy upadłościowej chorzowskiej walcowni mówi, że to nie jedyny problem walcowni. Zwrócił się bowiem do prezydenta miasta, aby mógł zostać zwolniony z podatku od nieruchomości, a pieniądze z tego tytułu planował przeznaczyć na wypłatę wynagrodzeń dla załogi. Dodaje, że burmistrz Gostynina, gdzie znajduje się drugi zakład holdingu HW Pietrzak, do którego należała walcowania, zgodził się na zwolnienie go z części tego podatku.

- Ze względu na tajemnicę skarbową nie możemy udzielać szczegółowych informacji, ale zapewniamy, że nowy nabywca może liczyć na zwolnienia z podatku od nieruchomość zgodnie z uchwałą Rady Miasta Chorzów - odpowiada Karolina Skórka, rzecznik prasowy UM w Chorzowie.

Licytacja upadłej walcowni w Chorzowie odbyła się w listopadzie 2016 roku. Do przetargu przystąpiły dwie firmy - Moris oraz Euroserwis II. Zanim doszło do licytacji, spółka Euroserwis II zgłosiła przeszkody, które miałyby skutkować wykluczeniem Moris z dalszego postępowania. Decyzją sądu - tak się nie stało i do licytacji doszło. Euroserwis II zaproponowała maksymalną kwotę - 25,1 mln zł, zaś Moris przebił ją do 26 mln zł.

Dodajmy, że spółka Euroserwis II związana jest z Węglokoksem. A Węglokoks spoglądał z zainteresowaniem w stronę chorzowskiej walcowni, bowiem planował włączyć ją do Śląskich Hut Stali, czyli mającego powstać holdingu, scalającego przemysł hutniczy na Śląsku. Zresztą dzięki pomocy Węglokoksu pracownicy walcowni otrzymali wypłaty za wrzesień i październik.

- Z dużo większą ostrożnością będziemy deklarowali kolejne przejęcia - mówił w niedawnym wywiadzie dla DZ, Sławomir Obidziński, prezes Węglokoksu. - Szczerze mówiąc, bez wsparcia innych podmiotów publicznych, które wyraziłyby zainteresowanie wspólnym zaangażowaniem kapitałowym w potencjalne akwizycje - jak np. zakup przedmiotowej walcowni, kolejne zakupy nie będą możliwe - dodawał.