W przyszłym tygodniu ma zostać podpisany protokół kończący pracę zespołu, który miał ocenić szansę funkcjonowanie kopalni Ruch Śląsk (Ruda Śląska) w strukturach powiększonej Polskiej Grupy Górniczej dłużej niż do końca tego roku. Wszystko jednak wskazuje na to, że 2017 rok będzie ostatnim, gdy wydobywała węgiel - trafi do likwidacji. Choć związkowcy oczekiwali, że będzie mogła jeszcze fedrować przynajmniej do września 2018 roku.

O tym, że do załogi kopalni Ruch Śląsk płyną coraz bardziej wyraźne sygnały, że ich kopalnia zostanie przekazana do likwidacji końcem tego roku, pisaliśmy niedawno na łamach DZ.

CZYTAJCIE TEŻ:
Górnicy z Ruchu Śląsk przeniesieni na kopalnię Murcki - Staszic
Ruch Śląsk połączony z Halembą?

Wszystko wskazuje na to, że oficjalnie decyzja ta zapadnie w przyszłym tygodniu. Wtedy bowiem zespół, który zgodnie z porozumieniem, zawartym ze związkami zawodowymi przed połączeniem Polskiej Grupy Górniczej z Katowickim Holdingiem Węglowym, podpisze protokół końcowy.

- Jeśli chodzi o Ruch Śląsk przeanalizowaliśmy wszystkie możliwe scenariusze, łącznie z możliwością połączenia tej kopalni z ruchem Halemba (część zespolonej kopalni Ruda - przyp. red.) i przekierowaniem tam urobku. Wszystkie te analizy wykazały, że niestety ekonomicznie się to "nie spina" - poinformował podczas piątkowej konferencji prasowej Piotr Bojarski, wiceprezes PGG ds. produkcji.

- Prace zespołu już się zakończyły, do protokołu końcowego wprowadzane są ostatnie poprawki. W przyszłym tygodniu zaplanowane jest jego podpisanie przez wszystkie strony. Na dzisiaj wydaje mi się, że nie będzie żadnych zdań odrębnych - dodawał wiceprezes Bojarski. - Strona społeczna wykazywała dużą aktywność i dużo dobrej woli - podkreślał.

Przypomnijmy: o likwidacji Ruchu Śląsk mówi się nie od dziś. W grudniu skończy się złoże z dwóch ścian, funkcjonujący w tej kopalni. W maju miały rozpocząć się prace przygotowawcze do uruchomienia dwóch kolejnych, które zagwarantowałyby ciągłość eksploatacji po Nowym Roku, ale... początkiem czerwca 90-osobowy oddział robót przygotowawczych został skierowany do pracy w katowickiej kopalni Murcki - Staszic. Oznacza to, że na Śląsku nie ma kto przygotować nowych wyrobisk.

O tym, że do protokołu końcowego nie zostaną zgłoszone zdania odrębne, mówią również przedstawiciele związków zawodowych. Nieoficjalnie wiadomo, że w dokumencie ma znaleźć się natomiast zdanie, że część zespołu uważa, iż Śląsk mógłby pracować jeszcze przynajmniej do września 2018 roku z pozytywnym wynikiem finansowym. Jednak w tej sytuacji będzie to raczej zdanie symboliczne.

– W rejonie, w którym obecnie prowadzona jest eksploatacja w przyszłym roku można by uruchomić jeszcze dwie ściany i wydobyć 850 tys. ton najwyższej jakości węgla z tzw. warstwy siodłowej. Nie wymaga to kosztownych robót przygotowawczych. Te dwie ściany pozwoliłyby kopalni zamknąć przyszły rok zyskiem na poziomie przekraczającym 20 mln zł - mówi Piotr Bienek, przewodniczący Solidarności w Ruchu Śląsk.

Zdaniem Bienka przedłużenie możliwości funkcjonowania Ruchu Śląsk do września 2018 roku pozwoliłoby m.in. na spokojne przeprowadzenie procesu alokacji pracowników. Tym bardziej, że - jak zaznacza - do końca 2018 roku Unia Europejska pozwala, by państwa dotowały zamykanie kopalń z pieniędzy publicznych.

- Niestety rządzący polskim górnictwem po raz kolejny stosują politykę faktów dokonanych, tak jak było to w przypadku kopalni Makoszowy czy Krupiński. Z jednej strony trwają prace zespołu, wszyscy twierdzą, że nic nie jest przesądzone, a z drugiej po cichu likwiduje się kopalnię - zaznacza, odnosząc się tym samym do decyzji o przeniesieniu oddziału przygotowawczego na kopalnię Murcki - Staszic.

- Zdajemy sobie sprawę, że złoża naszej kopalni się kończą. Nikt nie oczekuje, że będziemy fedrować jeszcze 20 lat. Każdy jednak miał nadzieję, że po ostatnich wyborach wreszcie będziemy traktowani fair, że decyzje będą podejmowane z zachowaniem elementarnych standardów, z otwartą przyłbicą. Tak się jednak nie dzieje - komentuje Bienek.

Do tej pory proces przekazywania kopalń do likwidacji odbywał się bez zwolnień, bowiem pracownicy - czy to kopalni Makoszowy, czy Krupiński - przenoszeni byli do innych, działających kopalń, zaś uprawnieni - mogli skorzystać z pakietów osłonowych. I tak będzie również tym razem.

- Każdy pracownik zachowa pracę. Przy ewentualnych alokacjach będziemy starali się zapewnić, aby było to najbliższe preferencją. A preferencje są takie, że niekiedy całe brygady chcą razem pracować, a niekiedy jak najbliżej miejsca zamieszkania - mówił Tomasz Rogala, prezes PGG.

Dodajmy, że Ruch Śląsk nie będzie jedyną kopalnią, która końcem tego roku ma zostać przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Stanie się tak również z kopalnią Wieczorek. Ale jej w przypadku kończy się złoże.

- Kopalnia Wieczorek od kilku lat korzysta w części ze złoża, które było przypisane kopalni Murcki - Staszic (zostało przekazane Wieczorkowi, bo nie miałby gdzie fedrować). To naturalne sczerpanie kopalni. W tym roku wybierzemy jeszcze dwie ściany i później przesuwamy się z eksploatacją w stronę Staszica - wyjaśniał wiceprezes Bojarski. - Od stycznia planujemy przekierowanie urobku z Wieczorka na kopalnię Murcki - Staszic. To pozwoli na ograniczenie kosztów i likwidację zakładu przeróbczego na Wieczorku - dodawał.

Dodajmy, że jeszcze przed fuzją PGG i KHW, do SRK trafiła część kopalni Wieczorek (szyb Poniatowski i Wschodni). Z pakietów osłonowych skorzystało ok. 600 górników.

Wielka woda 1997. Zobacz niezwykły dokument multimedialny, który przygotowaliśmy z okazji 20-rocznicy wydarzeń z lipca 1997 roku. Archiwalne filmy, zdjęcie i teksty. Zachęcamy, by oglądać w trybie pełnoekranowym komputera.

ZOBACZCIE FILM: Mija 20 lat od powodzi tysiąclecia: