Skydiving to sport ekstremalny, dla odważnych, zdecydowanie bez lęku wysokości. Dla tych, którzy potrzebują regularnego zastrzyku adrenaliny. Można go uznać na podniebne nurkowanie.

To skok ze spadochronem z samolotu lecącego na dużej wysokości (np. 4 tys. metrów), tyle że większa część lotu to swobodne spadanie, trwające do minuty, a dopiero na wysokości około 800 metrów skoczek otwiera spadochron. Kompromisem między marzeniem o lataniu a bezpieczeństwem jest indoor skydiving, czyli loty w tunelach aerodynamicznych.

Pierwszy tunel na Śląsku
Latać w tunelach można na świecie, a od kilku lat także w Polsce, gdzie takich obiektów z każdym rokiem przybywa. Pierwszy na Śląsku powstał w Katowicach, przy ulicy Chorzowskiej, naprzeciw Silesia City Center. To tunel Flyspot. Budowę oszacowano naokoło 30 milionów złotych.

CZYTAJCIE TEŻ:
Flyspot Katowice otwarty. Już możesz się nauczyć latania

- Tunel jest już gotowy - wyjaśnia Tomasz Boguszewicz z Flyspot.

Budowla od strony technicznej to pionowy tunel z komorą lotu wysoką na około 17 metrów, o średnicy 4,5 metra i o zamkniętym obiegu powietrza, w którym wentylator o ogromnej mocy wytwarzać będzie jednorodny - pozbawiony turbulencji - strumień powietrza o prędkości do 320 km na godzinę. To właśnie w komorze możliwe będzie swobodne spadanie lub - jak kto woli - lot.

Katowicki kompleks jest wysoki w sumie na ponad 40 metrów, z tym że został wkopany w ziemię na głębokość 15 metrów. Oprócz tunelu aerodynamicznego będą tu też centrum konferencyjne i część hotelowa. Całość budowana jest w konstrukcji żelbetowej. Co ciekawe, obiekt zostanie wykończony w betonie architektonicznym.

Budynek jest niemal kopią podwarszawskiego (znajdującego się w miejscowości Mory) tunelu Flyspot, zaprojektowanego przez Biuro Projektów Lewicki Łatak, który został nominowany do nagrody architektonicznej Miesa van der Rohe. Niemal, bo jak zapowiadał podczas wizyty w Katowicach Michał Braszczyński, prezes Flyspot, katowicki jest lepszy i bardziej nowoczesny od swojego pierwowzoru.

- Katowice są dużą aglomeracją, coraz więcej jest tu firm, centrów biznesowych, są tu ludzie, którzy potrzebują emocji, rozrywki, chcą czegoś nowego spróbować. Myślę, że rozruch może trwać tu dłużej niż popularyzacja Flyspot w Warszawie, ale mamy dziś dużo większe doświadczenie niż przy okazji tamtego startu. Myślę, że przy odpowiedniej promocji i wyższym standardzie, a taki tu mamy, to część ruchu zagranicznego (pod Warszawę przyjeżdżają ludzie z całego świata - przyp. red.) przerzucimy właśnie do Katowic - mówił Braszczyński.

Kto marzy o lataniu?
Do tuneli aerodynamicznych ściągają pasjonaci z całego świata, są wśród nich zawodnicy indoor skydivingu oraz spadochroniarze. Profesjonaliści, którzy tunel wykorzystują do treningu, skacząc tradycyjnie - czyli na zewnątrz - mogą to zrobić osiem razy w ciągu dnia, a łącznie spadają, przy osiąganych prędkościach, około cztery minuty. Natomiast w tunelu podczas sesji treningowych ich łączny czas spadania może wynieść nawet godzinę.

Tunele upodobali sobie także amatorzy, ci, którzy marzą na przykład o skoku ze spadochronem, ale zwyczajnie się boją. W tunelu swobodne spadanie jest względnie bezpieczne. Flyspot zapewnia kask, kombinezon, specjalistyczne szkolenie, a dodatkowo obecność instruktorów w tunelu w trakcie lotu. To dlatego w tunelu „spadać” mogą zarówno dzieci - najmłodsze miało 2,5 roku, jak również seniorzy (najstarszy klient Flyspot miał 93 lata).

Dla najmłodszych są specjalne pakiety lotów, Flyspot organizuje dla nich także Flyspot Playground, czyli szkółkę latania, w ramach której odbywają się regularne zajęcia dla maluchów w wieku od 6. do 11. roku życia.

Jak latanie wygląda w praktyce? Jeden lot w podwarszawskim tunelu odpowiada mniej więcej czasowi swobodnego spadania w dwóch standardowych tandemowych skokach spadochronowych z wysokości 4000 metrów. W wypadku skoku spadochronowego faza swobodnego spadania trwa ok. 45 s. W tunelu aerodynamicznym w czasie jednego lotu to około 1,5 minuty. Pestka? Niekoniecznie. Lot w tunelu wbrew pozorom to spory wysiłek fizyczny, w czasie którego pracują mięśnie, o których często nie mieliśmy pojęcia, że istnieją.

Ta przyjemność tania jednak nie jest. Pakiet podstawowy w warszawskim Flyspot kosztuje 249 zł, dla dziecka - 219 zł. Za pakiet czterech lotów dla jednej osoby zapłacimy już 489 zł, a za osiem lotów - 969 zł. To jednak mniej niż zapłacimy za tradycyjny lot ze spadochronem.

- Tradycyjne sporty lotnicze, które często kojarzą się ze sportami ekstremalnymi, nie należą do najtańszych. Aby zorganizować prawdziwy skok i spędzić kilkadziesiąt sekund w powietrzu, zwykle zmuszeni jesteśmy wybrać się większą grupą, wynająć samolot, instruktorów - mając oczywiście na uwadze dobre warunki pogodowe. Wysoki próg wejścia dla „przeciętnego Kowalskiego” oraz odwieczne marzenie ludzi o lataniu sprawiło, że w naszych głowach urodził się pomysł na zbudowanie tunelu aerodynamicznego - opowiada Braszczyński

Podobnego biznesu w Polsce nie ma
Zresztą mimo dość wysokich cen, amatorów latania w tunelach nie brakuje, co potwierdzają nowe inwestycje w tym zakresie i statystyki. Pod koniec 2016 roku przedstawiciele Flyspot podliczyli, że w podwarszawskim tunelu (otwartym w sierpniu 2014 roku) obsłużyli już ponad 50 tys. osób. Odbyły się tu również Puchary Świata oraz Mistrzostwa Polski w Skydivingu.

- Sukces podwarszawskiego tunelu nie oznacza jednak, że rynek tego typu usług jest szeroki. Przeciwnie, popyt na latanie w tunelu aerodynamicznym jest ograniczony, a branżowy know-how praktycznie nie istnieje. Prowadzenie tunelu w zrównoważony, biznesowy sposób jest niezwykle trudne. Wymaga nie tylko precyzyjnego biznesplanu, ale też żelaznej analizy, kontroli kosztów i dyscypliny finansowej. Na tym rynku utrzymują się wyłącznie najlepsi z najlepszych - dodaje Braszczyński. I jak dodają przedstawiciele Flyspot, ich tunel w Morach właśnie taki jest. Atutem tego miejsca, oprócz wykwalifikowanych instruktorów, jest technologia.

- Wykorzystanie technologii ISG (Indoor Skydiving Germany) sprawia, że tunel oferuje równy ciąg powietrza, brak turbulencji oraz potrafi zasymulować spadanie z prędkością 320 km na godzinę - szybciej niż jakikolwiek inny obiekt na świecie - tłumaczą.

Ale jakość kosztuje.

- Kierowanie tunelem aerodynamicznym, który nie ma absolutnie żadnego porównania do biznesów prowadzonych w Polsce, sprawia, że jest to wyzwanie, z którym musimy mierzyć się 24 godziny na dobę - dodaje Braszczyński.

Dla przykładu prąd wymagany do zasilenia turbin w tunelu jest porównywalny z energią zużywaną przez 500 domów jednorodzinnych.

Na Katowicach plany rozwoju Flyspot się nie kończą. Po otwarciu tunelu przy Chorzowskiej, jego twórcy przeniosą się do Trójmiasta, gdzie już trwają przygotowania do uruchomienia trzeciego tunelu.