Firmy pracują nad programami dobrowolnych odejść. Zaś Kopex Machinery zwalnia grupowo. Pierwsze wypowiedzenia - 25 maja. Grupa Tauron, Polska Grupa Górnicza, Kopex Machinery. Jeśli do tego doliczyć Walcownię Blach Grubych w Chorzowie i czarny scenariusz dla gliwickiego oddziału Newagu (jedną z opcji jest przeniesienie produkcji z Gliwic do Nowego Sącza. Żadne ostateczne decyzje nie zostały jeszcze podjęte), to niebawem rynek pracy w regionie może skurczyć się nawet o 6,5 tys. miejsc.

W większości przypadków (Tauron, PGG) mowa jest o programach dobrowolnych odejść, jak na razie tylko Kopex zdecydował się na wdrożenie zwolnień grupowych.  Dramatyczna sytuacja jest w Walcowni Blach Grubych w Chorzowie -  właśnie rozpoczął się czwarty miesiąc od kiedy ponad 300 pracowników zakładu nie otrzymało pensji. Załoga oczekuje na wyrok sądu w sprawie upadłości firmy, a pracownicy z Chorzowa otrzymują od miasta doraźną pomoc, jednak ok. 70 zatrudnionych w Walcowni to mieszkańcy innych miast aglomeracji. Niektórzy już szukają nowej pracy - w tej chwili z ponad 300 osób, w firmie zostało 285.  

Tauron oszczędzi  1,3 mld zł

Restrukturyzacja zatrudnienia w grupie Tauron to jeden z punktów wdrażanego programu poprawy efektywności.  W ciągu trzech lat realizacji tego programu (do 2018 roku) firma chce zaoszczędzić 1,3 mld zł. Najwięcej pieniędzy ma zostać znalezionych w dystrybucji i wytwarzaniu (odpowiednio: 390 i 367 mln zł), w wydobyciu - 255 mln zł, a w pozostałych obszarach działalności holdingu - 291 mln zł.

 Ile osób zostanie objętych restrukturyzacją? Dokładna liczba nie jest jeszcze znana.

- Cały czas trwają rozmowy z partnerami społecznymi tak, aby wypracowane rozwiązania uwzględniały interes pracowniczy, a jednocześnie pozwoliły spółce na realizowanie programu oszczędności - mówi Maciej Wąsowicz, rzecznik prasowy Tauron Polska Energia.

Na razie wiadomo, że zmiany w najmniejszym stopniu miałyby dotknąć wydobycia. Waldemar Sopata, przewodniczący Solidarności w ZG Sobieski mówi, że  w tym obszarze również planowane jest ograniczenie zatrudnienia, jednak nie jest ono związane z programem poprawy efektywności. - W zeszłym roku zarząd podjął decyzję o obniżeniu wydobycia z 6 mln na 5,5 mln ton. W związku z tym nastąpi płynne zejście z zatrudnienia, ale będzie polegało na naturalnych odejściach, czyli przejściach na emeryturę - wyjaśnia Sopata. Chodzi o ok. 500 osób z 6 tys.  zatrudnionych.

PGG też redukuje

Pełna dobrowolność odejść ma zostać zagwarantowana także w Polskiej Grupie Górniczej. Tam podczas negocjacji z ZZ ustalono, że od 3,8 do 4 tys. osób wyraża chęć skorzystania z takiej możliwości. Oznacza to, że zatrudnienie w PGG spadnie o ok. 12 proc. Teraz pracuje tam 32,4 tys. osób (jeszcze niedawno było to 34 tys.).

Co jednak będzie, gdy część zakładu, w której był zatrudniony pracownik zostanie przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń i  nie będzie on chciał skorzystać z przysługujących mu uprawnień? „Dalsze zatrudnienie pracownika będzie uzależnione od możliwości wystąpienia zapotrzebowania w innych zakładach spółki i zaproponowania mu nowego stanowiska pracy” - informuje Tomasz Głogowski, rzecznik PGG.

Kopex zwalnia

Nie 340 osób, jak wcześniej planowano, a  góra 305 osób. O tyle wkrótce zmniejszy się zatrudnienie w Kopex Machinery. To ponad 24 proc. załogi. - Proces wręczania wypowiedzeń rozpocznie się 25 maja i potrwa do 30 września - mówi Leszek Osmenda z  Kopex Machinery.

Gdy w piątek rozmawialiśmy z Józefem Zaniewskim, przewodniczącym Solidarności w rybnickiej Ryfamie (część Kopexu) , to żaden z pracowników personalnie  nie wiedział jeszcze o tym, czy zostanie zwolniony. - Dowie się o tym w chwili wręczenia wypowiedzenia - mówi Zaniewski.

W tym tygodniu zarówno w zabrzańskim, jak i rybnickim oddziale Kopexu mają odbyć się spotkania z pracownikami tamtejszych urzędów pracy. Zmniejszenie grupy zwalnianych pracowników  wynegocjowano dzięki zgodzie ZZ na zawieszenie Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych do końca tego roku.

Dr Grzegorz Głód z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach zauważa, że decyzja przedsiębiorców o zastosowaniu programu dobrowolnych odejść, a nie zwolnień grupowych jest korzystniejsza dla wizerunku firmy. - Można powiedzieć, że PDO to gra na wygaszanie zatrudnienia i nie mam tak radykalnego charakteru jak zwolnienia grupowe. Jednak niekiedy programy dobrowolnych odejść to wizerunkowe przykrycie prawdziwego oblicza radykalnej zmiany - mówi naukowiec. PDO polega na zaoferowaniu pracownikowi lepszych warunków rezygnacji z pracy od tych przewidzianych w kodeksie pracy.

Prof. Anna Skórska z UE podkreśla, że problemem restrukturyzacji zatrudnienia w Polsce są programy aktywizacji (tzw. outplacement). - Pracownicy powinni być w miarę łagodnie przeprowadzani przez procesy restrukturyzacyjne. Jednak w Polsce w dalszym ciągu opiera to się głównie na przedstawieniu sytuacji i możliwości na rynku pracy, przeszkoleniu lub udziale w warsztatach. Outplacement tak naprawdę to metoda, która powinna zakończyć się wprowadzeniem takiej osoby do nowego pracodawcy. I właśnie tego ostatniego elementu w Polsce cały czas brakuje - mówi.