Zaproponowany sposób rozbiórki hałdy jest jak bomba ekologiczna – słyszymy w Rydułtowach.

Hałda Szarlota – symbol Rydułtów i chluba mieszkańców – to wyjątkowa atrakcja miasta o wysokości ok. 400 m n.p.m., którą można podziwiać niemal z każdego miejsca, a także z okolicznych miejscowości (przy dobrej pogodzie można ją dostrzec nawet z Czantorii!). Ale wkrótce może być źródłem wielu problemów. A wszystko przez zapowiadaną rozbiórkę jej części, która według specjalistów wciąż grozi pożarem (płaski fragment widoczny przy popularnym
stożku). Rozbiórka oznacza wywiezienie około 3,8 mln ton kamienia! Co do sposobu zapowiadanych prac sporo zastrzeżeń mają mieszkańcy i władze Rydułtów.

CZYTAJCIE TEŻ:
Plener na hołdzie Szarlota

Planowana inwestycja to efekt m.in. decyzji starosty wodzisławskiego (z 2005 r., ze zmianą w 2014 r.), nakładającej obowiązek ograniczenia oddziaływania na środowisko i jego zagrożenia oraz przywrócenia środowiska do stanu właściwego zachodniej części zwałowiska KWK Rydułtowy-Anna przy
szybie Leon II w Rydułtowach. Szacowany koszt tego zadania wynosi ponad 37 mln zł.

– Kopalnia nie posiada tak dużych środków finansowych i w związku z tym została podjęta decyzja o rozpoczęciu procedury przetargowej, zmierzającej do wyłonienia wykonawcy likwidacji zjawisk termicznych poprzez ich wybranie, ewentualne schłodzenie i wywiezienie (sprzedanie) materiału poza teren kopalni. Projektowany sposób i technologia wykonania robót zostały określone w dokumentacji – mówi Tomasz Głogowski, rzecznik Polskiej Grupy Górniczej. Dodać należy, że prace mają potrwać od 8 do 10 lat i według części urzędników, mogą ruszyć w najbliższym czasie.

Na sposób realizacji inwestycji nie zgadzają się lokalne władze.

– Dla mieszkańców Rydułtów i okolicznych miejscowości (m.in. Rybnik, Radlin – red.) tak prowadzona inwestycja wiąże się z niebezpieczeństwem – podkreśla Marcin Połomski, zastępca burmistrza Rydułtów.

Według wyliczeń urzędników, wywiezienie 3,8 mln ton materiału oznacza co 6-7 minut wyjazd z terenu kopalni wypełnionej ciężarówki. Ich zdaniem to sparaliżuje ruch w mieście, ale także zniszczy lokalne drogi. W Rydułtowach obawiają się też, że sposób technologii rozbiórki hałdy znacznie pogorszy stan powietrza w regionie.

– Praca przy zapożarowanym zwałowisku wiąże się z dużym zagrożeniem. Jakiekolwiek jej napowietrzenie może skutkować pożarem, czego efektem będzie zadymienie. Już teraz mamy problem z zanieczyszczonym powietrzem, a to tylko pogorszy sprawę. Z jednej strony przez zarząd woj. śląskiego podejmowana jest uchwała anty-smogowa, a z drugiej strony jest pozwolenie na emisję dużych ilości pyłów – podkreśla Marcin Połomski.

W Rydułtowach przypominają sytuację z przełomu XX i XXI wieku, kiedy rozbierano część Szarloty w Rydułtowach i Wrzosy w Pszowie. Wówczas m.in. mieszkańcy ulicy Narutowicza mieli od 10 do 15 cm pyłów w ogródkach.

– Pył czasami był tak straszny, że nie można było oddychać. Po wyrzutach było siwo – wspomina Bogumił Kosowski, mieszkaniec Rydułtów.

– Obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa podczas rozbiórki części hałdy spoczywa na firmie, która zwyciężyła w przetargu i został on zawarty w umowie z wykonawcą – słyszymy w PGG.

Władze Rydułtów własnymi decyzjami chcą zablokować inwestycje według zaproponowanego planu. Apelują do władz wyższych instancji, aby zwróciły uwagę na ten problem i by jeszcze raz przemyśleć sposób przeprowadzenia robót.

– Wierzymy, że wystudzenie hałdy za pomocą koparki i spycharki nie jest jedyną możliwą metodą. Zapewne są bardziej nowoczesne sposoby. Apelujemy też, aby materiał wywozić pociągami, a w pobliżu jest czynna linia kolejowa. Czekamy na przedstawienie innych wariantów realizacji tej inwestycji – usłyszeliśmy w Rydułtowach.