Chciałabym, żeby IURISCO miało kilkadziesiąt oddziałów w Polsce i za granicą - mówi EDYTA PRZYBYŁEK, właścicielka Kancelarii Prawnych IURISCO

Zaledwie cztery lata temu otworzyła pani swoją pierwszą kancelarię w Lędzinach. Krótko potem Śląsk okazał się dla IURISCO za ciasny. Jest pani dumna?
Rzeczywiście, IURISCO rośnie w siłę. Pod tym szyldem działa już siedem kancelarii; jesteśmy obecni w największych miastach Polski. Dumna jestem bardzo. Najbardziej z tego, że IURISCO staje się marką rozpoznawalną, i że z IURISCO chcą rozmawiać bardzo poważni kontrahenci.

W krótkim czasie zyskaliśmy renomę - i to nie tylko w Polsce. To jest zasługa całego zespołu, w którym pracują specjaliści w zakresie praktycznie wszystkich dziedzin prawa, wśród nich wielu z tytułami profesorów i doktorów. Warto również dodać, że IURISCO chlubi się certyfikatem ISO, co dowodzi zarówno ogromnego profesjonalizmu, jak i wysokiej jakości świadczonych przez nas usług. Dowodem na naszą rzetelność są także liczne nagrody, które przez te cztery lata odebrałam.

Kto przeważa wśród klientów IURISCO?
Klienci korporacyjni, biznesowi czy indywidualni? Ja nie prowadzę rankingów, tak jak nikogo nie wartościuję przez pryzmat pieniędzy. Każdy jeden klient IURISCO jest obsługiwany z jednakową atencją i zapałem. Oczywiste jednak jest, że specyfika prowadzonych spraw wiąże się ściśle z miejscem położenia kancelarii; te w Warszawie, Wrocławiu i Lublinie obsługują więcej podmiotów gospodarczych. Z kolei w Katowicach, Lędzinach i Poznaniu przeważają klienci biznesowi i indywidualni.

Zaraz, zaraz... Coś mi się nie zgadza w wyliczeniach. Warszawa, Poznań, Lublin, Wrocław, Katowice i Lędziny to w sumie sześć kancelarii. Gdzie jest ta siódma?
W Lędzinach działają dwie. Pierwsza, kameralna, od której wszystko się zaczęło, znajduje się w moim rodzinnym domu. Z początkiem kwietnia tego roku otwarta została druga, w centrum miasta. Gwoli ścisłości, lada moment, kancelarii będzie osiem - IURISCO będzie działać w Tychach. Kolejna kancelaria otworzy swoje podwoje, też jeszcze w tym roku, w Gdańsku, a po niej, kto wie, czy nie w Krakowie. Plan jest taki, żeby IURISCO docelowo miało 20-30 oddziałów w Polsce i za granicą.

Z tego, co się orientuję, ta zagranica rysuje się już całkiem realnie?
To prawda. Jeszcze w tym roku zaczną pracę oddziały w Mediolanie i Berlinie; jesteśmy obecnie na etapie załatwiania wszystkich potrzebnych formalności, których jest bardzo wiele. Za granicą kancelarie IURISCO będą nastawione głównie na obsługę mieszkających tam Polaków. Nie ukrywam, że dostałam też propozycję ze Stanów Zjednoczonych i mam już opracowany model kancelarii, którą chcemy tam otworzyć.

Ale z Polski wyjeżdżać pani na stałe nie planuje?
Nie ma takiej opcji! Mogę latać po całym świecie, ale moje miejsce na ziemi to Lędziny. Tutaj jest mój dom i nie zamierzam stąd nigdzie wyjeżdżać.

Zdradzi pani receptę na sukces?
Na tej recepcie zapisałabym dwie składowe: po pierwsze: rzetelna praca, po drugie: zadowoleni klienci. Otwierając pierwszą kancelarię, planowałam, że będzie miała charakter lokalny. Nie stawiałabym kolejnych kroków, gdyby nie było zapotrzebowania na nasze usługi. Scenariusz napisało samo życie. Zadowoleni z usług IURISCO klienci zaczęli opowiadać o nas dalej, swoim znajomym, przyjaciołom, kontrahentom.

Czyli wydarzyło się coś, o czym gros właścicieli firm może jedynie pomarzyć. Przychodzą klienci z polecenia?
To jest moja największa radość! I duma, że stoi za tym wszystkim dziewczyna z górniczych Lędzin, z tożsamością w tej branży nieznaną. Ja nie pochodzę z rodziny prawniczej, a o karierze prawnej zaczęłam myśleć stosunkowo późno; jeszcze w liceum planowałam medycynę.

Jakie było do tej pory największe wyzwanie IURISCO?
Przed wyzwaniami stajemy praktycznie non stop. Ale przypomina mi się sprawa z początku naszej działalności. Zgłosił się do nas klient ze sprawą uregulowania stanu prawnego nieruchomości bodajże od 1905 roku. My to zrobiliśmy, przeprowadziliśmy szereg czynności, aby mu pomóc w rozwiązaniu problemu - choć kosztowało nas to ogrom pracy, a pozytywne rozwiązanie problemu graniczyło z cudem.

Rozumiem, że klientem była nie korporacja, za którą stały wielkie pieniądze, ale osoba prywatna?
Była to osoba bardzo schorowana i starsza wiekiem. Ale dla nas nie miało to żadnego znaczenia. Jeszcze raz powtórzę, że dla nas w każdej jednej sprawie najważniejszy jest człowiek i jego problem. Tak było kiedyś i tak będzie zawsze. Zakładając IURISCO przyświecała mi misja niesienia pomocy. To się nie może zmienić, bo bez misji moja praca zawodowa nie miałaby celu ani sensu. Dla mnie i moich współpracowników nie ma znaczenia, czy obsługuję klienta w garniturze i butach od Louboutina, czy ubranego w sieciówce albo na targu. Bo kim ja jestem, żeby człowieka oceniać? Ja się próbuję z nim utożsamić, bo tylko wtedy mogę mu pomóc.

IURISCO z roku na rok rośnie w siłę. A pani nie brakuje siły, żeby to rosnące imperium ogarnąć?
Nie mam z tym żadnego problemu. Moje centrum dowodzenia to... komputer i zaufani, lojalni współpracownicy i przyjaciele zarazem. Oni stoją obok mnie murem, gotowi do pomocy, kiedy tego potrzebuję; ufam im w stu procentach. Bardzo pomaga mi samodyscyplina. Dość powiedzieć, że nie zasnę, dopóki nie zrobię wszystkiego, co zaplanowałam - i to nie w jednym kalendarzu, ale w kilku, bo jeden mi nie wystarcza. Nie uznaję przekładania spraw z dnia na dzień, no chyba że coś nie zależy ode mnie. Pomimo tego, że nie jestem profesjonalistką z ustawy, nieustannie podnoszę swój profesjonalizm i stawiam sobie coraz wyżej poprzeczkę. Mam pewność, że każda sprawa, za którą się biorę, jest prowadzona perfect.

Co to znaczy, że nie jest pani profesjonalistką z ustawy?
To znaczy, że nie jestem ani radcą prawnym, ani adwokatem. Postawiłam na karierę naukową. Chociaż... i w tej dziedzinie nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa.

Jest pani wymagającą szefową? Kto pracuje w pani zespole?
Mój zespół to połączenie młodości i doświadczenia zarazem. Nie ukrywam, że chętnie podejmuję współpracę z młodymi ludźmi, cenię ich zapał i doceniam fakt, że generują innowacyjne pomysły. Ale wiem również, że w zawodzie prawnika bardzo ważne jest doświadczenie, dlatego nie wyobrażam sobie, żeby sukces kancelarii IURISCO był możliwy bez współpracy z profesorami i doktorami prawa, specjalizującymi się w różnych dziedzinach prawa. Od moich współpracowników wymagam przede wszystkim lojalności - tak wobec mojej osoby, jak i całego zespołu. Bo zespół jest jak drużyna piłkarska: wszyscy mamy grać do jednej bramki. O zawodowy rozwój każdy musi dbać we własnym zakresie - bo w dobie konkurencyjności braki w wiedzy i kompetencji bardzo szybko weryfikuje rynek. Mam nadzieję, że swoją postawą daję dobry przykład.

Słyszałam, że biegle mówi pani w kilku językach. A nauka i podnoszenie kwalifikacji to pani drugie imię!
Zgadza się. Lubię się uczyć, czytać, z wykładów zapamiętuję około 90 proc. informacji. Moja kariera naukowa rozwija się nieustannie od 12 lat. Obecnie kończę studia podyplomowe z prawa lotniczego. Długo szukałam swojej własnej drogi rozwoju, ale dzisiaj wiem już na pewno, że prawo lotnicze jest tym, czym chcę się zajmować w przyszłości. Zostały mi jeszcze trzy miesiące nauki, potem obrona pracy dyplomowej i... dalsza edukacja w tym zakresie. Zdecydowałam, że będę robić drugi kierunek: bezpieczeństwo w prawie lotniczym.

Dużo jest w Polsce fachowców od prawa lotniczego?
Bardzo mało, a że latamy coraz więcej - na brak pracy nie narzekają. Specjalistów w tej dziedzinie jest niewielu, bo... prawo lotnicze trzeba po prostu pokochać. Są to bardzo trudne studia, które nie polegają wyłącznie na nauczeniu się regułek ustaw, trzeba opanować wiele treści stricte technicznych, teleinformatycznych etc. Na szczęście ja się w tym odnajduję. Jestem przekonana, że wyzwań mi nie zabraknie, bo prawo lotnicze jest szerokie: to incydenty lotnicze w powietrzu i na lotnisku, wypadki lotnicze, sprawy dotyczące obsługi pasażerów, typu zagubiony czy niezapłacony bagaż, przebukowanie biletu, nieoclenie towaru. Prawnik, który obsługuje sprawę z zakresu prawa lotniczego, musi doskonale znać zasady obowiązujące u poszczególnych przewoźników, a także organa, które za nimi stoją.

Gdzie pani ładuje akumulatory?
To ciekawe, ale ja się nigdy nie czuję zmęczona, mimo że przez cały dzień jestem na pełnych obrotach. Gdy mam wolny czas - chętnie wychodzimy wraz z mężem do teatru, filharmonii czy do NOSPR. Regularnie uczestniczymy też w śniadaniach biznesowych, które są okazją do spotkania i rozmowy z fantastycznymi ludźmi. Moją odskocznią od codzienności są także książki: czytam praktycznie wszystko, co wpadnie mi w ręce.

EDYTA PRZYBYŁEK
Absolwentka prawa Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, a także wieloletnia praktykantka i stażystka w wyższych urzędach państwowych.

www.iurisco.pl