„Król Artur: Legenda miecza”

    „Król Artur: Legenda miecza” fantasy z historią w tle

    Renata Sas

    Express Ilustrowany

    Aktualizacja:

    Express Ilustrowany

    „Król Artur: Legenda miecza”  fantasy z historią w tle
    1/4
    przejdź do galerii
    Historycy do dziś spierają się, czy istniał naprawdę.
    Mimo to Król Artur, domniemany władca Brytów z przełomu V i VI wieku, stał się bohaterem legend. Od 1909 roku powstało o nim 148 filmów. W ostatnich 20. latach zagrali go Sean Connery i Clive Owen. Twórcy filmowych opowieści z ich udziałem próbowali uprawdopodobnić legendarnego króla, lokując go w konkretnych realiach historycznych. Odmienną drogą poszedł reżyser najnowszej wersji Guy Ritchie.

    Wcześniej popularność zdobył skromnymi komediami gangsterskimi „Porachunki” i „Przekręt” oraz zrealizowanymi z przymrużeniem oka za wielkie pieniądze filmami „Sherlock Holmes” i „Sherlock Holmes: Gra cieni”. Jego „Król Artur: Legenda miecza” to zrealizowana w konwencji fantasy opowieść o młodym człowieku (Charlie Hunnam) nieświadomym swojego pochodzenia. My, widzowie wiemy z prologu, że jest Arturem, synem króla Uthera (Eric Bana), którego zabił i odebrał mu królestwo szalony brat - Vortigern ( Jude Law). W wersji Ritchie’go i jego scenarzystów jest skrzyżowaniem walczącego o sprawiedliwość dla najbiedniejszych Robin Hooda z kontrolującym podziemny przestępczy światek średniowiecznego Londonium mafiosem.

    Kieruje nim chęć zysku i daleko mu do wzorca z legendy. Gdy dowie się, że jest zaginionym królewskim synem i musi stanąć do walki ze stryjem, pomścić ojca i odzyskać tron, z oporami i bez nadmiernego entuzjazmu poddaje się przeznaczeniu. W tym filmie wszystkiego jest za dużo. Twórcy nie dają widzowi wytchnienia, rozrzutnie mnożąc wątki i wydarzenia, beztrosko porzucając je po drodze. Ich pomysłami można by obdzielić kilka tytułów. Nazbyt dynamiczny montaż będący znakiem rozpoznawczym kina Ritchiego podbija emocje, ale oglądania nie ułatwia. Całość jest ciemna i ponura, zbyt mało tu humoru i dowcipnych ripost. W USA film słabo się sprzedaje. Kosztował 175 mln dolarów, a przez miesiąc zarobił tylko niespełna 40. Nie pomógł nawet (w epizodzie) David Beckham. (126 min).

    MAGDALENA ŻUK NAJNOWSZE WIADOMOŚCI
    WIERSZYKI NA ZAKOŃCZENIE ROKU


    Zobacz film: Galeria Bryk 2017

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      DZ poleca

      DZIEWCZYNA LATA 2017 | Głosujemy!

      DZIEWCZYNA LATA 2017 | Głosujemy!

      Dopasuj słowa do opisów i sprawdź, czy znasz język śląski

      Dopasuj słowa do opisów i sprawdź, czy znasz język śląski

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Światło i kolor w pokojach dziecięcych

      Światło i kolor w pokojach dziecięcych

      Gry On Line - Zagraj Reklama