Kalendarz Lindner 2017 już jest dostępny w sprzedaży. W najnowszej edycji kontrowersyjnego kalendarza modelki wcielają się w śmierć. Zobaczcie, jak się prezentują modelki na kartach kalendarza oraz jak wyglądała praca zespołu na planie zdjęciowym.

>> ZOBACZ ZDJĘCIA Z KALENDARZA <<

"Koniec ze średniowieczem! Rozbieramy Panią Śmierć! Zdejmujemy z niej płaszcz, zabieramy kosę… Koniec z jej wizerunkiem, który pokutuje w naszych wyobrażeniach od tysiąca lat. Pani Śmierć to już nie kostucha - to część życia, naturalna kolej rzeczy..." - tymi oto słowami firma reklamuje przyszłoroczny kalendarz.

Do tej pory pokazano jedynie trzy karty kalendarza - z maja, czerwca i lipca. Pokazano tez, jak wyglądać będzie jego okładka.

Kalendarz firmy Lindner z Wągrowca ukazuje się od 2010 roku. Wtedy to po raz pierwszy modelki, stylizowane na nimfy i wojowniczki, w bieliźnie i dwuznacznych pozach pojawiły się obok trumien.

Zobacz też kalendarz z roku 2016

Co roku zmienia się tematyka sesji fotograficznej. Nagie modelki pozowały już w klimatach prohibicji i surrealizmu, w 2012 roku nie zabrakło nawiązań do turnieju Euro, a w poprzedniej edycji królował styl retro.

Tym razem organizatorzy przygotowali coś specjalnego. - W tym roku robimy wielką rewolucję, ponieważ... rozbieramy panią Śmierć! Zdejmujemy z niej płaszcz i zabieramy kosę. Koniec z wizerunkiem, który pokutuje w naszych wyobrażeniach od tysiąca lat. Pani Śmierć to już nie kostucha - to część życia, naturalna kolei rzeczy - tłumaczą autorzy niezwykłej sesji.

- Na trzynastu zdjęciach zabieramy jej najważniejsze atrybuty i odczarowujemy: wieczny sen i wieczną ciszę, dance macabre, kose, klepsydrę itd. Oto wizerunek pani Śmierci pasujący do XXI wieku! - zaznaczają.

Dyrektorem artystycznym sesji jest Robert Trojanowski, natomiast autorem zdjęć Jacek Szymański.