Ciężarna włocławianka z grupy "Matek Wariatek" usłyszała w autobusie rozmowę na swój temat: Chłopak w wieku szkolnym do kolegi: "Może jej ustąpimy, zobacz jaki wielki brzuch". Kolega na to: "Nie, daj spokój, mogła d* nie dawać". Mamy z grupy wsparcia, powstałej w sieci, nie chcą już milczeć na temat tego, jak są traktowane - za brzuszek, za wózek, za "500 Plus"!

Aleksandra ma nie lepsze refleksje: - Odechciało mi się wychodzić w ogóle do ludzi, a to samo będzie po porodzie. A nawet gorzej, bo na zakupach będę już nie tylko z córką, która będzie miała 1,5 roku, ale dodatkowo z niemowlęciem...
Matki Wariatki z grupy wsparcia w sieci nie chcą już milczeć na temat tego, jak są traktowane. Za brzuszek, za wózek, za "500 Plus"!

Aleksandra mówi: - Egoizm jest wszechobecny.

Niestety, grono starszych ludzi uważa, że należy im się szacunek i przywileje, nie patrząc na inne grupy społeczne. Ale czemu my mamy ciągle ustępować? Czemu nie możemy wzajemnie wszyscy się darzyć szacunkiem i zrozumieniem? Przecież większość starszych kobiet przechodziła przez to samo. Też borykały się z takimi samymi dolegliwościami ciążowymi. Nic w tej kwestii się przecież nie zmieniło. Niestety, wygląda na to, że w dzisiejszych czasach panuje po prostu znieczulica. Każdy patrzy tylko na siebie, trudno uzyskać wsparcie od społeczeństwa. Chcemy to zmienić.

Przeczytaj także: Dzień Dawcy Szpiku dla Maćka. Akcja przy Wzorcowni we Włocławku [zdjęcia]

Mamy poproszone o swoje doświadczenia "zasypały nas" dosłownie wypowiedziami. Oto one:

Ewa: - Będąc w ciąży stałam w mega kolejce w aptece "Asiprynka". Dwie panie powiedziały, żebym podeszła. Na co pewna starsza pani (nie bez przyczyny napisałam z małej litery) była wielce oburzona, ona też musi stać! Ale dzięki temu głośnemu zamieszaniu ze strony pani emerytki, pani farmaceutka zauważyła mnie od razu, poprosiła do okienka. Co owa kobieta skomentowała nieuprzejmie, ale pozostałe osoby w kolejce nie omieszkały jej uciszyć. Także "Plus" dla Aspirynki...

Edyta: - Umówiłam się z koleżanką w centrum. Ona z wózkiem i w 7 miesiącu ciąży, z dużym brzuchem. Czekam na nią na przystanku, podjeżdża autobus, drzwi otwierają się a ona biedna wysiąść nie może. Boi się pchać żeby nikt brzucha nie potrącił. Dobrze, że czekałam na nią na przystanku, to podbiegłam i chwyciłam za wózek, żeby na odepchnąć nim wszystkich, którzy już próbowali wsiąść. Pewnie gdyby nie ja, nie wysiadła by na tym przystanku...

Monika:
- Sorry, ja mam cztery córki, piąta panna w drodze. Najmłodsze dwie mają 3 i 18 miesięcy, myślicie że jakaś osoba przepuści mnie do kasy czy kasjerki uwagę zwrócą? Ha ha! Nawet gdyby moje "marne" pół sklepu czy innego miejsca zdemolowały, to nikt nie wpadnie na pomysł, żeby przepuścić . Uwierzcie mi, że w Tesco to sama już uwagę zwróciłam w kasie pierwszeństwa, bo pełno młodych gówniarzy z piwskami i dziadki, a żaden nie domyśli się, że ta kasa ich nie dotyczy. Odechciewa się iść czy jechać gdzieś na zakupy z dziewczynkami, bo tylko nerwy sobie psuje, a jak kiedyś ktoś usłyszy matkę rzucającą mięsem, to zapewne będę ja.

Kinga: Będąc w ciąży, w 8 miesiącu bodajże, jechałam autobusem, siedziałam na samym początku. Podeszła do mnie starsza pani i poprosiła, żebym jej ustąpiła miejsca. Jak się rozejrzałam, to pół autobusu było wolne. Pytam się w takim razie, dlaczego? Bo tak, ona może usiąść gdzie chce. Poszłam na koniec autobusu, nie kłócąc się. Szkoda nerwów.

Kinga Magdalena: - Ja najgorzej wspominam jazdy autobusem. A to próbują emerytki wyrzucić z miejsca mnie w ciąży z małą córką. A to chce jechać do lekarza z maluszkiem i nie jestem w stanie wsiąść do autobusu, bo starsze Panie sobie stoją pośrodku i dyskutują, a na moją prośbę by się przesunęły słyszę, że ja się tu nie zmieszczę. I w ogóle to one nie będą się kisić. Cóż, kierowca odjechał, a ja "zasunęłam" na inny przystanek. Ludzie nie rozumieją nawet tego, że jest coś takiego jak miejsca dla wózka dziecięcego i inwalidzkiego i wiecznie mają problem, tak przy wsiadaniu i wsiadaniu. A przecież to komunikacja publiczna nie prywatna.

Angelika: W pierwszej ciąży z synkiem nikt mi nie ustąpił ani miejsca w autobusie, ani w kolejce. W pierwszej ciąży miałam dość pokaźny, zauważalny brzusio, potrafiłam stać w Biedronce z dwoma rzeczami w dużej kolejce. Teraz jestem w drugiej ciąży - i nic się nie zmieniło.

Barbara: - W Stokrotce na Kazika wyraziłam swoją opinię, bo koleżanka z dwumiesięcznym synkiem stoi w kolejce i otwiera się kasa. Mówię głośno, że ma pierwszeństwo, ale niestety, nie zdążyła bo emerytki i jakiś facet ją wyprzedzili.

Kinga: - Ciążę pod tym względem wspominam miło. W Dubielaku i Lidlu Panie zapraszały na początek kolejki w Rosmanie i C&A otwierały specjalnie kasę, także można się spotkać jeszcze z ludzką życzliwością.

Jolanta: - Stałam w Auchan, przy kasie uprzywilejowanej - dobrze widoczna ciąża - a przede mną trzy osoby w tym Pan z wózkiem pełnym piwa, zero reakcji, nawet Pani kasjerki.

Sandra: - Ja miałam taką sytucję, że stałam na przystanku z dwoma synami 5 i7lat oraz z synkiem w wózku. Starszy syn oparł się o siatkę. A pewna pani zwróciła mu uwagę, żeby się nie opierał, bo to nie jego. Powiedziałam jej, że to ja jestem od zwracania mu uwagi. Wyzwała mnie, że narobiłam sobie bachorów, bo 500plus da mi pieniądze. Druga starsza pani zaczęła mówić, że to koniec świata, emerytury skracają, na dzieciory dają. Starsze osoby strasznie zwracają się do mam i wiem nie tylko na moim przykładzie. Patrzą na kobietę w ciąży jak na wroga nie, nie przepuszczą w kolejce do kasy, nie ustąpią miejsca w autobusie. A jakie mają słownictwo! Kto to w ogóle wymyślił, że ludzie mają teraz pieniądze z 500 Plus a nie dlatego, że chcą mieć rodzinę.

Klaudia Laura" - Ja unikam miejsc z emerytami, 80% to zrzędliwe osoby wiecznie narzekające i z brakiem szacunku do innych. Za poprzedniego ustroju uczyli, że szacunek się należy, a nie że na niego trzeba zapracować.

Kinga: - W Rossmannie na os. Południe mnie dwukrotnie poproszono do kasy bez kolejki gdy byłam w ciąży. Czasami nie ma co się dziwić ludziom którzy stoją w kolejce. Wszak nie mają oczu dookoła głowy

Eve-la Eve-lka: - Ja będąc w 8 miesiącu ciąży wchodziłam do autobusu i widząc wolne miejsce chciałam usiąść ale Pani obok siedząca mówi, że jest zajęte. Lecz gdy zobaczyła brzuszek powiedziała, proszę usiąść. Na to inna starsza babcia się tak oburzyła - teraz kobiety w ciąży to wielkie gwiazdy, że one do 9 miesiąca pracowały, prały, gotowały a teraz te młode siksy takie delikatne! Tak się zdenerwowałam, że wstałam i na pierwszym lepszym przystanku wysiadłam, nie chciałam tego słuchać.....

Marta: - Podczas ciąży i teraz, kiedy spaceruje z moim maleństwem, często spotykam się z tym, że przepuszczają mnie w kolejce czy samochód zatrzyma się i przepuści mnie na pasach. Głównie to są młodzi ludzie...

Małgorzata: - Będąc w ciąży i wsiadając do autobusu byłam wypychana z niego przez starsze osoby. Naprawdę rzadko kto mi ustąpił miejsca. A jeśli już, to mężczyźni albo młode dziewczyny. Jedynie w aptekach bez kolejki podchodziłam. Z wózkiem, gdy nie mogę wejść, to wszyscy pomagają.

Lidia: - Kasy uprzywilejowane w marketach, to tylko ściema - stoją w niej wszyscy, jak leci. Przewijanie to masakra, zazwyczaj robię to rozkładając wózek do pozycji leżącej i tyle

Oliwia: A ja na temat prowadzenia wózka. Często korzystałam z tunelu przy dworcu. Wtedy nie było jeszcze windy i trzeba było wnosić lub znosić wózek z dzieckiem po schodach. Parę razy zdarzyło się, że ktoś pomógł wnieść wózek.
Marta: - Problem jest także w centrach handlowych. Windy są dla osób z wózkami A wszyscy ludzie się pchają zamiast korzystać z ruchomych schodów.

Bianka: - A przecież w autobusach też jest różnie, kiedyś wracałam ze szpitala do domu, jeszcze z brzuchem, bo nie miał mnie kto odebrać, 32 stopnie Celsjusza, stoję w zawalonym autobusie i słyszę rozmowę dwóch chłopców wracających ze szkoły: "Może jej ustąpimy, zobacz jaki wielki brzuch". Kolega na to: "Nie, daj spokój, mogła d*py nie dawać". W ogóle, zewsząd słyszę komentarze "a taka młoda, a już dwójkę dzieci ma, trzeba było głową myśleć", albo a młoda to nie umie się dziećmi zająć itd.

Magdalena: - Byłam też świadkiem jak ludzie przy Wzorcowni śmieli się z dziewczyny. Szła z trójką dzieci i z kolejnym w ciąży. Pytam się, co to kogo obchodzi ile kto ma dzieci? I te teksty o patologii i że dają po 500 na dzieciaka to robią te dzieciaki na potęgę . Okropne!

Katarzyna: - Ja może nawiąże do szacunku w pracy, jak pracodawcy traktują rodziny, matki, które mają dzieci. Byłam zatrudniona jednej z firm, pracowałam w systemie 3 zmianowym. Szłam na rano skończyłam zmianę o 14, potem kazali przyjść na 22 do 6 rano i następnego dnia. Nie dałam rady, zwolnili mnie.

Magdalena: - Zgadza się. Pracodawcy bywają straszni i te pytania o dzieci na rozmowie kwalifikacyjnej. Nie wiadomo, co gorsze. Jak masz dzieci odpadasz, bo dzieci chorują itd.więc nie zawsze jesteś dyspozycyjna, a jak nie masz potomstwa to nie chcą zatrudniać, bo się boją ze zaraz w ciążę zajdziesz.

Marta: - Ja podchodzę do karmienia piersią tak: jeżeli komuś to przeszkadza ze matka karmi swoje dziecko, to widocznie za bardzo się gapi. To jest naturalną rzecz. A teksty, że ktoś się obnaża do mnie nie przemawia. Jakoś dziewczyny chodzące w krótkich spódniczka i bluzeczkach nic nie zakrywających czy faceci bez koszulek nikogo nie gorsza, a kobieta chcąca nakarmić dziecko to już wielki problem. Takie mamy społeczeństwo.

Aleksandra: - Apteka. Stoję z widocznym brzuchem z 10 minut w kolejce, już dwie osoby przede mną. Odwracam się na sekundę czytając co w promocji przede mną znajduję się starsza Pani jak zauważyła, że się na nią patrzę, strasznie zaczytała się w swoją recepcie. Jakbym była niewidzialna! Zawsze miałam ogromny szacunek do osób starszych ale zaczynam go traci. A jak czytam jeszcze wasze sytuacje, to mnie dobijają.

Basia: - Zastanawia mnie jedna rzecz, ciekawe czy w nas też będzie tyle znieczulicy jak będziemy już babciami?

Marta: - Hm.... zapomniał wół jak cielęciem był - polskie przysłowie obrazuje wszystko.

Edyta: - Ja mam takie wrażenie, że starsi ludzie mają do nas pretensje, że niby mamy tak dobrze. Wspominają 500+ i inne rzeczy, wszystko dookoła im przeszkadza, zwłaszcza małe dzieci. Kiedyś były inne czasy. Kobiety siedziały w domu na dupie wychowując dzieci, Kiedyś były inne czasy. Kobiety siedziały w domu na dupie wychowując dzieci, a facet chodził do pracy. Stały w kilometrowych kolejkach a i tak w sklepach nic nie było. Dzieci chodziły jak w zegarku. Teraz kobiety mają wolność i swobodę. W sklepach jest wszystkiego dostatek, aż nadto. A i wychowanie dzieci nie jest takie jak kiedyś. Myślę, że z jednej strony mają żal (bo mamy lepiej) a z drugiej pretensje (bo nam się wszystko należy i jeszcze potrafimy się odezwać po swoje).

Aleksandra: - Wiecie co, naprawdę czytając wszystkie wypowiedzi dochodzę do wniosku, że naprawdę najgorzej nas traktują osoby które najbardziej powinny nas rozumieć. Może dlatego warto coraz głośniej mówić o naszych potrzebach, o tym, jak jesteśmy traktowane.

Wypowiedzi uczestniczek zamkniętej grupy "Matki Wariatki z Włocławka".


Info z Polski - przegląd najciekawszych informacji ostatnich dni w kraju