W nocnej debacie nad projektem zaostrzającym przepisy antyaborcyjne padały bardzo mocne słowa. Głosowanie ma się odbyć w czwartek rano. Los projektu wydaje się być przesądzony. Wcześniej sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka odrzuciła go.

Chwilę po godz. 23 w środę rozpoczęła się w Sejmie debata nad sprawozdaniem komisji, która tego samego dnia odrzuciła projekt obywatelski zakładający zaostrzenie przepisów antyaborcyjnych.

Przemawiający w imieniu PiS poseł Tomasz Latos przypomniał, że nikt w jego partii nie myśli, by karać kobiety za aborcję. Poseł wspominał też sytuację z prac komisji. - Posłowie Po i Nowoczesnej chcieli procedować jak najdłużej nad projektem - przypomniał sytuację złożonego wniosku o przerwę w pracach do 11 stycznia 2017 r. złożonego przez posła PO.

Joanna Mucha, posłanka PO, stwierdziła z mównicy, że praca komisji wynikała z paniki PiS. Zdaniem posłanki, ta praca nie była przeprowadzona zgodnie z regulaminem Sejmu. - Kto mieczem ideologicznym walczy, od miecza ideologicznego ginie - powiedziała. Posłanka Mucha wypomniała ugrupowaniu Jarosława Kaczyńskiego, że jego partia sama wpadła się w koleinę i nie może się z niej wydostać. - Obudziliście kobiety, które nigdy nie zajmowały się polityką - mówiła.

Wojciech Bakun, poseł Kukiz'15, wypomniał posłom PO i Nowoczesnej festiwal obłudy. Nazwał PO i Nowoczesną histeryczną opozycją. Z ust posła Kukiz'15 dostało się też PiS-owi. - Partia ta oszukała 500 tys. obywateli odrzucając wysłuchanie stanowiska wnioskodawców - przypomniał i dodał, że Kukiz'15 został wciągnięty w debatę światopoglądową.

Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej zauważyła, że PiS się przestraszył reakcji polskich kobiet, które w deszczu protestowały. - Polityka chaosu zemściła się na PiS-ie - podkreśliła.

Lider Ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz, jak zawsze spokojnie, przypomniał, że miała być przeprowadzona normalna debata z poszanowaniem różnorodności stanowisk. Jego zdaniem tego zabrakło. - Każdy projekt obywatelski miał być procedowany, ale to się nie udało - grzmiał z mównicy.

Na koniec dyskusji w Sejmie głos zabrał przedstawiciel wnioskodawców projektu Mariusz Dzierżanowski. Na początku przypomniał, że projekt miała posłom przedstawiać kobieta, ale nie dano jej możliwości. - Tyle słyszałem o szacunku dla inicjatyw obywatelskich. Kpiną jest, że nie mieliśmy możliwości przedstawienia swojego zdania - mówił ze smutkiem.

Dzierżanowski dodał, że to krótki projekt i każdy mógł się z nim zapoznać. - To są tylko dwie strony. Wiem, co państwa zabolało, to chodzi o artykuł 3 mówiący o prawie do życia od poczęcia - powiedział.

Przedstawiciel wnioskodawców projektu przytaczał posłom dane statystyczne dotyczące aborcji w Polsce a także na świecie. - Dla niektórych postęp sprowadza się do tego, że mamy na świecie 56 milionów aborcji - przypomniał.

W dalszej części wystąpienia, często przerywanego przez posłów, Dzierżanowski przypomniał przesłanie projektu. - Prawo odnosi się do podstaw naszej cywilizacji, prawa do życia. Nikt nie ma prawa zabijać - zastrzegł.

- Ja cyrku PO i Nowoczesnej nie mam zamiaru tolerować - oświadczył po wystąpieniu wnioskodawcy prowadzący obrady wicemarszałek Stanisław Tyszka z Kukiz'15 i ogłosił przerwę w obradach Sejmu do czwartku do godz. 10. Głosowanie nad przyjęciem wniosku komisji o odrzucenie projektu obywatelskiego zaostrzającego ustawę odbędzie się w czwartkowym bloku głosowań.

Najprawdopodobniej projekt Ordo Iuris zostanie odrzucony. Wynika tak z oświadczeń posłów występujących w imieniu klubów i kół poselskich.

Wcześniej obradowała Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Mimo, że posłowie opozycji utrzymywali, iż posiedzenie nie jest zgodne z regulaminem, gdyż zostało zwołane za późno (zgodnie z regulaminem posłowie powinni zostać poinformowani trzy dni wcześniej, informację otrzymali dziś o godz. 13). Informację o tym, że komisja została zwołana w sposób nieregulaminowy podało też Biuro Legislacyjne Sejmu.

Emocje wzbudziło też to, że sala, na której obradowano była za mała i nie wszyscy się w niej zmieścili. Na salę nie wpuszczono także przedstawicieli organizacji pozarządowych. Umożliwiono to dopiero po interwencji opozycji.

Czarny Protest w Lublinie. Kilkaset osób protestowało na placu Łokietka

"Czarny protest" w Warszawie. "Jeszcze Polka nie zginęła!"

W trakcie posiedzenia poseł Prawa i Sprawiedliwości, Witold Czarnecki złożył wniosek o odrzucenie projektu ustawy całkowicie zakazującej aborcji. Opozycja wciąż utrzymywała, że posiedzenie nie jest legalne i należy je przełożyć na inny dzień. Zarządzono przerwę.

Gdy posłowie powrócili na salę, zarządzono głosowanie nad odrzuceniem projektu. Ostatecznie, przewodniczący komisji stwierdził, że projekt odrzucono. Teraz wniosek komisji trafi pod głosowanie w Sejmie, które odbędzie się w czwartek. Wtedy może on zostać odrzucony lub ponownie skierowany do komisji.

Przypomnijmy, że wedle odrzuconego już projektu Ordo Iuris za aborcję groziłoby nawet do pięciu lat więzienia. Ustawa miałaby uchylać całkowicie obecne przepisy, które dopuszczają usunięcie ciąży, gdy ta stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, gdy jest wynikiem gwałtu oraz wtedy, kiedy badania wskazują na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu.

Po tym, jak dwa tygodnie temu Sejm skierował projekt do dalszych prac, w całej Polsce odbywały się Czarne Protesty. Jego uczestnicy i uczestniczki protestowali przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych.

W miniony poniedziałek odbył się z kolei Ogólnopolski Strajk Kobiet. Chodziło o to, by kobiety wzięły dzień wolny, urlop na żądanie, nie poszły na uczelnię lub skorzystały z jakiejkolwiek innej legalnej możliwości niepójścia do pracy. Kulminacyjnym punktem strajku w Lublinie był protest, który o godz. 15.30 rozpoczął się na placu Kaczyńskiego pod Centrum Kultury. Później, o godz. 17 odbył się milczący marsz na plac Łokietka.

- Cieszę się z jednej strony, że nasze protesty przyniosły skutek i projekt został odrzucony. Z drugiej jednak strony, sposób, w jaki projekt został odrzucony oburzył mnie. Tak się po prostu nie robi - komentuje środowe obrady komisji Ewelina Kamińska, organizatorka strajku kobiet w Lublinie.

W lubelskim strajku wzięło udział łącznie około tysiąca osób. W całej Polsce, wedle danych policji, w protestach uczestniczyło około stu tysięcy osób.

ZOBACZ TEŻ: