- Jestem zaradną osobą - mówi niepełnosprawna Joanna Gawryś-Wojtyś. - Poruszam się za pomocą wózka elektrycznego, ale dla mnie nie ma barier. Robię sama zakupy, potrafię sama się ubrać, umyć, ugotować. Uważam, że moje ograniczenia ruchowe nie są argumentem do odbierania mi dziecka.

Mimo to, w listopadzie MOPS poinformował, że zgodnie postanowieniem sądu, kobieta ma przekazać dziecko do rodziny zastępczej i ma na to siedem dni. Termin mija we wtorek, 22 listopada.

Jestem sprawna intelektualnie!

Joanna Gawryś-Wojtyś od urodzenia cierpi na porażenie mózgowe. Pięć miesięcy temu urodziła zdrową córkę - Wiktorię.
Jak informuje kobieta, już dwie godziny po porodzie MOPS chciał przekazać jej córkę do adopcji. - Rozpłakałam się i zadzwoniłam do mamy.

Wtedy też matka kobiety, Krystyna Gawryś, zdecydowała się zająć córką i wnuczką. Jeszcze przed narodzinami dziecka Joanna rozstała się z mężem i zaczęła życie z innym partnerem, który jest ojcem jej dziecka. Jednak pani Joanna wraz z mężem postanowili naprawić relację i wspólnie wychować małą Wiktorię. Niestety mąż kobiety nadużywał alkoholu, leczył się w szpitalu psychiatrycznym, ostatecznie opuścił rodzinę i wniósł pozew o rozwód.

Obecnie w wychowaniu dziecka pomaga pani Joannie jej matka oraz bliscy. Jednak Krystyna Gawryś przeszła udar, ma dużą wadę wzroku, orzeczenie o niepełnosprawności. Musi się też opiekować mężem, który cierpi na chorobę Heinego Medina i Alzheimera. Opiekuje się więc trzeba osobami, sama mając kłopoty ze zdrowiem.

Pani Joanna uważa, że to mogło przeważyć na decyzji sądu. Niepełnosprawnej dziewczynie w codziennych pracach pomaga opiekunka z Centrum Usług Opiekuńczych. Odwiedzają ją też przedstawiciele Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Chęć pomocy przez całą dobę przy wychowaniu pięciomiesięcznej Wiktorii wyraziła też bliska znajoma rodziny, Zofia Urbańska.

Uzasadnienie sądu

W decyzji sądu, w którym orzeka on, że na czas trwania postępowania dziewczynka ma zostać przekazana do rodziny zastępczej, można przeczytać m.in.: „Na rozprawie w dniu 29.09.2016 roku uczestniczka postępowania wniosła o ograniczenie jej władzy rodzicielskiej poprzez nadzór kuratora oraz pozbawienie władzy rodzicielskiej uczestnika postępowania”.

Jak informuje nas matka pięciomiesięcznej Wiktorii:- Sąd orzekł bez mojej wiedzy wyrok, na posiedzeniu zamkniętym - mówi. - Jak można wydawać wyrok, nie informując o tym uczestnika sprawy? Nie zgadzam się też, że bez mojej wiedzy i zgody próbuje mnie pozbawić władzy rodzicielskiej nad moją córką, nie mając w ogóle głębszego pojęcia o mnie. Bo ja jestem osobą intelektualnie sprawną!

Według decyzji sądu dziecko miało być odebrane matce we wtorek, 11 listopada. Jak poinformował nas jednak adwokat pani Joanny, odwołanie zostało złożone. Wszystko, by dziecko zostało przy matce.

Skontaktowaliśmy się z kuratorką przydzieloną pani Joannie, by wyraziła swą opinię, czy pani Joanna jest w stanie opiekować się swą córką. Jednak kobieta poinformowała „GL”, że z powodu toczącej się sprawy oraz ze względu na dobra dziecka nie może udzielić komentarza w tej sprawie.