Polskie Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego pozwało sopockiego restauratora o dyskryminację klientki. Sytuacja ta wywołała burzę w społeczeństwie na temat karmienia piersią w miejscach publicznych.

- Jeżeli toczy się dyskusja na ten temat, to dowód na to jak bardzo niedojrzałym społeczeństwem jesteśmy i jak wielkimi hipokrytami jesteśmy. Z jednej strony mówimy o respektowaniu praw rodzicielskich,a z drugiej strony to nawet nie hipokryzja, a wręcz brak wiedzy, ze noworodek karmiony piersią odczuwa głód w różnym okresie - mówi dr hab. Monika Płatek, prawniczka. - Ja tez mam małe dziecko i wiem jak moja żona karmiła w miejscach publicznych, zdarzało to się również na stołówkach czy w restauracji. Nie wyobrażam sobie, żeby takie kobiety były gdzieś odrzucane, bądź kierowane do toalety- tłumaczy Dariusz Joński, polityk SLD.

Czytaj też: Przez karmienie piersią padła ofiarą dyskryminacji w sopockiej restauracji?

Niemal 2 lata temu 27-letnia dziś Liwia w trakcie obiadu w restauracji rozpięła koszulę by karmić piersią dziecko. Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego pozwało sopockiego restauratora za rzekomą dyskryminację kobiety, która miała zostać poproszona o to, by karmić w toalecie. Restaurator przekonuje, że nikt jej niczego nie nakazywał, a jedynie poproszono by robiła to dyskretniej – na wskazanym krześle 1,5 metra dalej.

Wideo: AIP