Powraca hit Disneya sprzed 26 lat: fabularna „Piękna i Bestia”. Fani baśni nie mogli wymarzyć sobie lepszej Belli niż Emma Watson. Brytyjska aktorka i feministka wprowadziła jednak do historii poprawki

Disney znowu to zrobił. Przywrócił magię. Tym razem w postaci „Pięknej i Bestii” - fabularnej wersji ukochanej przez pokolenia animowanej baśni z 1991 r. Nie zrobił to ani po raz pierwszy, ani ostatni. Pierwszą i to udaną próbą był „Kopciuszek” z 2015 r., adaptacja animacji z 1950 r. (chociaż wcześniej powstała jeszcze znacznie mniej wierna fabularnie, szalona „Alicja w Krainie Czarów” Tima Burtona), a w zeszłym roku widzowie mogli wróci do dzieciństwa dzięki „Księdze Dżungli” (po drodze była jeszcze „Czarownica” o złej bohaterce ze „Śpiącej królewny”). Po „Pięknej i Bestii” w planach są jeszcze z kolei fabularne wersje m.in. „Mulan”, „Małej Syrenki” czy „Króla Lwa”. Lista jest długa.

Każdy powrót uwielbianej baśni sygnowany przez wytwórnię Walta Disneya spotyka się z olbrzymim entuzjazmem (a także olbrzymimi oczekiwaniami) widzów. W przypadku „Pięknej i Bestii” można mówić już wręcz o ekscytacji i szaleństwie. Film z 1991 r., historia miłości dziewczyny i zaklętego w przerażającą bestię księcia, jest bowiem jedną z najpopularniejszych animacji w historii Disneya. Do tego to pierwszy animowany obraz, który został nominowany do Oscara w kategorii „najlepszy film” („Piękna i Bestia” dostała dwa Oscary: za muzykę i utwór „Beauty and the Beast”), a piosenki z filmu weszły do kanonu muzyki filmowej i musicalowej.

Wytwórnia Disneya to ogromne zainteresowanie umiejętnie podsycała. W głównej roli - kochającej książki i pragnącej przygód Belli, jednej z najbardziej lubianej księżniczek Disneya, obsadzono równie lubianą Emmę Watson - aktorkę, która do historii kina weszła rolą Hermiony Granger we wszystkich ośmiu filmowych częściach „Harry’ego Pottera”. Obsada wypełniła się gwiazdami kina: sir Ianem McKellenem, Ewanem McGregorem, Emmą Thompson, Kevinem Klinem, Stanleyem Tuccim, Lukem Evansem czy Joshem Gadem. Z kolei w rolę Bestii wcielił się Dan Stevens, który zdobył serca widowni na całym świecie rolą w popularnym serialu kostiumowym „Downtown Abbey”, a obecnie zachwyca w amerykańskim serialu superbohaterskim „Legion”. Do trzeba dodać Alena Mankena, twórcę muzyki do oryginalnego filmu, który stworzył nowe aranżacje kultowych piosenek z 1991 r. i przepis na sukces mamy gotowy.

O sukcesie niewątpliwie trzeba już bowiem mówić. Nawet jeśli krytycy nie zostawiliby na filmie suchej nitki, to kin wyruszyłyby by tłumy, a „Piękna i Bestia” i tak stałaby się kasowym hitem. Jednak amerykańscy recenzenci może nie bardzo entuzjastycznie, ale chwalą film Billa Condona, a jako jego atuty wymieniają wierność oryginałowi i jednoczesną świeżość, urok, pięknie wykonane piosenki czy zapierającą dech w piersiach scenografię. Disney nie ma się więc co martwić, tak samo jak fani animacji sprzed 26 lat nie muszą się bać, że film ich dzieciństwa został zniszczony.

Jednak mimo wierności animowanej baśni twórcy zdecydowali się na małe, lecz znaczące zmiany. Główne z nich dotyczą postaci Belli, a wszystko to za sprawą Watson. 26-letnia Brytyjka znana jest bowiem nie tylko ze swojej kariery aktorskiej (w serii o Harrym Potterze zadebiutowała w wieku 11 lat, a przez lata stała się milionerką i gwiazdą; zagrała również w m.in. „Charliem”, „Bling Ring”, „Noe: Wybrany przez Boga” czy „Kolonii”) czy sukcesów odniesionych w świecie modelingu (uznawana jest za ikonę mody i ma na koncie wiele sesji w prestiżowych magazynach modowych), ale również dzięki swojej roli feministycznej aktywistki.