Papież podkreśla, że Kościół nie zamierza znosić celibatu. Ale powinien myśleć o tym, jak zaradzić drastycznemu brakowi kapłanów w Europie Zachodniej i krajach misyjnych.

Papież wypowiedział się na temat celibatu w opublikowanym kilkanaście dni temu wywiadzie dla gazety „Die Zeit”. Nie wykluczył, że w określonych warunkach mogliby zostawać księżmi tzw. viri probati (wypróbowani, doświadczeni mężczyźni).

„Kościołowi zawsze chodzi o to, aby rozpoznać właściwy moment, kiedy Duch Święty czegoś żąda” - mówił w tym wywiadzie Franciszek. „Musimy się zastanowić nad możliwością dopuszczenia do kapłaństwa «viri probati».

Trzeba będzie wtedy także określić ich zadania na przykład w daleko położonych parafiach”. Jednocześnie papież sprzeciwił się temu, aby sprawę celibatu pozostawić wolnej decyzji kandydata do stanu kapłańskiego.

Słowem, celibat obowiązuje nadal, ale zdaniem papieża warto myśleć o tym, czy w uzasadnionych przypadkach, zwłaszcza tam, gdzie księży dramatycznie brakuje, nie święcić także osób, które są szczerze i od dawna mocno związane z Kościołem, zarówno kawalerów, mężczyzn żonatych, jak i wdowców.

Problem braku księży z polskiej perspektywy może się wydać niezbyt palący, bo wydaje się, że jest ich dosyć. Według Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w parafiach w naszym kraju pracuje obecnie 20 800 księży. To dużo, ale o około 3 tys. mniej niż w roku 1991. Z drugiej strony ubyło także wiernych, mniej osób niż dawniej się regularnie spowiada. W dużo trudniejszej sytuacji są Kościoły w Holandii, Francji, Niemczech czy Szwajcarii, gdzie często team duszpasterski złożony np. z jednego kapłana, stałego diakona i kilku świeckich obsługuje kilka, w skrajnych przypadkach kilkanaście parafii. Łatwo się domyślić, że mszę św. odprawia się w każdej z nich wcale nie w każdą niedzielę. Dotkliwy brak księży odczuwają także kraje misyjne. W liczącej około 140 mln mieszkańców Brazylii pracuje mniej księży niż w Polsce – około 18 tysięcy.

- Problem na pewno istnieje – przyznaje ks. prof. Helmut Sobeczko, liturgista, emerytowany pracownik naukowy Wydziału Teologicznego UO. - Biskupi diecezji, w których kapłanów brakuje, z pewnością będą za pomysłem papieża Franciszka i będą chcieli żonatych mężczyzn święcić na kapłanów. Nie może być bowiem tak, że wierni z największego dobra, jakim jest Eucharystia, nie mogą korzystać z powodu celibatu. On jest w tej perspektywie kwestią drugorzędną, dyscyplinarną.

Powtarzam, nadrzędne dobro naszej wiary – Eucharystia – powinno mieć znaczenie najważniejsze i to będzie przemawiało za dopuszczeniem do posługi tych żonatych viri probati, o których w wywiadzie mówił papież. Zarządzać parafią mogą i świeccy. Przy ołtarzu i w konfesjonale nikt kapłana nie zastąpi.

Ksiądz profesor podkreśla, że wszystkie te zastrzeżenia nie przekreślają wartości celibatu, który przez stulecia w Kościele obowiązuje i się sprawdza. „Katechizm Kościoła katolickiego” przypomina, że kapłani zachowują celibat dla Królestwa Bożego i są powołani, by oddawać się całkowicie Bogu i ludziom. Ma on także wymiar praktyczny. Ksiądz bez rodziny jest całkowicie dyspozycyjny. Łatwo mu się np. przenosić z jednej parafii do drugiej. W Polsce najsilniej związana z celibatem dyspozycyjność ujawniła się po przeniesieniu katechezy do szkół po przełomie ustrojowym. Niemal z dnia na dzień księża podejmowali obowiązki w nowych miejscach, dopiero z czasem wielu z nich zastąpili świeccy katecheci. Z drugiej strony na Wschodzie celibatu księży nie ma (także w katolickich Kościołach wschodnich) i żonaci mężczyźni przyjmują tam święcenia (kto zostanie wyświęcony jako celibatariusz, ożenić się nie może).

Jeśli propozycja papieża w jakimś sensownym czasie miałaby się zrealizować, kluczowe pozostaje pytanie, kim mieliby być owi wypróbowani mężczyźni. Czy wystarczy, by byli gorliwymi, zaangażowanymi, świadomymi katolikami? Wydaje się, że nie. Ksiądz nie tylko przewodniczy liturgii. Musi rozstrzygać w konfesjonale wątpliwości moralne, a także głosić kazania, czyli nauczać. Skoro tak, to warunkiem koniecznym dopuszczenia do święceń będą pewnie ukończone studia teologiczne. W Europie nie powinno to być problemem, bo na Wydziałach Teologicznych studiuje wielu świeckich. Na misjach może być trudniej.

- Przyznaję, że trudno mi to sobie wyobrazić – mówi ks. Stanisław Klein, delegat biskupa opolskiego ds. misji z doświadczeniem pracy duszpasterskiej w afrykańskim Togo. - To się pewnie lepiej sprawdzi w dużych krajach, gdzie są wydziały teologiczne otwarte na świeckich. W Togo praktycznie nie było takiej możliwości. Misjonarze korzystają tam z pomocy świeckich katechistów, ale oni kończą coś w rodzaju dawnych kursów katechetycznych. To za mało, żeby kogoś wyświęcić na księdza. Myślę też, że rozpoczęcie święcenia osób żonatych może być pierwszym krokiem do odejścia od celibatu w ogóle.

- Tego bym się nie obawiał – mówi ks. prof. Tadeusz Dola z Wydziału Teologicznego UO. - Nie dąży do tego także papież. Podejmuje jedynie problem, o którym mówi się w części lokalnych Kościołów od dawna. Zajmowały się nim synody diecezjalne w Niemczech. W Ameryce Łacińskiej, gdzie wiernych jest bardzo dużo, ale kapłanów brakuje, coraz częściej zdarzają się odejścia od Kościoła do sekt. Bo bez kapłanów i bez stałego dostępu do Eucharystii ich więź z Kościołem i z Chrystusem staje się coraz bardziej luźna. To jest sprzężenie zwrotne: gdzie nie ma powołań, nie ma Eucharystii, gdzie nie ma Eucharystii, brakuje powołań. Papież, który z tamtego środowiska się wywodzi, zdaje sobie z tego sprawę o wiele wyraźniej niż my w Polsce.

Zdaniem ks. Doli w Ameryce Południowej, gdzie działają tzw. wspólnoty podstawowe, gromadzące zaangażowanych katolików, ze znalezieniem żonatych kandydatów do kapłaństwa nie powinno być problemu. - Mogłyby ich wyłaniać, wybierać te wspólnoty, a biskup potwierdzałby święceniami ten wybór - mówi. - A kwestia studiów teologicznych jest do nadrobienia, zwłaszcza że mówimy o świadomych chrześcijanach, którzy jakąś wiedzę o sprawach wiary mają. Nawet jeśli nie wszędzie są dziś warunki, żeby ich kształcić, to wypowiedź papieża jest przypomnieniem, że najwyższy czas o tym myśleć. Warunki przygotowania do kapłaństwa - także to, co powinno się znaleźć w programie studiów - określa Stolica Apostolska. I tego trzeba przestrzegać. Ważne, by żonaty katechista podejmujący studia wiedział, że one mogą się skończyć święceniami.

Poza aspektami teologicznymi i prawnymi sprawa ma także wymiar psychologiczny. Obecność żonatych mężczyzn przy ołtarzu musieliby zaakceptować nie tylko bezżenni kapłani, ale i – co może być trudniejsze – wierni. Gdy przed laty zaczynali funkcjonować nadzwyczajni szafarze Eucharystii, w większości żonaci, nie wszyscy chcieli od razu przyjmować Ciało Pańskie z ich rąk.

- Wróćmy do nauczania Jana Pawła II o małżeństwie – proponuje ks. prof. Dola. – Papież dowartościowuje w nim małżeństwo i miłość małżeńską, także w jej wymiarze cielesnym, jako wymianę darów. Chętnie deklarujemy miłość do papieża. Jak się przejmiemy jego nauczaniem o świętości sakramentu małżeństwa, nie będziemy mieli problemu z zaakceptowaniem faktu, że żonaty mężczyzna celebruje mszę św. Sądzę, że taka kwestia może być podnoszona w Polsce, gdzie jeszcze nie wiemy, jak brak księdza może być dotkliwy. W krajach, gdzie duchownych prawie już nie ma, nikt takich problemów mnożyć nie będzie. Tam pragnienie Eucharystii i świadomość, czym ona jest, z pewnością będą ważniejsze od tego, czy ksiądz jest żonaty czy nie.