Klaudia Hendel ze złamanym kręgosłupem wróciła do domu w Morawicy. Mimo że życie zwyciężczyni "Bitwy na Głosy" jest teraz okupione olbrzymim bólem, dziewczyna cieszy się każdym dniem.

ZOBACZ TAKŻE: Klaudia Hendel dziękuje za wsparcie

Przypominamy, że utalentowana wokalistka z Morawicy, która w trzeciej edycji „Bitwy na głosy” sięgnęła po zwycięstwo z grupą Andrzeja Piasecznego, była uczestniczką tragicznego wypadku, w wyniku którego odniosła mnóstwo obrażeń wewnętrznych.

Kierowca samochodu, którym dziewczyna wracała do domu z Wrocławia stracił panowanie nad kierownicą i wbił się w metalowe w barierki oddzielające pasy ruchu. Aby wróciła do zdrowia potrzebuje długiej i bardzo kosztownej rehabilitacji.

Poruszające słowa rodziców

Miesiąc po wypadku Klaudii jej rodzice opublikowali na profilu „Hendel musisz. Pomagamy Klaudii Hendel” poruszający wpis:
"Kochani, upłynął miesiąc od wypadku naszej córki Klaudii. Miesiąc strachu, niepokoju, wzlotów i upadków, miesiąc deszczu łez, modlitwy. Jednym słowem najgorszy okres w naszym życiu - walki o życie i zdrowie najukochańszej osoby. Zagrożenie życia minęło, odetchnęliśmy, ale tylko troszkę. Nigdy nie wiemy, co przyniesie kolejny dzień. Raz jest z górki, raz pod górkę. Nadal trwa walka o powrót do sprawności Klaudii, bojowej dziewczyny, której w tak ciężkich chwilach, uśmiech nie znika z twarzy. Za tym uśmiechem kryje się mnóstwo bólu i cierpienia, niepewności o dalszy los. Ciągle będziemy powtarzać, że jest niesamowita. Od wypadku tylko dwa razy usłyszeliśmy pytanie: „Dlaczego to mnie spotkało, przecież ja nigdy nikomu źle nie życzyłam”. Poza tym nasze dziecko nie ma pretensji do losu. Cieszy ją każdy gest dobroci wykonany w jej stronę. Niewiele jest tak silnych osób jak ona. W czwartek powiedziała: „Na mnie trafiło, bo Bóg wiedział, że dam radę”. My wiemy, że da i będziemy ją w tym wspierać.

Co do jej stanu zdrowia to nie jest tak „kolorowo” jak wygląda. Patrząc na Klaudię wydaje się, że zaraz podniesie się z łóżka. Niestety nie nastąpi to szybko. Ustępuje niedowład prawej ręki, gorzej jest już z prawą nogą. Lewa ręka była urwana i nikt nie wierzył, że da się ją uratować. Wymaga jeszcze zabiegów operacyjnych. To ona jest naszym największym zmartwieniem. Kolejny problem, to złamany kręgosłup. Wiem, jesteście zdziwieni, bo ta wiadomość nie była podawana do opinii publicznej, ale niestety taka jest prawda. Pocieszeniem jest to, że rdzeń kręgowy jest cały. Klaudia potrzebuje rehabilitacji, zabiegów operacyjnych, różnego rodzaju przeszczepów i przede wszystkim naszego i Waszego wsparcia. Więc nie zapominajcie o niej i walczmy razem z nią. Dziękujemy za wszystko." Podpisano: Rodzice Klaudii

Jej życie jest wypełnione jest teraz ogromnym bólem

W ostatnich dniach Klaudia już opuściła szpital. Powinna być teraz na oddziale rehabilitacji neurologicznej, ale nie jest to możliwe ze względu na niezagojone rany ręki. Pod wrażeniem determinacji dwudziestolatki z Morawicy jest jej mama, Edyta Hendel.
– Moja córka jest bardzo waleczna i szybko dochodzi do siebie. Widząc ją zawsze radosną i uśmiechniętą, wydaje się że jest już zdrowa. Nic bardziej mylnego. Owszem cieszy się że żyje, że może być wśród nas, ale jest to okropione ogromnym bólem, który nie ustępuje. Kiedyś powiedziałam, że chciałabym jej ulżyć i zabrać jej cierpienie na siebie, ale tak naprawdę wiem że nie dałabym rady. Nie jestem tak wytrzymała i silna psychicznie jak ona - przyznała mama Klaudii.

Nie wstydzi się wózka, na nowo uczy się chodzić

Kiedy Klaudia wróciła do domu w Morawicy dostała zastrzyk pozytywnej energii. Pomimo obolałych wnętrzności chciała iść na spacer, chłonęła każdą chwilę i ciągle powtarzała, jak dobrze, że jest z rodziną, że mogło jej tu już nie być. Nie wstydziła się wózka, ani swojego stanu. Spacer sprawił jej ogromną radość. W tej chwili dziewczyna potrafi wstać z wózka i przejść spory dystans. - Śmiejemy się, że trzy razy w życiu uczyła się chodzić. Niestety drugi raz także ze względów zdrowotnych – wyjaśniają rodzice.

Jej ręka wymaga interwencji skalpela

Niedługo w domu państwa Hendelów zawita prywatny rehabilitant, który pomoże powrócić dziewczynie do sprawności. Niestety Narodowy Fundusz Zdrowia ma zajęte terminy wizyt domowych do końca roku… - Mamy nadzieję, że leczeniem jej niesprawnej ręki zajmie się wybitna pani doktor. To ona nas prowadzi. Jak tylko będzie to możliwe podejmie się zoperowania kończyny Klaudii. Dzisiaj ponownie zawitamy w jej prywatnym gabinecie w Krakowie, ponieważ rana córki wymaga interwencji skalpela i chirurga – wyjaśnia Edyta Hendel.


Leczenie potrwa latami

Rodzice Klaudii są szczęśliwi, że ich córka wybudziła się ze śpiączki ale jednocześnie pełni obaw o to, jak teraz będzie wyglądało jej życie. - Trzymajcie za nas kciuki. Nasze dziecko cierpi, a my razem z nią. Serce nam się rozpada na milion kawałków. Ta niemoc jest nie do wytrzymania. Już wiemy, że jej leczenie potrwa latami. Pocieszenie jest tylko jedno, że technika która idzie do przodu w połączeniu z panią doktor może zdziałać cuda. I na to liczymy - zaznaczają rodzice.

Na razie ręka jest niewładna

Wypadki takie, jak Klaudii sprawiają, że inaczej odbieramy pewne sprawy, dokonujemy przewartościowań. - Klaudia żyje - to jest jeden cud, utrzymała rękę - to drugi cud, a trzeci będzie taki, że zacznie nią w pełni ruszać – mówi Edyta Hendel. Wyjaśnia jednak, że obecnie jest to niemożliwe ze względu na zerwanie nerwów obwodowych ręki: pośrodkowego i promieniowego. Odległość między kikutami nerwów jest bardzo duża, operacja bardzo ryzykowna i do końca wiadomo, kiedy będzie możliwa. - Wierzymy że będzie dobrze, modlimy się i dziękujemy wszystkim za wsparcie. Leczenie i rehabilitacja Klaudii to nie tylko jej ogromna siła walki, wsparcie rodziny i Wasze, bez którego nie byłoby dalszej motywacji, ale to przede wszystkim ogromne koszta - zabiegi, ćwiczenia , konsultacje ze specjalistami, same dojazdy oraz rzeczy użytku codziennego, które są Klaudii niezbędne do powrotu do zdrowia. Za całe okazane wsparcie dziękujemy każdemu z osobna – zaznaczają państwo Hendelowie.

Pomóżmy!

Już w najbliższą niedzielę, 6 sierpnia zorganizowany zostanie „Bieg Charytatywny dla Klaudii Hendel”. Wpisowe biegu kosztuje 20 złotych, ale warto zaznaczyć, że te pieniądze na pewno zostaną dobrze wykorzystane, bo cały dochód z biegu organizowanego przez Stowarzyszenie Tradycja i Nowoczesność z Celin zostanie przekazany właśnie na pomoc Klaudii. Start biegu na dystansie około trzech kilometrów, w niedzielę, 6 sierpnia o godzinie 10 przy zalewie w Łabędziowie (gmina Morawica).

Cały czas działają konta dla Klaudii, na które chętni mogą przesyłać pieniążki na jej dalsze leczenie.
Fundacja z Uśmiechem:
20 1090 2040 0000 0001 0887 3169
w tytule: „DLA KLAUDII HENDEL”
Fundacja Kazimierz:
98 1050 1416 1000 0090 8003 9226
w tytule: „POMOC DLA KLAUDII”

Pomóc też można przez zorganizowana przez przyjaciół Klaudii zrzutkę.