„To chłopiec!” - taki komunikat pojawił się na twitterowym koncie Lufthansy 28 lipca. Mały Nikolai przyszedł na świat 12 tysięcy metrów nad Oceanem Atlantyckim.

38-letnia Bułgarka zaczęła rodzić podczas lotu z Bogoty do Frankfurtu. Na pokładzie airbusu było 191 pasażerów, wśród których na szczęście znalazło się 3 lekarzy.

Załoga samolotu szybko zorganizowała na tyłach pokładu miejsce, w którym rodząca kobieta mogła położyć się i oddać pod opiekę załogi i lekarzy. Mały Nikalai dostał imię na cześć jednego z nich.

Narodziny odbyły się bez komplikacji, a pilot postanowił wylądować w Manchesterze, by mama i noworodek jak najszybciej trafili do szpitala.

- To był, oprócz narodzin mojego syna, najbardziej wzruszający moment mojego życia. Przez 37 lat pracy nie zdarzyło mi się nigdy coś takiego – podsumował kapitan samolotu Kurt Mayer.

- Byliśmy niesamowicie szczęśliwi, gdy wszystko dobrze się skończyło. Ściskaliśmy się i ocieraliśmy łzy wzruszenia, a pasażerowie bili brawo - opowiadała jedna ze stewardes.

Na pokładzie Lufthansy urodziło się przez 52 lata 11 niemowląt. Choć jest to sytuacja wyjątkowo rzadka, personel przechodzi specjalne szkolenie, by móc fachowo pomóc kobiecie podczas niespodziewanego porodu.


Zobacz także:


Jak ratuje się wcześniaki?

Źródło: TVN