Z roku na rok odsetek niezaszczepionych wzrasta. Część rodziców mówi wprost, że nie zamierza szczepić swoich pociech. Boją się powikłań i nie wierzą lekarzom.

Państwowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Kłodzku bije na alarm. W ubiegłym roku 99 rodziców odmówiło obowiązkowych szczepień swoich dzieci. Dla porównania w roku 2015 na niezaszczepienie maluchów zdecydowało się 54 opiekunów.

- Z roku na rok liczba nieszczepionych dzieci wzrasta i jest to bardzo niepokojące - mówi Krzysztof Dąda, kierownik działu epidemiologicznego z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kłodzku.

- Trzeba pamiętać o tym, że obowiązkowe szczepienia są konieczne, żeby ochronić całą populację dzieci przed powikłaniami chorób wieku dziecięcego, które w konsekwencji mogą doprowadzić do śmierci - dodaje Dąda.

Kłodzki Sanepid prowadzi rejestr odczynów poszczepiennych. Formularz zgłoszeń odczynów poszczepiennych składa się z dwóch części. Pierwszą, wypełnia punkt szczepień, drugą - wypełnia już Inspekcja Sanitarna. Jak zaznacza Krzysztof Dąda, odczyny są łagodne: gorączka i zaczerwienienie.

Rodzicom, którzy nie szczepią swoich dzieci grożą konsekwencje prawne. Najpierw rodzice są wezwani na rozmowę w Sanepidzie. Jak mówi Krzyztof Dąda, najczęściej nikt nie przychodzi. Potem jest upomnienie.

- Gdy wyczerpiemy wszystkie środki administracyjne, piszemy tytuł wykonawczy i składamy wniosek do Wojewody Dolnośląskiego o nałożenie grzywny - dodaje kierownik działu epidemiologicznego.

Na naszym terenie były już takie przypadki, gdy wojewoda nałożył 500 zł kary za każde niezaszczepione dziecko. - Jak się okazuje, to nie jest tak duża kwota, która mogłaby odstraszyć rodziców. Nie motywuje do szczepień - dodaje Dąda.

W tym roku wysłano już cztery upomnienia i 95 wezwań do wszystkich uchylających się od szczepień. - Niestety, zazwyczaj jest to zabawa pocztowa w pytania i odpowiedzi - mówi z żalem szef stacji epidemiologicznej.

Jak podkreśla, większe są zalety szczepienia dzieci, niż jego unikania. Rodzice podnoszą często fakt, że po nich występują niepożądane odczyny poszczepienne.


_________________________________________________________________________________


_________________________________________________________________________________

- Ale produkty spożywcze też mają szkodliwe skutki. W porównaniu ze szczepionkami jest ich miliony więcej. Rodzice boją się rtęci, która jest w tej chwili w formie metylowej (nieszkodliwej dla organizmu) i jest ona wydalana z organizmu. Więcej rtęci mają owoce morza czy margaryna - przekonuje Dąda.

Wielu rodziców jednak obstaje przy swoim. - Mamy prawo do decydowania, jakie szczepienia i kiedy zostaną podane dziecku - mówi Anna, mama dwójki dzieci z Nowej Rudy. - Dlaczego pediatrzy mówią nam tylko o zaletach szczepień, a nie o możliwych ostrych powikłaniach - pyta pani Ania.

- Dziecko poprzez szczepienie ma nabyć odporność indywidualną i populacyjną - tłumaczy Leszek Ujma, ordynator Oddziału Pediatrycznego w kłodzkim Zespole Opieki Zdrowotnej. - Nawet, jeżeli w grupie znajdzie się osoba nieszczepiona, to nie zachoruje, bo jest otoczona przez zdrowe dzieci. Warto sobie jednak wyobrazić, co będzie w sytuacji odwrotnej. Może dojść do śmiercionośnych epidemii - przestrzega ordynator Leszek Ujma.

Jak podkreślają specjaliści, jest to cios w odporność populacyjną. - My nazywamy takie osoby pasożytami immunologicznymi, bo korzystają z tego, że inni są zdyscyplinowani i dbają o interes publiczny - mówi Krzysztof Dąda.

Takie argumenty w ogóle nie przekonują jednak rodziców. - Szczepienie dla dobra ogółu mnie nie interesuje. Dla mnie najważniejsze jest zdrowie i dobro mojego dziecka - tłumaczy pani Anna.

Kłodzki Sanepid prowadzi akcje edukacyjne w poszczególnych punktach szczepień. - To im przekazujemy ulotki, bo to oni na co dzień spotykają się z rodzicami i ich dziećmi. Chcemy, aby edukowali rodziców, mówili o zaletach, a także o odczynach poszczepiennych, które mogą wystąpić - zapewnia Dąda.

- Zdecydowanie lepiej jest zaszczepić dziecko. Kalendarz szczepień obowiązkowych powinien być respektowany przez każdego rodzica - informuje Jadwiga Radziejewska, dyrektor kłodzkiego ZOZ-u, która jest wielką zwolenniczką zastrzyków odpornościowych. Podobnie jak inni lekarze przestrzega przed epidemią i ryzykiem, jakie niesie.