Niepełnosprawna Lenka nie została wpuszczona na plac zabaw w centrum handlowym w Rumi. Kolejno odmawiano dziecku wejścia z matką, ze starszym bratem, a na końcu samej. - Odmowa nie wynikała z niepełnosprawności dziecka - twierdzą przedstawiciele firmy. Sytuację zbada Rzecznik Praw Dziecka.

Lenka ma sześć lat, ale wygląda na trzylatkę. Urodziła się z bardzo rzadką chorobą genetyczną, której skutkiem jest m.in. niepełnosprawność intelektualna w stopniu umiarkowanym.

Dziewczynka jednak - choć nie tak sprawnie jak rówieśnicy - chodzi, biega. A także, jak każde inne dziecko, uwielbia zabawę.

- W ostatnią sobotę wybrałam się z córeczką i 11-letnim synem do placu zabaw w Auchan w Rumi - relacjonuje pani Anna.

- Lenka marzyła o basenie z kolorowymi piłeczkami. Stanęłam w kolejce, by zapłacić za bilet. Chciałam wejść na plac zabaw z dzieckiem. Od pracownicy firmy usłyszałam, że nie mam do tego prawa, gdyż rodzice z dziećmi wpuszczani są do środka jedynie między poniedziałkiem a czwartkiem.

Pani Anna tłumaczyła, że zabawa Lenki może trwać tylko 10 minut. Prosiła o wyrozumiałość dla chorego dziecka.

- Popłakałam się - przyznaje mama Lenki. - Potem syn zaoferował, że wejdzie z siostrą, ale pracownica firmy stwierdziła, że nie ma do tego prawa, bo opiekunem dziecka nie może być ktoś, kto nie ma 18 lat. Ręce mi opadły! Jeszcze zaproponowałam, żeby Lenka weszła sama, bo w końcu na placu zabaw jest animatorka. To też okazało się niemożliwe.

Sytuacja robiła się coraz bardziej nerwowa. Kolejka zniecierpliwionych dzieci i ich opiekunów rosła.

- W tym zamieszaniu syn, myśląc, że działa w obronie siostry, nagle wyciągnął kabel z komputera pracownicy firmy - mówi Anna. - Nie usprawiedliwiam go, zrobił źle. Wtedy już usłyszałam, że firma kategorycznie nie wyraża zgody na wpuszczenie córki i że zaraz zostanie wezwana policja.

Przed pięcioma laty Polska ratyfikowała Konwencję ONZ o Prawach Osób Niepełnosprawnych. W „poradnikach antydyskryminacyjnych” jako przykład na bezprawną segregację dzieci podaje się „odmowę wstępu dziecka niepełnosprawnego do punktu zabaw na terenie centrum handlowego na czas zakupów” .

Według Katarzyny Kutyły, koordynatorki Placów Zabaw RO-AN, przebieg wydarzeń w Rumi był nieco inny: - Nie padła groźba wezwania policji. Pracownik zachęcił klientkę do skorzystania z bezpłatnego placu zabaw, który znajduje się obok. Poprosił, aby klientka się uspokoiła, ponieważ w innej sytuacji będzie zmuszony wezwać ochronę. Agresja mamy i starszego chłopca spowodowała, że opiekun na placu zaczął się obawiać o bezpieczeństwo pozostałych dzieci. Rozumiemy potrzeby naszych podopiecznych, dbamy o ich bezpieczeństwo i wszystkich traktujemy jednakowo.

Katarzyna Kutyła tłumaczy, że priorytetem jej firmy jest bezpieczeństwo pozostawionych pod ich opieką dzieci.

- Odmowa nie wynikała z niepełnosprawności dziecka, tylko z sytuacji, która miała miejsce w sobotę w godzinach szczytu, w których nie wpuszczamy dzieci z opiekunem - wyjaśnia. - Ponadto dziecko w wieku 11 lat nie może być opiekunem innego dziecka, tym bardziej niepełnosprawnego. Na placu nie ma osoby, która mogłaby opiekować się tylko jednym dzieckiem. Dziecko natomiast nie było samodzielne - dodaje.

- A na jakiej podstawie sformułowano taką ocenę? - denerwuje się mama Lenki. - Córka nie jest mniej samodzielna od zdrowych trzylatków.

W regulaminie placów zabaw rzeczywiście znajduje się informacja, że rodzice nie wchodzą do środka wraz z dziećmi. Nie ma jednak zastrzeżenia, że w zabawie nie mogą brać udziału dzieci niepełnosprawne.

- Lenka, tak jak inne dzieci, ma prawo do zabawy w miejscu publicznym - mówi dr Jolanta Wierzba, zajmująca się dziećmi z chorobami rzadkimi. - Regułą powinna być zgoda na wpuszczanie na plac zabaw rodziców chorych dzieci.

Czytaj również: Kontrole w salach zabaw dla dzieci na Pomorzu. Nieprawidłowości aż w 9 punktach

Opinia Rzecznika Praw Dziecka

Rzecznik Praw Dziecka zbada zaistniałą sytuację.

Ograniczanie dzieciom z niepełnosprawnością możliwości do realizacji prawa do zabawy nosi znamiona dyskryminacji

"Ograniczanie dzieciom z niepełnosprawnością możliwości do realizacji prawa do zabawy nosi znamiona dyskryminacji - czytamy w liście, jaki przysłał do naszej redakcji Łukasz Sowa, rzecznik prasowy z Biura Rzecznika Praw Dziecka. - Przedsiębiorcy prowadzący sale zabaw nie mogą uzależniać dostępu dziecka do sali od tego czy ma orzeczoną niepełnosprawność, czy nie. Niedopuszczalne jest także zawieranie w regulaminach zapisów wykluczających z udziału w zabawie dzieci z niepełnosprawnością (klauzula abuzywna). Jednakże wyjątek może stanowić sytuacja ograniczenia korzystania z konkretnych urządzeń, które byłyby dla nich niebezpieczne – ograniczenie to wynika wyłącznie z ochrony dziecka z niepełnosprawnością i zagwarantowania mu prawa do bezpiecznej zabawy. Sala zabaw to nie jest miejsce „wyjęte spod prawa” - i tak jak inne - powinno respektować zapisy Konwencji o prawach dziecka i Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. Przy tym niedopuszczalna jest sytuacja, w której przedsiębiorca wyłącza swoją odpowiedzialność za dziecko. Jeśli właściciel umożliwia pozostawienie dziecka w sali zabaw, musi ono przez cały czas przebywać pod opieką osoby wyznaczonej przez przedsiębiorcę. Ponadto ważne jest określenie w regulaminie liczby dzieci, które mogą jednocześnie przebywać w sali zabaw oraz maksymalnej liczby dzieci znajdujących się pod popieką 1 opiekuna (z uwzględnieniem ich wieku)."