Nowe przepisy o pracy tymczasowej kobiet, które już przyjął Sejm, nie podobają się pracodawcom. Mogą wypchnąć kobiety z rynku pracy.

Kobiety ciężarne, które pracują tymczasowo, będą lepiej chronione. Ich umowy będą automatycznie przedłużane przez agencję pracy tymczasowej do dnia porodu, jeżeli pracownica „będzie miała co najmniej 2-miesięczny łączny okres skierowania do wykonywania pracy tymczasowej”. Agencja będzie musiała zapewnić takiej kobiecie pracę, nie będzie mogła jej zwolnić. Kobieta w czasie ciąży nabędzie prawo do zasiłku chorobowego, a po porodzie będzie mogła liczyć na zasiłek macierzyński. Na Pomorzu sprawa może dotyczyć kilkunastu tysięcy kobiet (wszystkich pracowników tymczasowych jest ponad 50 tys.).

Zobacz też: Ciężarne bez kolejki do specjalisty?

- Pracownice w niektórych agencjach pracują na bardzo złych warunkach, często łamane są ich prawa. Nowe przepisy to sukces, zapewniają ochronę, która kobietom po prostu się należy - twierdzi Tomasz Teodorczyk, ekspert ds. rynku pracy.

Nowelizacja budzi kontrowersje wśród pracodawców. - Specyfika agencji pracy tymczasowej jest taka, że zapewniamy pracę na krótkie okresy. Co zrobię z kobietą w ciąży, dla której akurat nie będę już miał pracy? To jasne, że będę musiał załatwić jej lewe zwolnienie lekarskie. Nie będzie mnie stać na jej utrzymanie - mówi nam szef agencji działającej na Pomorzu.

Eksperci ze Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia dodają, że prawo jest niedopasowane do realiów. - Proponowane rozwiązanie może wypchnąć kobiety z rynku pracy. Agencja nie będzie miała możliwości zapewnienia kobiecie ciągłości pracy u tego samego pracodawcy. Obawy pracodawców, związane z ryzykiem podniesienia kosztów, mogą spowodować wzrost zainteresowania innymi formami współpracy lub wręcz zmniejszeniem popytu na pracę kobiet - uważa Karina Knyż-Grzywa, dyrektor biura SAZ.

Rządowy projekt przyjął już Sejm. Nowelizacja ma wejść w życie w czerwcu.

agnieszka.kaminska@polskapress.pl

Wideo: Dzień Dobry TVN/ x-news