W grudniu torunianie z ciekawością zaglądali w witryny przy ul. Łaziennej, a teraz czekają na 15. sezon „Kuchennych rewolucji”. Co wydarzyło się w lokalu, który reformowała Magda Gessler? Na razie gołym okiem widać, że zmienił nazwę na „La Nonna Siciliana”, ma skromniejszą kartę i... wyższe ceny. Czy rewolucja uda się, jak w inowrocławskiej „Penelopie”, czy też skończy się plajtą jak w innej toruńskiej restauracji „Zamkowej”? Znana restauratorka, podobnie jak telewizyjny program, budzi skrajne emocje: od uwielbienia do obrzydzenia. Reklamę potrafi jednak knajpie zrobić nie byle jaką.

To transakcja wiązana. „Kuchenne rewolucje” żywią się gastronomiczną porażką i konfliktem. Jeśli Magda Gessler ma lokal uratować, najpierw przedstawić trzeba jego nędzę: słabe jedzenie, niedouczony personel, nieporadnego szefa, najlepiej skłóconego z (wstaw właściwe, personelem, szefem kuchni, żoną, matką, dziećmi). Scenariusz alternatywny to dobre jedzenie i załoga na poziomie, ale brak pomysłu na knajpę.

Toruńska firma ABM zdobywa rynek kosmiczny

Lokal, który chce w ciągu czterech telewizyjnych dni zostać uzdrowiony przez Magdę Gessler i zyskać sławę na pół kraju, musi swoje problemy sprzedać na wiz-ji. Co sprzedała knajpa przy Łaziennej?

Bo kucharze nadużywali?

- Umowa z telewizją zobowiązuje nas do tajemnicy - mówi właściciel restauracji. - Mimo tego, że „naszego odcinka” jeszcze nie emitowano, zainteresowanie klientów wzrosło.

Magda Gessler z ekipą była przy ul. Łaziennej 22 w Toruniu w grudniu. W lokalu, który przez pewien czas próbował działać jako „Asia House”, a od lipca 2016 roku - jako „Italian House”. Ale właściciel miał na głowie wiele innych spraw, pozakulinarnych, i biznes wymykał mu się chyba spod kontroli. Kiedy zmienił kuchnię orientalną na włoską, atmosfera lepsza nie była.

Oto, co sam właściciel napisał w listopadzie na facebookowym profilu restauracji, odpowiadając na krytyczną opinię: „(...) Bardzo słaby komentarz, wygenerowany przez znajomego dwóch kucharzy, którzy zostali wyrzuceni za picie alkoholu oraz nadużycie środków odurzających w pracy. Ze względów bezpieczeństwa nie mogliśmy zaakceptować tej sytuacji”.

Mimo tych kłopotów „Italian House”, stawiający na świeże i oryginalne produkty oraz włoskie smaki, doczekał się miłośników. Świadczyły o tym komentarze usatysfakcjonowanych gości.

Dziś restauracja nazywa się „La Nonna Siciliana”. Ma zdecydownie skromniejszą kartę dań i trochę wyższe ceny, ale nadal stawia na smaki Italii. „Kuchenne rewolucje” wracają na antenę 16 lutego, więc zainteresowanym pozostaje cierpliwie czekać na 15. sezon programu.

Tymczasem na facebookowym profilu „La Nonny Siciliany” - opinie skrajne. „Kolejny przykład restauracji, która po „Kuchennych rewolucjach” zyskuje tylko jednorazowych klientów. (...) Mniej rozgotowany makaron można spotkać w szpitalach; na sto procent nie był przygotowywany na świeżo” - ocenia Marta.

„Zdecydowane smaki, dania świeże i umiarkowanie doprawione. Czuć jakość i zaangażowanie obsługi” - pisze z kolei Michał.

„Penelopa” i finał ze śrubką

W Inowrocławiu znana restauratorka gościła w 2011 roku. Rewolucjonizowała restaurację „Penelopa”, działającą do dziś obok czterogwiazdkowego hotelu przy ul. Solankowej.

- Obroty wzrosły nam o 85 procent - takim stwierdzeniem kończył przygodę z Magdą Gessler właściciel lokalu Tomasz Dybalski. Nim jednak do tego doszedł, przeszedł na wizji sporo...

Początek programu to, rzecz jasna, obraz nędzy i rozpaczy. Karta dań w „Penelopie” liczy aż 80 pozycji, kelner nie potrafi wymówić nazywy spaghetti „aglio olio peperencino” , a w kuchni nie ma szefa. Negatywnym bohaterem okazuje się pan Michał, menadżer lokalu, który nie potrafi zadowolić Magdy Gessler i podać dziesięciu najczęściej zamawianych dań. Inowrocłowianie natomiast o „Penelopie” mówią źle: że jedzenie bez smaku, niedoprawione jakieś...