Rok lub dwa lata więzienia dla rodzica, który nie płaci alimentów na dzieci przez trzy miesiące. Policjanci przeszli szkolenie z obsługi spraw dotyczących ściągalności alimentów

Już niebawem policjanci z komisariatów w całym kraju mogą się spodziewać wizyt kobiet, które od byłych mężów i konkubentów nie dostają alimentów na dzieci. Wkrótce miną bowiem trzy miesiące, odkąd weszła w życie nowelizacja przepisów kodeksu karnego dotycząca ścigania osób, które nie płacą na swoje dzieci. Zakłada ona, że można ścigać rodzica, który przez trzy miesiące zalega z płatnościami. Przepisy obowiązują od początku czerwca, a zmieniony został artykuł 209 kodeksu karnego.

Do tej pory można było ścigać osoby, które uporczywie nie płaciły alimentów. Nie było jednak określone dokładnie, ile czasu musi upłynąć, by zostało to uznane za uporczywe. Teraz to się zmieniło.

Policjanci z naszego województwa czekają na zgłoszenia.

- Funkcjonariusze są przygotowani do zmian - zapewnia mł. insp. Joanna Kącka, rzeczniczka łódzkiej policji. - W szkoleniach udział wzięli kierownicy komórek dochodzeniowo-śledczych, którzy przekazali informacje podwładnym. Opracowany został algorytm, który ma usprawnić postępowanie. Chodzi o uporządkowanie czynności wykonywanych w ramach postępowania, by zachować zasadę ekonomiki i sprawności postępowania, a jednocześnie wyczerpać wszystkie możliwości procesowe i zebrać kompletny materiał dowodowy.

Zaległe alimenty w Łódzkiem. Dwaj 77-latkowie to najstarsi dłużnicy alimentacyjni

Do zgłaszania się kobiet na policję namawia Dorota Herman z Konstantynowa Łódzkiego ze stowarzyszenia „Dla naszych dzieci”, które od dawna walczy o lepsze ściąganie alimentów.

- W stowarzyszeniu są kobiety, które już dwa czy trzy razy zgłaszały na policji, że ich byli mężowie lub partnerzy nie płacą alimentów - mówi Dorota Herman. - Musiały opowiedzieć niemal całe swoje życie, a sprawy w wielu przypadkach były następnie umarzane. Mam nadzieję, że ich to nie zniechęciło i że znów zdecydują się zawalczyć o pieniądze dla swoich dzieci, a policjanci tym razem będą lepiej na to przygotowani. Apeluję, by kobiety nie bały się walczyć o to, co należy się ich dzieciom.

Część matek nie czekała aż przepisy wejdą w życie i już wcześniej zgłaszała się na policję. W ostatnim czasie tych zgłoszeń przybyło. O ile w czerwcu 2016 r. policjanci z naszego województwa rozpoczęli 56 tzw. postępowań przygotowawczych, które dotyczyły ścigania alimentów, to w czerwcu tego roku rozpoczętych postępowań przygotowawczych było już 133.

Poza tym część wyrodnych rodziców wystraszyła się już samych zapowiedzi zaostrzenia przepisów i zaczęła płacić.

Niektórzy płacą je na bieżąco, inni także walczą z zaległościami. Są i tacy, którzy zaczęli płacić małe kwoty. Część ojców - jak wynika z informacji ze stowarzyszenia „Dla naszych dzieci” - płaci po 100-200 zł miesięcznie, inni oddają większe kwoty.

W Łódzkiem przybywa rodziców, którzy nie płacą alimentów

Tymczasem tzw. długi alimentacyjne wciąż są liczone w miliardach złotych. Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że ponad 318 tys. nieuczciwych rodziców z całego kraju jest winnych swoim dzieciom ponad 11 mld zł.

W tym gronie jest niemal 20 tys. mieszkańców woj. łódzkiego. Ich dane znikną z rejestru dłużników, jeśli spłacą ponad 693 mln zł. Zdecydowana większość tzw. alimenciarzy z woj. łódzkiego to ojcowie, w tym gronie są zaledwie 1132 matki. Podobnie jest w całej Polsce, aż 95 proc. osób, które nie płacą na swoje dzieci, to mężczyźni.

Szacuje się, że w całym kraju alimentów nie otrzymuje nawet milion dzieci.

Artykuł 209 kk

Zmiana przepisów dotyczących ścigania tzw. alimenciarzy dotyczy artykułu 209 kodeksu karnego.

Przed zmianami ścigani mogli być ci rodzice, którzy uporczywie uchylali się od płacenia alimentów. Nie było jednak zdefiniowane samo pojęcie „uporczywie” i wszystko zależało od interpretacji sądów.

Po zmianach ścigani mogą być rodzice, którzy alimentów nie płacą przez trzy miesiące. Grozi im za to rok więzienia lub grzywna albo ograniczenie wolności. Rodzice mogą jednak trafić za kratki na dłużej. Jeśli sąd uzna, że dziecko nie miało zaspokojonych podstawowych potrzeb, gdyż nie otrzymywało alimentów, to wyrodny rodzic może w takiej sytuacji w więzieniu spędzić nawet dwa lata.

Nie jest to jednak ostateczność, rodzice mogą uniknąć przykrych konsekwencji. Warunek jest jeden: zapłata zaległych alimentów. Wyznaczony został konkretny termin: 30 dni od pierwszego przesłuchania w tej sprawie.

Wszystko jednak w rękach sądu: jeśli sędzia uzna, że wina rodzica była duża, podobnie jak tzw. społeczna szkodliwość czynu, to mimo iż rodzic zapłaci zaległe alimenty, i tak może wylądować w więzieniu lub być skazany na zapłatę wysokiej grzywny.