Na Podkarpaciu w ponad 5 tysiącach rodzin dochodzi do stosowania przemocy. To dane za 2016 rok. W 2015 roku było jeszcze gorzej...

ZOBACZ TAKŻE: Derby Włocławka. Taniec kibiców i piłkarzy po zakończeniu meczu Lider - Włocławek

(Źródło: pomorska.pl)

- W obecności rodziny i przyjaciół mówił do mnie „kochanie” i „żono”. Kiedy byliśmy sami groził, że mnie zabije - wspomina pani Magdalena, która przez ostatnie lata doświadczała przemocy ze strony męża. - Robiłam wszystko, żeby go nie sprowokować, żeby tylko był w dobrym humorze. Ale im bardziej się starałam, tym gorzej mnie traktował. Kazał mi spać na podłodze, bo wypominał, że to on kupił nam łóżko. Nie pozwolił iść do pracy, ale kazał mi łożyć na dom. Bez konsultacji z nim nie mogłam nic kupić.

Pani Magdalena pokornie godziła się na wszystko. - W końcu uwierzyłam, że to moja wina, że mi nikt nie zechce pomóc - przyznaje kobieta. Kilka lat trwała ta gehenna, ale kobieta w końcu powiedziała „dość”. - Zrozumiałam, że problem tkwi nie we mnie, a w nim - przyznaje kobieta. Zgłosiła sprawę policji. Jest już po rozwodzie, o byłym mężu stara się zapomnieć.

Takich kobiet, jak pani Magdalena było w ubiegłym roku na Podkarpaciu aż 5211. Tyle przypadków zostało bowiem zgłoszonych. - Przemoc w rodzinie to zjawisko, z którym państwo stara się walczyć i ma do tego odpowiednie narzędzia - mówiła podczas wtorkowej konferencji prasowej Ewa Leniart, wojewoda podkarpacki. - W naszym województwie 9198 tysięcy osób było w 2016 roku dotkniętych przemocą. W 2014 było tych osób 8969 tysięcy, a w 2015 9414 tysięcy. Za ubiegły rok było zatem tych osób mniej niż w roku 2015, ale więcej niż w roku 2014.

Wojewoda dodała, że przemoc stosowana była w roku ubiegłym wobec 5211 kobiet, 2715 dzieci i 1272 mężczyzn. Tzw. “Niebieskich kart” założono w 2016 roku prawie 5 tysięcy. Krzysztof Pobuta, komendant wojewódzki policji zaznacza, że to policja jest pierwszą instancją, która ma styczność z przemocą.

- To do nas napływają zgłoszenia o stosowaniu przemocy i my musimy wykazać się empatią , musimy reagować - tłumaczy. - Samo zgłoszenie to dopiero początek. Taką rodzinę, dotkniętą przemocą trzeba monitorować, trzeba sprawdzać, co się w niej dzieje. To jest zadania dla dzielnicowych. W Polsce najwięcej zabójstw spowodowanych jest kłótniami rodzinnymi, dochodzi do nich w domach, gdzie przemoc była stosowana. W 2016 roku w regionie mieliśmy kilka takich przypadków.

Gdzie szukać pomocy? Na terenie Podkarpacia działa cztery Specjalistyczne Ośrodki Wsparcia dla Ofiar Przemocy: w Gorzycach (powiat tarnobrzeski), Korytnikach (powiat przemyski), Nowej Sarzynie (powiat leżajski) i Lesku. Dysponują łącznie 88 miejscami hostelowymi.

Małgorzata Froń